Dużo słów, mało liczb
Zarząd Łomżyńskiego Klubu Sportowego zabrał głos w sprawie sytuacji klubu. W obszernym oświadczeniu mówi o odpowiedzialności, potrzebie spokoju, wspólnego działania i stabilizacji finansowej. Przyznaje również, że ŁKS ma zobowiązania, które trzeba uregulować. Problem w tym, że wśród wielu słów zabrakło informacji podstawowej: ile właściwie ŁKS jest dziś winien i komu?
Problemy finansowe ŁKS-u nie pojawiły się nagle. Już wiosną zarząd oficjalnie przyznawał, że klub posiada nieuregulowane zobowiązania wobec drużyny i MOSiR-u. Tłumaczył je przede wszystkim problemami z płynnością, opóźnieniami we wpływach oraz mniejszym od zakładanego finansowaniem. Przyznawał też nieprawidłowości przy rozliczaniu części dotacji. Do tego dochodzi sksodus piłkarzy, którzy wywalczyli baraże. Zarząd jednocześnie podkreślał społeczną pracę członków zarządu, rosnące zaangażowanie sponsorów i potrzebę większego wsparcia samorządu. To wszystko opisuje sytuację, ale jej nie mierzy.
Ile wynoszą zobowiązania?
Najważniejszego pytania nie można przykryć zapewnieniami o pracy, zaangażowaniu czy miłości do klubu. Jeśli ŁKS znalazł się w trudnej sytuacji finansowej, kibice, sponsorzy i mieszkańcy - tym bardziej że ponad 1,2 mln zł przychodów klubu w 2025 roku pochodziło z dotacji – powinni poznać rzeczywistą skalę problemu.
Publicznie dostępne dane ze sprawozdań finansowych pokazują wyraźny wzrost zobowiązań. Na koniec 2023 roku wynosiły one około 56,7 tys. zł, rok później około 390,3 tys. zł, a na koniec 2025 roku ŁKS wykazywał już 606,96 tys. zł zobowiązań i rezerw na zobowiązania.
Według danych prezentowanych na podstawie sprawozdania finansowego, 606,96 tys. zł stanowiły zobowiązania krótkoterminowe. Aktywa obrotowe klubu wynosiły przy tym około 267,3 tys. zł. Oznacza to, że były o blisko 340 tys. zł niższe od zobowiązań krótkoterminowych. Wskaźnik płynności bieżącej wynosił około 0,44, czyli na każdą złotówkę zobowiązań krótkoterminowych przypadały mniej więcej 44 grosze aktywów obrotowych.
Taki był stan na 31 grudnia 2025 roku. Od tego czasu sytuacja finansowa klubu mogła się zmienić.
Tym bardziej zarząd powinien podać aktualny stan: jaka jest łączna wartość wymagalnych zobowiązań, ile klub jest winien zawodnikom, sztabowi szkoleniowemu, MOSiR-owi, kontrahentom i ewentualnie innym podmiotom. Bez takich liczb nie da się ocenić, czy mamy do czynienia przede wszystkim z przejściowym problemem płynnościowym, czy już z poważniejszym zachwianiem finansowych podstaw klubu.
Skąd wzięły się problemy?
Drugie pytanie jest równie ważne: dlaczego do nich doszło?
W 2025 roku ŁKS miał niemal 3,974 mln zł przychodów i zakończył rok niewielkim, około 28,9 tys. zł dodatnim wynikiem finansowym. Rok wcześniej sytuacja wyglądała znacznie gorzej – za 2024 rok klub wykazał ponad 362 tys. zł straty.
Mimo niewielkiego zysku w 2025 roku fundusz własny klubu na koniec roku pozostawał ujemny i wynosił około minus 235,5 tys. zł.
W 2025 roku koszty działalności operacyjnej sięgnęły około 3,9 mln zł. Same wynagrodzenia wraz z ubezpieczeniami i świadczeniami wyniosły około 1,16 mln zł, a przychody z dotacji około 1,237 mln zł.
Liczby pokazują skalę działalności, ale nadal nie odpowiadają na najważniejsze pytanie: w którym miejscu budżet się rozjechał?
Oświadczenie zarządu powinniśmy traktować jako zapowiedź próby uporządkowania sytuacji, ale za deklaracjami powinny pójść odpowiedzi na te pytania. Tym bardziej że jeszcze 9 lutego prezes Tomasz Bałdyga zapewniał, że sytuacja finansowa klubu jest stabilna. Niewiele ponad miesiąc później z jego własnych wyjaśnień wynikało już, że zobowiązania wobec wszystkich zawodników ciągnęły się od grudnia 2025 roku.
Historia już raz ostrzegała
W roku 100-lecia klubu trudno uciec od historii. W 2006 roku ŁKS po raz pierwszy awansował na zaplecze Ekstraklasy. Był to jeden z największych sukcesów sportowych w historii klubu. Już wtedy jednak sukcesowi towarzyszyły problemy z zapewnieniem stabilnego finansowania. Ówczesny zarząd publicznie apelował o pomoc, wskazując, że sam awans nie oznacza jeszcze, iż klub będzie w stanie finansowo udźwignąć grę na tym poziomie.
ŁKS rozegrał na zapleczu Ekstraklasy dwa sezony. Po spadku sportowym problemy finansowe jednak nie zniknęły, skład był coraz słabszy i w 2009 roku klub wylądował w IV lidze. W 2010 roku zadłużenie starego ŁKS-u wyliczano na około 596 tys. zł, a do największych wierzycieli należały ZUS i Urząd Skarbowy. Członkowie klubu zobowiązali wówczas zarząd do złożenia wniosku o upadłość.
Historia oczywiście nie musi się powtórzyć, bo dzisiejszy ŁKS działa w innych realiach, ma innych sponsorów, inne źródła finansowania i inną strukturę organizacyjną.
Podobieństwo mechanizmu powinno jednak zapalić lampkę ostrzegawczą: sportowe ambicje muszą mieć oparcie w realnych, a nie zakładanych dochodach. W finansach, podobnie jak w ligowej tabeli, ostatecznie liczą się liczby.
