Pole minowe na GROM Challenge
Błoto, woda, zmęczenie i zadania, których uczestnicy nie są w stanie wcześniej przewidzieć. W 14. GROM Challenge w Czerwonym Borze organizatorzy dołożyli kolejną niespodziankę – pole minowe. W tym biegu nie chodzi tylko o mięśnie, bo równie ważne są głowa, współpraca i umiejętność działania pod presją.
Chętnych do zmierzenia się z trasą jak zwykle było znacznie więcej niż miejsc. Zarejestrowało się prawie 600 osób, jednak regulaminowe ograniczenia pozwalały na start 320 zawodników., choc na linię startu dotarło niespełna 300.
– Co roku jest coś nowego i w tym zafundowaliśmy uczestnikom nowe rzeczy – mówi Tomasz Kowalczyk z GROM Group. Jedną z nich było pole minowe.
Nie chodzi jednak wyłącznie o dokładanie kolejnych metrów, błota i ciężarów. Organizatorzy chcą, aby z Czerwonego Boru uczestnicy wywieźli także konkretną wiedzę.
– Chcemy, żeby to nie był tylko wysiłek i wysiłek, ale żeby coś z tego wynieśli – podkreśla Kowalczyk. Dlatego na trasie pojawiają się elementy pierwszej pomocy, współdziałania i zachowania w sytuacjach kryzysowych.
Nie musi chodzić o wojnę. Kryzysem może być długotrwały brak prądu, gazu czy innych podstawowych mediów. GROM Challenge ma więc nie tylko sprawdzać, ale też podpowiadać właściwe zachowania. Na miejscu są stanowiska ratowników i różnych służb, których można pytać choćby o zasady udzielania pierwszej pomocy.
Formuła zawodów od lat nawiązuje do selekcji do Jednostki Wojskowej GROM. Około 25-kilometrowa trasa prowadzi przez teren dawnego poligonu, a jej konfiguracja oraz zadania są zmieniane, aby zaskoczyć również tych, którzy do Czerwonego Boru wracają kolejny raz.
Zdaniem byłego żołnierza GROM w takim sprawdzianie najważniejsza jest głowa. Ciało można przygotować treningiem. Psychika jest bardziej skomplikowana – szczególnie wtedy, kiedy pojawia się zmęczenie, stres i nie wiadomo, co czeka za kolejnym zakrętem.
GROM Challenge tradycyjnie pokonuje się w parach.
– Promujemy pracę zespołową – zaznacza Tomasz Kowalczyk.
I właśnie współpraca jest jedną z wartości zaczerpniętych z wojskowej selekcji. Tutaj nie wystarczy być szybkim i silnym. Trzeba jeszcze pomóc partnerowi, podejmować decyzje pod presją i razem dotrzeć do celu. Indywidualnie uczestnicy sprawdzają się właściwie tylko w wybranych konkurencjach, m.in. wspinaniu po linie czy podciąganiu w pełnym rynsztunku.
Po 14 edycjach GROM Challenge nadal potrafi więc zaskakiwać. Tym razem jeszcze zanim nogi odmówią posłuszeństwa, trzeba uważać, gdzie się je stawia.






