Coraz mniej małych szkół
W małych miejscowościach, gdzie samorządy gminne nie miały pieniędzy na prowadzenie małych szkół podstawowych, z pomocą przychodzi im od ponad 25 lat Stowarzyszenie Edukator w Łomży. Jednak także Społeczno-Oświatowe Stowarzyszenie Pomocy Pokrzywdzonym i Niepełnosprawnym musiało z 44 placówek, funkcjonujących w 2012 r., zmniejszyć liczbę do aktualnie 30. - Samorządy gmin nie mają złej woli. Po prostu ich nie stać – wyjaśnia prezes SOS Edukator Barbara Kuczałek. - My też musieliśmy wygasić jedną trzecią małych szkół ze względu na demografię. Brakuje dzieci.
Według prezes Barbary Kuczałek, inicjatorki i współzałożycielki Stowarzyszenia Edukator, istnieją 2 główne powody, dlaczego gminy decydują się na wygaszanie szkół w małych miejscowościach. Z jednej strony, na trudne i niepopularne w społecznościach wiejskich decyzje mają wpływ względy ekonomiczne, zaś z drugiej – względy demograficzne. Obecnie zdarzają się roczniki, że we wsiach nie przybywa w ogóle nowych urodzeń. Niektóre szkoły „Edukatora” nie otwierają klas 2., 3., 4., a dopiero 5. i starsze. Polska stopniowo coraz bardziej wyludnia się i widać to na mapie oświatowej.
Najmniejsza szkoła „Edukatora” ma 22-oje dzieci
„Edukator” w Łomży prowadzi Niepubliczne Przedszkole „Mały Artysta”; w powiecie łomżyńskim – Szkołę Podstawową w Starym Bożejewie, mającą 74 uczniów, 14 nauczycieli i 2 pracowników do obsługi; w województwie podlaskim (z wcześniej wymienionymi) – 12 placówek, z których Szkoła Podstawowa w Janowszczyźnie, Gmina Sokółka, liczy najwięcej uczennic i uczniów – 210, choć są i tak niewielkie, jak najmniejsza z prowadzonych przez Stowarzyszenie - SP w Uhrusku w powiecie włodawskim – licząca zaledwie 22-oje dzieci... W szkołach samorządowych obowiązuje pensum 18 godzin i przepisy Karty Nauczyciela; w szkołach „Edukatora” pensum jest wyższe, 22-godzinne, i umowy z pedagogami zawierane są na podstawie kodeksu pracy. Wynagrodzenia w dużym stopniu zależą od naboru – jeśli szkoły mają osiągnięcia, dobry poziom i cieszą się popularnością, to mogą spodziewać się większej liczby dzieci, natomiast pedagodzy - wyższych zarobków. Prezes Kuczałek zapewnia, że Stowarzyszenie dokłada starań, by zapewnić swoim nauczycielom jak najlepsze płace. Jako Stowarzyszenie, „Edukator” nie prowadzi remontów budynków placówek, będących mieniem gmin, ponieważ nie ma na to funduszy. SOS to organizacja non profit, więc nie zarabia na remonty.
Szkoła wiejska znajduje się bliżej domu i rodziny
Małe szkoły są bezpieczniejsze dla małych i starszych dzieci, co sprzyja ich nauce i prawidłowemu rozwojowi, aby później móc kontynuować edukację w szkołach średnich – to wniosek, jaki wynika z rozmowy z założycielką SOS. - Małe szkoły wiejskie są nadal bardzo potrzebne, o czym świadczy zainteresowanie rodziców i dzieci – twierdzi Barbara Kuczałek. Jej zdaniem, szkodliwy stał się pęd do likwidacji placówek, które mają po 60 czy 70 uczennic i uczniów. Szkoły wiejskie są miejscami, gdzie uczą się czytać i pisać dzieci, lecz także stanowią ośrodki integracji środowiska lokalnego, w którym odbywają się wydarzenia i uroczystości, jednoczące społeczność. Szkoły we wsiach dbają o miejscowe zwyczaje, pielęgnują lokalną tradycję, podtrzymują świat wartości, poczucie tożsamości i małe ojczyzny, gdzie człowiek dorosły nierzadko wraca. Szkoła wiejska znajduje się bliżej domu, a dzieci czują się bezpieczniej, niż w dużych, hałaśliwych, anonimowych placówkach. Mniej jest tu okazji do zachowań nieprawidłowych, sprzecznych z kulturą i dobrym wychowaniem. Małe szkoły stwarzają warunki do lepszego poznawania środowiska rodzinnego i możliwość dotarcia do rodzin. O skuteczności edukacji w szkołach „Edukatora” świadczą ponadto wyniki z egzaminów 8-klasisty, zazwyczaj powyżej średniej krajowej, chociaż poziom zależy też od tego, jakie przychodzą dzieci...

Na jakość oświaty mają wpływ i takie czynniki, jak to, czy dziecko jest wyspane i wypoczęte, a nie zmęczone przewożeniem codziennie po kilkanaście lub kilkadziesiąt km – wówczas obniża się jego poziom aktywności w nauce i brak mu chęci do podejmowania działań w klasie. - Przez 26 lat pracy w „Edukatorze” widzę, że w małych szkołach nie ma używek, wagarów, przemocy, agresji – ocenia prezes „Edukatora” Barbara Kuczałek. - Mam nadzieję, że docenia to każde z naszych 2 200 dzieci.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146
-
Rozśpiewany jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Edukator -
Pani prezydentowa traci fotel dyrektora Małego Artysty -
5-lecie Stowarzyszenia Edukator -
„Samorząd Łomży nie liczy się ze zdaniem rodziców” -
Miasto Łomża kontra Edukator w sądzie
-
Przedszkole „Edukatora” w krytycznej sytuacji -
Jubileusz 20 lat „Edukatora” z 15-leciem Prezes Kuczałek -
Edukator zgodził się na ugodę z Panią Prezydentową, ale...


