sobota, 24 lutego 2018 napisz DONOS@

Kolejarze „sieciowi” ani ministerstwo transportu o kolei do Łomży nie chcą rozmawiać

- To nie jest drobna sprawa. Nigdy nie zgodzimy się na zawieszenie połączeń kolejowych – mówił Beniamin Dobosz, zastępca prezydenta Łomży podczas spotkania w obronie kolei zorganizowanego przez starostę Lecha Szbłowskiego. Przybyli na nie zainteresowani koleją przedsiębiorcy, samorządowcy oraz parlamentarzyści z opozycji. Zabrakło najważniejszych czyli przedstawicieli kierownictwa PKP Polskie Linie Kolejowe, które dwa miesiące temu ogłosiło, że z końcem roku zostaną zawieszone przejazdy na liniach kolejowych Ostrołęka – Śniadowo – Łomża, oraz nadzorującego PKP PLK ministerstwa transportu. - Ja od 13 lat jeżdżę po spotkaniach. To jest tylko gadka. Proszę was, zróbmy coś – apelował Andrzej Remisiewicz, przedsiębiorca z okolic Sokół. Do „zrobienia” czyli przejęcia linii, których PKP najwyraźniej nie chce obsługiwać, zachęcał także wójt Sokół Józef Zajkowski, który jest uznawany za prekursora działań w obronie kolei w regionie.

Wójt Sokół Józef Zajkowski
Wójt Sokół Józef Zajkowski
Beniamin Dobosz, Lech Szabłowski i Jacek Piorunek
Beniamin Dobosz, Lech Szabłowski i Jacek Piorunek

Już na samym wstępie spotkania jego organizator Lech Szabłowski, starostwa łomżyński zwracał uwagę, że jest ono nie tylko o to by rozmawiać o ratowaniu kolei łomżyńskiej, a ale także by mówić o jej modernizacji i rozbudowie infrastruktury kolejowej. Występujący bezpośrednio po nim wiceprezydent Łomży Beniamin Dobosz mówił o konieczności powołania „Komitetu Obrony Kolei w Łomży”. Podkreślał, że kolej to cywilizacja i szansa rozwojowa.
- Traktujemy obecne zagrożenie jako zagrożenie strategiczne – mówi o planach zawieszenia z końcem roku linii kolejowych do Łomży. 
Podkreślał także, że przedstawiciele PLK mówią jedynie o rentowności połączeń, a zapominają o misyjności, która  „jest również elementem wpisanym w działalność kolei”. 
Jacek Piorunek członek zarządu województwa podlaskiego, podkreślał, że przedstawiony przez PKP PLK spis linii od zawieszenia nie był konsultowany z władzami województwa, choć wymaga tego prawo. Przytoczył też stanowisko zarządu województwa, który wyraził zdecydowany sprzeciw wobec takich zamiarów i domaga się od PKP PLK modernizacji linii kolejowych do Łomży. 
Obecni na spotkaniu parlamentarzyści z opozycji – poseł Lech Kołakowski (PiS), poseł Jacek Bogucki (SP) i senator  Bohdan Paszkowski (PiS) wyrażali swój sprzeciw wobec planów likwidacji kolei i przedstawili swoje działania w ich obronie. 
- Grabież kolei zaczęła się po 2007 roku, po wygranych wyborach przez PO – mówił poseł Lech Kołakowski wspominając spotkanie jakie w łomżyńskim starostwie współorganizował przed sześciu laty na którym obecny był ówczesny wiceminister transportu Mirosław Chaberek  (PiS), który opowiadał się za rewitalizacją kolei do Łomży. 

Bez torów nie ma kolei
Na spotkaniu obecni byli także przedstawiciele kolejowych instytucji. Jakub Majewski prezes Urzędu Transportu Kolejowego wrażał zadowolenie ze zmiany postawy samorządowców, którzy przez całe lata – jak mówił - widzieli kolej jako intruza, a zajmowali się drogami. Mówił, że czas zastanowić się czy w Polsce wszystkimi liniami kolejowymi musi zarządzać PKP, które podobnie jak Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad najwyraźniej chce mieć tylko te najważniejsze – dużych prędkości. Zachęcał także aby samorządowcy dogadali się z koleją odnośnie przejęcia zagrożonych linii i „popatrzeć czy to nie będzie samofinansujące się przedsięwzięcie” bo – jak podkreśla, za przejazd po torach trzeba płacić zarządcy po 20-30 zł za każdy kilometr.
Tymczasem przedstawiciel Mazowiecko-Podlaskiego Zakładu PKP CARGO, który dziś świadczy przewozy towarów koleją do Śniadowa i Łomży poinformował, że zakład świadczy usługi na rzecz 6 przedsiębiorców w Śniadowie i 7 w Łomży.  Decyzja PKP PLK o zawieszeniu linii oznacza zaś dla PKP Cargo niemożliwość zgłoszenia nowego rozkładu jazdy. 
Przedstawiciel spółki mówił, że część z umów zawartych z przedsiębiorcami z Łomży i regionu wygasa z końcem tego roku. Przytaczał dane z których wynika, że w ubiegłym roku do Śniadowa koleją dowieziono 65 tys. ton towarów, a do Łomży 50 tys. ton. Dodał że z przeprowadzonego rozeznania wynika, że w najbliższych latach koleją na trasie Ostrołęka – Śniadowo – Łomża przewożone może być około 185 – 200 tys. ton towarów.

Dość biadolenia
- Na 14 posłów z województwa jest 2. Na 3 senatorów jest 1. A gdzie cała reszta? Gdzie są posłowie koalicji rządzącej?  – pytał retorycznie wójt Józef Zajkowski. - Dziś nie mieli czasu, ale jak będą wybory to przyjadą – dodawał.
Wójt Zajkowski, który o kolej nie tylko do Sokół, walczy – jak podkreślał bezskutecznie - już kilkanaście lat apelował do uczestników spotkania o aktywna działalność.
- Dość biadolenia. Jeśli oni (kierownictwo PKP PLK i ministerstwa transportu – dop.red.) do nas nie chcą przyjechać to my do nich się wybierzemy. Jest ustawa o komercjalizacji kolei. Nieczynne linie PKP za zgodą ministra może przekazać samorządowi – mówił wójt zachęcając innych samorządowców do współdziałania w tej mierze.
W bardzo emocjonalnym wystąpieniu do obrony kolei samorządowców i polityków przekonywał Andrzej Remisiewicz właściciel firmy Trans-Rol jednej z największych w regionie firm zajmującej się m.in. handlem nawozami. Podkreślał, że od kilkunastu lat, wraz z wójtem Zajkowskim jeździ po spotkaniach w całym kraju i nic z tego nie wynika. 
- To obłuda. Tak niszczy się polską gospodarkę – mówił opowiadając o swoich perypetiach z koleją, gdy zamykano kolejne bocznice kolejowe z których korzystał. - Pociąg z 20 wagonami nie może zatrzymać się w Łapach, i musi jechać do Białegostoku. Ludzie nasza gospodarka jest w tragedii. Proszę was zróbcie coś – wołał przedsiębiorca, który w ubiegłym roku odebrał z rąk prezydenta RP Bronisława Komorowskiego tytuł Krajowego Mistrza Agroligi.


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0