poniedziałek, 26 lutego 2018 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 495

Niewykorzystane Walentynki

Niebezpiecznie Środa Popielcowa zbliżyła się w tym roku do Walentynek. Gdyby obydwa wydarzenia nałożyły się na siebie, zadrżałby w posadach znany nam obraz rzeczywistości. Nie można przecież połączyć ognia z wodą. Para ludzkich emocji mogłaby wtedy rozsadzić największy nawet kocioł. Nie da się miłości połączyć z refleksją i żalem. Oczywiście nie tak, jakby chciał tego handlowy świat i nasze niczym nieposkromione ambicje.

To mógłby być prawdziwie gorący temat. Trzeba byłoby wyliczyć, ile kosztowałoby to naszą gospodarkę? Jak to było w ubiegłych latach? Niezbyt trudne do udowodnienia byłoby to, że kiedy mieliśmy prawdziwy wzrost gospodarczy, to Walentynki były wtedy jeszcze w karnawale. Podobnie z udowodnieniem, że ten cały Popielec to tak naprawdę do niczego nam nie jest potrzebny. Źle wpływa na samopoczucie, szczególnie, kiedy się człowiek zapomni w trakcie obchodzenia ostatków. Poza tym, co to za zwyczaj sypania sobie głowy popiołem? Jeszcze się wszy zalęgną! Tak, to można było ludzi traktować w Średniowieczu. Jak się każdy mył raz do roku, to mu jakiś tam popiół różnicy nie robił. Dzisiaj, jeszcze się ktoś zapomni umyć i na drugi dzień usmaruje sadzą ukochaną. Inna sprawa, że Kościół to skąpcy i zdziercy. Wszystko do siebie, a nic od siebie. Tego popiołu sypią co kot napłakał. 
I tak można byłoby rozprawiać przez tydzień cały. Temat „przykryłby” wszystko inne, i nikt nie dowiedziałby się, że był w kraju jakiś tam litewski premier. Że rozmawiał o trudnych sprawach i gardłował o drogę. Wtedy mieszkańcy Łomży nie dowiedzieliby się, że nowoczesną drogą zwaną mitycznie Via Balticą pojadą już po 2020! To raptem za kilka, kilkanaście lat. Nie w 2220, ani w 2222 czyli całkiem szybko. O tym, że będziemy mieli dwupasmówkę do Rygi, przez Wilno i tym podobne pomniejsze miasta poinformował premier Tusk. Człowiek instytucja. Jak obieca, to obieca. Malkontenci mogą się oczywiście zastanawiać dlaczego nie wcześniej. Przecież miastu potrzebna jest obwodnica. Zniknął korki, pojawi się spokój. Słuchajcie niewdzięczni! Myślicie że premier nie wie, że na Poznańskiej całe bloki się trzęsą?! On to wie bardzo dokładnie, tylko przejrzał żmudzkiego chytrusa. Dobrze wiemy, że litewskie TIR-y rozjeżdżają nasze drogi i miasta. To może, co? mają rozjeżdżać jeszcze naszą nową drogę?! Spokojnie, za parę lat droga może już nie być potrzebna. Może Ruscy się nimi zajmą? Bo Unia Europejska na pewno się nie rozpadnie. Tego nie można zrobić całej politycznej rzeszy wysoko wykwalifikowanych europejskich urzędników. O politykach nie wspominając. 
Nieprawdą jest również to, że nie ma pieniędzy na drogę. Po prostu, chwilowo nie ma firm, które miałyby wolne moce przerobowe. Część w związku ze światowy kryzysem upadła, a te duże, które im nie zapłaciły, zajęte są pisaniem odpowiedzi na zarzuty Komisji Europejskiej. Że też musiało się trafić paru urzędasów bez właściwego politycznego doświadczenia. Jaka korupcja?! Życie! No i najważniejsza sprawa, analogiczna do tej z Popielcem i Walentynkami następnego dnia. Jak ktoś jest przyzwyczajony do jeżdżenia po wybojach to nie można mu zaraz nowoczesnej drogi wybudować. Jeszcze z wrażenia pomyli wsteczny z jedynką. Albo co gorsza, będzie jeździł szybko i stanie się, według terminologii ministra od dróg, „drogowym mordercą”. To wszystko w trosce o Was drodzy Łomżyniacy. Tisze jedziesz, dalsze budziesz – czy jakoś tak. Nie ma pewności czy ten świat, na który patrzycie z zazdrością nie rozpiździ się czerwonym Ferrari na najbliższym zakręcie. A Wy sobie spokojnie dojedziecie rowerem.

Mariusz Rytel


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0