Radni dostali kopa
Jeszcze dwa tygodnie temu większość łomżyńskich radnych nie chciała zajmować się sprawą możliwego wygaśnięcia mandatu jednego ze swoich kolegów. Teraz najwyraźniej zmieniła zdanie, ponieważ na wniosek sześciu radnych z klubów PiS i Prezydenta Mariusza Chrzanowskiego, przewodniczący Rady Miejskiej Wiesław Grzymała zwołał na środę, 16 września, nadzwyczajną sesję. Radni mają na niej powołać zespół, który zajmie się już nie jednym, ale dwoma mandatami.
Można powiedzieć, że radni dostali kopa. Pytanie tylko: od kogo albo od czego? Na ostatniej sesji opór przed zajmowaniem się sprawą radnego Piotra Chmielewskiego był duży. Wojewoda oczekiwał od Rady Miejskiej zbadania, czy w związku z działalnością Fundacji Monte Cassino 1944, której Chmielewski jest wiceprezesem, oraz jej umową z miejską spółką MPEC zachodzą przesłanki do wygaśnięcia mandatu.
Radny Piotr Modzelewski proponował powołanie specjalnego zespołu, który zebrałby dokumenty, wysłuchał zainteresowanego i przygotował Radzie materiał do podjęcia decyzji. Pomysł nie znalazł uznania większości. Za było pięciu radnych, 12 przeciw, a dwoje wstrzymało się od głosu. Zespół nie powstał.
W czasie dyskusji można było usłyszeć, że wojewoda właściwie tylko „poprosił”, że radni nie powinni sądzić kolegi i że sprawę może przecież rozstrzygnąć organ nadzoru. Nawet opinia prawnika, że to właśnie Rada powinna stworzyć procedurę i sprawę zbadać, nie przekonała większości.
Minęło kilkanaście dni i nastąpiła zmiana.
Nie do końca wiadomo, co przekonało radnych. Być może dotarło do nich, że zbadanie takiej sprawy nie jest jeszcze żadnym „sądem nad kolegą”, ale zwyczajnym obowiązkiem wobec wyborców. Być może większe wrażenie zrobiło ponowne zainteresowanie wojewody. Jest jednak jeszcze trzecia możliwość, w tak zwanym międzyczasie do odwoławczego serialu dołączył kolejny radny, tym razem z opozycji.
Wojewoda zwrócił się bowiem do Rady Miejskiej także o wyjaśnienie sprawy Marcina Mieczkowskiego. Chodzi o prowadzoną wcześniej przez niego działalność związaną z rejsami gondolami po Narwi i korzystanie przy tym z infrastruktury Portu Łomża. Działalność została później przejęta przez jego żonę, a sam radny przekonuje, że nie złamał prawa.
I tu sytuacja politycznie zrobiła się trochę bardziej skomplikowana. Trudno byłoby bowiem z dużym zapałem badać radnego opozycji, skoro kilka tygodni wcześniej większość uznała, że badanie radnego należącego do obozu wspierającego prezydenta nie jest najlepszym pomysłem. Być może dlatego teraz ma być szerzej i – przynajmniej w założeniu – równo.
W projekcie uchwały zaproponowano powołanie zespołu, który ma zająć się sprawami obu radnych: Piotra Chmielewskiego i Marcina Mieczkowskiego. Ma on przeanalizować dokumenty i pomóc Radzie odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: czy w którymś z przypadków zachodzą ustawowe przesłanki do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu.
Sama analiza oczywiście nie oznacza, że którykolwiek z radnych mandat straci. Wygaśnięcie mandatu jest poważną ingerencją w wynik wyborów i – jak podkreśla także urząd wojewódzki – przesłanki do takiego rozstrzygnięcia muszą być ustalone jednoznacznie. Rzecz nie w tym, żeby radnego „skazać”, ale żeby sprawę rzeczywiście sprawdzić.
I niewykluczone, że na Chmielewskim i Mieczkowskim się nie skończy. W łomżyńskich kuluarach samorządowych można usłyszeć, że Marcin Mieczkowski nie był jedynym radnym, który przed lub po objęciu mandatu dokonywał zmian dotyczących prowadzonej działalności gospodarczej. Podobne sytuacje miały dotyczyć także innych osób zasiadających w Radzie, również związanych z prezydencką większością.
Na razie są to informacje, które wymagają sprawdzenia i nie sposób przesądzać, czy w którymkolwiek z tych przypadków mogło dojść do naruszenia art. 24f ustawy o samorządzie gminnym. Skoro jednak wojewodę zainteresowano tymi dwoma radnymi, można się spodziewać, że podobne pytania zaczną być zadawane także wobec innych.
Może się więc okazać, że zanim powoływany właśnie zespół na dobre zabierze się do pracy, lista spraw do zbadania jeszcze się wydłuży.
