Ballada o lodówce pod ratuszem
Przedmioty codzienne zazwyczaj milczą, ale wielu ludzi ma do rzeczy osobisty stosunek, jakby można z nimi było rozmawiać... Mistrzem uwznioślenia codzienności był Miron Białoszewski, który w zwykłej łyżce durszlakowej widział kopułę nieba pełną sztucznych gwiazd – patrząc z jej wnętrza pod światło. Nic zatem dziwnego, że w „Balladzie o lodówce pod ratuszem” 48-letni Poeta Zakochany w Łomżyniance zawołał z patosem: - Ach, lodówko, biała damo, kto cię rzucił właśnie tam?
Zbigniew Herbert kamyk nazywał „stworzeniem doskonałym”, ks. Jan Twardowski w zeszycie w kratkę dostrzegł Boże linie, Julian Tuwim w sapiącej lokomotywie przeczuł piekielnego potwora. Wiele Polek i Polaków pamięta ponurą, wieczną ciszę po tych, którzy odeszli, pozostawiwszy buty i telefon głuchy. Ballada w najbardziej popularnym wydaniu to, rzecz jasna, dokonania twórcze Adama Mickiewicza w tomiku z 1822 r. Po ponad 200 latach w tamtej śpiewnej formie ludowej przegląda się ballada miejska z centrum łomżyńskiej starówki.
Milcząca przy śmietniku rzeczywistość
Poetycki Autor Sebastian Margalski zwraca się do tytułowej lodówki spod ratusza jak do bliskiej sobie, godnej współodczuwania osoby, białej damy gotyckiej, miejskiego dziecięcia porzuconego. Lodówka nieczynna symbolizuje utratę funkcji dla użyteczności praktycznej, jednak siłą słowa wierszowanego i wyobraźni Twórcy spoza Łomży bezużyteczny dla urzędników sprzęt agd staje się niemym świadkiem ich zaniechania. Autor w lekkiej, ironicznej formie - razem z lodówką i przechodniami - przygląda się urzędniczej krzątaninie, nieczułej na milczącą przy śmietniku rzeczywistość odpadów gabarytowych.
Dla namalowania obrazka ze współczesnej Łomży Rymopis zastosował różnorodne stopy rytmiczne, których nie powstydziłby się Hemar, Tuwim, Brzechwa, Gałczyński ani Młynarski. Widać, że czasami rytm z rymem idą w nierówne zawody o prymat nad treścią, ale czuć satyryczny ton krytyki. Lodówka z balladową śpiewnością przypomniała włodarzom, jak stała się pomnikiem Nieznanego Mieszkańca...
Ballada o lodówce pod ratuszem
(Autor Sebastian Margalski)
Pod oknem, gdzie ratusza mury
pilnują spraw najwyższej wagi,
stoi lodówka — los ponury —
bez kabla, domu i uwagi.
Już trzeci miesiąc, biedna, sama,
pod oknem władców miasta tkwi.
Nie chłodzi mleka ani salami,
lecz za to chłodzi urząd… z dni.
Ach, lodówko, biała damo,
kto cię rzucił właśnie tam?
Nikt nie spyta: „Jak się czujesz?”,
nikt nie powie: „Serce dam”.
Patrzy w okna. Tam narady,
tam strategie, plany, cele,
tam się tworzy wielkie łady,
uchwał, pism i analiz wiele.
Sekretariat pędzi żwawo,
wydział goni za wydziałem,
ktoś poprawia miejskie prawo,
ktoś obraduje nad budżetem całym.
A lodówka stoi wiernie.
Deszcz ją myje. Słońce grzeje.
Czasem gołąb spojrzy czule —
lecz i gołąb gdzieś odleci.
Ach, lodówko, miejskie dziecię,
biały pomnik naszych dni,
wszyscy widzą cię na świecie,
lecz oficjalnie — nie widzi nikt.
Prezydent rano spojrzy z okna,
lecz wzrok ma wbity w sprawy miasta.
Lodówka czeka, cicha, mokra,
i nadzieja w niej przygasa.
„Może dzisiaj?” — myśli skromnie.
„Może ktoś mnie stąd zabierze?
Może przyjdzie urząd do mnie
i potraktuje mnie… jak należy?”
Lecz urzędnik mija szybko,
radny śpieszy na komisję,
strażnik patrzy na nią krótko,
po czym zmienia… perspektywę.
Trzeci miesiąc. Trzecia pora.
Lodówka poznała już pół miasta.
Wie, kto pierwszy jest w biurze z rana,
i komu przerwa długo wzrasta.
Wie, gdzie światło gaśnie późno,
gdzie się kawa leje strugą,
i zaczyna podejrzewać słusznie,
że zostanie tutaj długo.
Ach, lodówko, biała damo,
nie płacz freonową łzą.
Może kiedyś ktoś zauważy,
że pod oknem stoi… coś.
A gdy minie rok następny
i nadejdzie czas wyborów,
ktoś ją wskaże palcem dumnie:
„Patrzcie! Pomnik naszych sporów!”
Może dostanie tabliczkę z brązu:
„Lodówka Nieznanego Mieszkańca.
Stała tutaj, gdy wszyscy wiedzieli.
Nikt nie wiedział, do kogo należała.”
I tylko nocą, gdy ratusz zasypia
i milkną telefony, pieczątki i druki,
lodówka spogląda w ciemne okna
i mruczy cicho:
„Ja mam czas.
A wy macie procedury.”
(Autor Sebastian Margalski)
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146