wtorek, 14 sierpnia 2018 napisz DONOS@

„Skąd nasz ród…?” z Jerzym Wnorowskim

Jako czternastolatek został aresztowany przez komunistyczne władze pod zarzutem prowadzenia przestępczej działalności zmierzającej do obalenia ustroju. Przesiedział w ubeckiej katowni sześć miesięcy. O swych losach i wielowiekowej historii rodziny Wnorowskich 77-letni Jerzy Wnorowski opowiedział podczas prelekcji „Skąd nasz ród…?” Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego im. Wagów, inaugurującej kolejny cykl spotkań genealogicznych o poszukiwaniu rodzinnych korzeni.

Jerzy Wnorowski
Jerzy Wnorowski
Jerzy Wnorowski i Małgorzata Frąckiewicz
Jerzy Wnorowski i Małgorzata Frąckiewicz

Udokumentowane dzieje rodu Wnorowskich sięgają początków XIII wieku, kiedy to Wnor herbu Rola osiedlił się w gródku Mieczysług nieopodal miejscowości Wnory Wypychy. Te dawne dzieje stały się punktem wyjścia do barwnej opowieści Jerzego Wnorowskiego o dalszych kolejach losu jego rodziny, mającej przez lata niebagatelne znaczenie, skoro w roku 1528 zdołała wystawić aż 12 (według innych źródeł 15) konnych zbrojnych w ramach pospolitego ruszenia. Wnorowscy brali też niejednokrotnie udział w powstańczych zrywach, co przypłacali przymusową emigracją oraz zsyłkami na Sybir, jak np. Kazimierz, późniejszy biskup lubelski czy Franciszek, najstarszy brat ojca prelegenta, który z zesłania już nie wrócił, lub konfiskatami majątku. Równie barwne były dzieje rodziców pana Jerzego, Anastazji i Władysława, a jego ojciec, członek Polskiej Organizacji Wojskowej i uczestnik walk o odzyskanie przez Polskę niepodległości oraz wojny polsko-bolszewickiej, zginął w czasie II wojny światowej. 
– Ten temat interesuje mnie od lat – mówi Jerzy Wnorowski.– Mam np. taki blog „Rodzina”, chociaż z komputerem jestem trochę na bakier. I tam jest wszystko, łącznie z gadkami rodzinnymi, do lat 50., jest to zgrane i mają to Wagowie.
Nie mogło też zabraknąć opowieści o działalności bohatera spotkania, szczególnie, że ma on w swym życiorysie niezwykle ciekawy epizod, kiedy to z grupą kolegów-nastolatków założył w roku 1954 konspiracyjną, antykomunistyczną grupę. 
– Rok po śmierci Stalina założyliśmy taką grupę, Młodzi Patrioci Polscy, a jej skrót, dla niepoznaki, czytaliśmy jako Młodzi Poszukiwacze Przygód, bo brakowało nam prawdziwego harcerstwa – opowiada Jerzy Wnorowski.– Zrywaliśmy obwieszczenia i propagandowe plakaty, wieszaliśmy swoje ulotki i tak to trwało, ale w 1954 roku UB nas zwinęło. Od razu się domyślałem, że ktoś musiał sypnąć, bo byliśmy doskonale zorganizowani i zakonspirowani w tzw. trójki. Dziś już wiem, że wydał nas Wąsowski, ojciec naszego kolegi, bo chciał się przypodobać partii.
Jako nieletni młodzi konspiratorzy wyszli na wolność po kilku miesiącach ciężkiego śledztwa, otrzymując w zawieszeniu skierowanie do domu poprawczego – tylko dzięki temu, że istniały już sądy dla nieletnich.
– Mogło to skończyć się znacznie gorzej – potwierdza Jerzy Wnorowski.– Ale potem w ogólniaku przyszła odwilż pana Gomułki i pamiętam, jak Lena Jurkówna doktora Jurka weszła na stół i krzyczała do dyrektora: już ty czerwony lisie nie będziesz nami rządził!, ale te zmiany były pozorne i tak naprawdę wszystko pozostało po staremu. 
Dlatego też Jerzy Wnorowski zaangażował się w działalność Solidarności, a obecnie od lat aktywnie działa na rzecz upamiętniania bohaterów sprzed lat – również w wymiarze materialnym, poprzez budowanie poświęconych im pomników czy pamiątkowych tablic.
– Ciągle dowiaduję się czegoś nowego, szukam w archiwach, nawet za granicą, w księgach parafialnych – mówi Jerzy Wnorowski. – Weźmy np. braci mojej matki: jeden zginął w Katyniu, drugi walczył jako pilot na Zachodzie, otrzymał Virtuti Militari od gen. Sikorskiego, przetrwał wojnę i w 1947 roku, jadąc prosić gości na swoje wesele, zginął nad Tamizą w wypadku samochodowym, bo wjechali na niego pijani żołnierze amerykańscy... – Dlatego bardzo dobrze, że Wagowie organizują takie spotkania, bo nasze tereny obfitują we wspaniałych ludzi, a oni bardzo szybko odchodzą, więc trzeba kultywować pamięć o nich, poznawać własną historię.
– Rozpoczęliśmy dzisiaj cykl kolejnych spotkań genealogicznych „Skąd nasz ród” – dodaje dyrektor biura ŁTN im. Wagów Kamil Leszczyński. – Będziemy spotykać się z kolejnymi rodzinami z Łomży i jej okolic, które zechcą podzielić się swymi odkryciami, dotyczącymi rodzinnych historii. Będą to spotkania regularne, raz w miesiącu, zachęcamy więc do udziału w nich nie tylko osoby zainteresowane lokalną historią, ale też genealogią własnej rodziny, które poszukują swoich korzeni.

Wojciech Chamryk


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę