Debiutancki teledysk Katarzyny Górskiej
Katarzyna Górska opublikowała pierwszy singiel „Przedwczesny lot”. Klimatyczną piosenkę, stworzoną wraz z Pawłem Wiśniewskim, ilustruje teledysk, zrealizowany przez Magdalenę Jankowską w okolicach Łomży. To pierwsza zapowiedź większego muzycznego materiału utalentowanej wokalistki i aktorki, którą już niebawem będzie można zobaczyć w kilku serialowych produkcjach, w tym w „Lalce” Pawła Maślony.
Katarzyna Górska w latach dziecięcych i nastoletnich była jedną z najbardziej wyrazistych i utalentowanych młodych osób z całej rzeszy łomżyńskich talentów. Wokalny talent szlifowała pod kierunkiem nieodżałowanego Marka Żemka w Studio ROK Łomża, co dało efekty w postaci szeregu sukcesów, tym zwycięstwa w kategorii piosenka podczas Ogólnopolskiego Konkursu Krasomówczego im. Hanki Bielickiej „Radość spod kapelusza” 2014. Swą wszechstronność potwierdzała zdobywając na tymże festiwalu nagrody również w kategorii monolog/wiersz. Odnosiła też sukcesy z zespołem Kredens Hufca Nadnarwiańskiego w Łomży, w którym nie tylko śpiewała, ale jako absolwentka łomżyńskiej PSM, grała na flecie. Udzielała się również z powodzeniem w licznych grupach teatralnych, na przykład PaT Łomża i Klubu Carpe Diem, a te sceniczne zainteresowania dały efekt w postaci ukończenia Wydziału Lalkarskiego Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie, filii we Wrocławiu, dwuletniej współpracy z Krakowskim Teatrem Komedia oraz rolami i realizacjami w Instytucie im. Jerzego Grotowskiego we Wrocławiu. Teraz, po pewnej przerwie, wróciła do muzyki i do tworzenia własnych piosenek.
– Pamiętam, jak w trzeciej klasie podstawówki, jeszcze jak mieszkałam na Bawełnie i uczyłam się w SP5, w klasach I-III, już miałam notesik, i pisałam sobie piosenki, ale nikt o tym nie wiedział – wspomina Katarzyna Górska. – W II LO też coś pisałam, również w tajemnicy. W lutym ubiegłego roku poznałam takiego kolegę, który nie jest po szkole teatralnej i sam wydaje piosenki, robi filmy krótkometrażowe – to wtedy zrozumiałam, że nie mogę czekać na cud, trzeba coś robić samemu. Kupiłam więc nowy notesik na piosenki (śmiech), nagrywałam na dyktafonie, a od stycznia piosenki zaczęły powstawać już na dobre.
Okładka singla Przedwczesny lot.
Ogromną rolę w tym procesie odegrał gitarzysta, kompozytor i producent Paweł „Pawzio” Wiśniewski, mający ogromny wpływ na finalną wersję „Przedwczesnego lotu”.
– Paweł jest poniekąd związany z Łomżą, bo jest mężem Ewy Rutkowskiej – mówi Katarzyna Górska. – Poznałam go na ich ślubie, a nasza współpraca zaczęła się tak, że rok temu chciałam zgłosić się na Przegląd Piosenki Aktorskiej i szukałam muzyków. I Ewa powiedziała, że Paweł może mi zagrać podkłady. W podzięce nagrałam im dwa teledyski do piosenek dla dzieci z wykorzystaniem lalek, bo skończyłam przecież wydział lalkarski.
We wrześniu zostałam stypendystką KPO dla kultury, napisałam swój program rozwojowy – byłam, między innymi, w Londynie na kursie aktorskim, miałam też kurs produkcji muzycznej. I tak się stało, że napisałam sześć piosenek, po czym zadzwoniłam do Pawła z pytaniem, czy będzie moim producentem, a on się zgodził.
Nie mogło się też obyć bez gościnnego udziału Jana „Yania” Górskiego, gitarzysty znanego z szeregu łomżyńskich zespołów, choćby The BL Blues Band i RY.
– Na gitarze zagrał mój tata, dzięki czemu nabrało to takiego klimatu, którego wersja demo w programie muzycznym nie miała – przybliża Katarzyna Górska. – Później Paweł też dograł gitary – taty jest ta charakterystyczna na początku, Pawła ta ostrzejsza, bardziej brudna. Tata zagrał też w „Trudno w to uwierzyć”, nagrał też loop w „Nie zapraszaj mnie na swój ślub”, a piosenek na tę chwilę mam już z 15. Myślę więc o albumie, ale wszystko będę robić krok po kroku. Na tę chwilę najważniejsze są dla mnie Spotify i serwisy streamingowe, ale chciałabym mieć też fizyczną płytę, bo przecież mój tata wydał kilka płyt i to jest fajne uczucie, żeby mieć swoją muzykę w takiej postaci.
Nastrojową i klimatyczną piosenkę „Przedwczesny lot” dopełnia teledysk, który nieprzypadkowo został zrealizowany w okolicach Łomży.
– Od samego początku miałam takie poczucie, że musi to być zrobione tutaj – wyjaśnia Katarzyna Górska. – Przyśniło mi się, że ma to być za Sławcem, bo moja mama kiedyś tam pracowała, więc pojechałam tam na wycieczkę. Następnie odbiłam na Grądy i tam znalazłam tę drogę, jaką sobie wyśniłam. Później nagrywaliśmy w Lasku Jednaczewskim – nie wyobrażałam sobie, że mogło być inaczej, bo stąd pochodzę i tutaj czułam się bezpiecznie. Sama napisałam storyboard, a do współpracy operatorskiej zaprosiłam Magdalenę Jankowską, która również pochodzi z Łomży i byłyśmy razem w grupie teatralnej Tadaam.
„Przedwczesny lot” jest dostępny w dwóch wersjach: ta zilustrowana teledyskiem trwa pięć i pół minuty, ale powstała też krótsza wersja radiowa. To jedna z produkcji Sigals Records, gdzie Paweł Wiśniewski wydaje również swoje autorskie utwory oraz zespołu Sigals, którego wokalistką jest Ewa Wiśniewska.
– Jestem bardzo zadowolona z tej piosenki, z tego, jak ona wyszła, bo Paweł świetnie zrobił swoją robotę – nie kryje Katarzyna Górska. – 30 lipca zrobiłam oficjalną premierę teledysku w Wytwórni Bar w Warszawie, na terenie Wytwórni Filmów Fabularnych, gdzie zaśpiewałam trzy swoje piosenki, „Trudno w to uwierzyć”, „Nie zapraszaj mnie na swój ślub” i właśnie „Przedwczesny lot”. Okazało się, że te piosenki podobały się, co napawa mnie radością i dumą. Firmuje to wszystko Sigals Records, ale to tylko my z Pawłem, bo jesteśmy całkowicie niezależni i nie mamy żadnych kontaktów w branży.
Katarzyna Górska zapowiada już premierę kolejnego singla „Nie zapraszaj mnie na swój ślub”, a jej kariera aktorska również nabiera rozpędu.
– Za jakiś miesiąc wyjdzie mój drugi singiel „Nie zapraszaj mnie na swój ślub” – zapowiada Katarzyna Górska. – Paweł ma swoje życie, rodzinę i dzieci, tak więc nasza współpraca będzie miała własne tempo, ale będziemy ją kontynuować. Paweł mówi, że chce się rozwijać, więc bardzo mnie to cieszy. Działam też aktorsko, na przykład w ubiegłą sobotę skończyłam etiudę operatorską Kaliny Bienias z II roku z Katowic – to była moja pierwsza główna rola.
Gram też w reklamie blika, a niedługo pojawi się na Netflixie „Lalka” w reżyserii Pawła Maślony, gdzie będzie można mnie zobaczyć w szóstym odcinku. We wrześniu będzie odcinek „Na dobre i na złe”, w maju pojawię się w produkcji Tomasza Chabowskiego – w końcu zaczyna mi się układać. Dzielę więc swój czas pomiędzy muzykę i film, teatr lalkowy zszedł na dalszy plan. Co prawda myślę o tym, żeby zrobić z koleżanką spektakl „Spowiedź współczesnej singielki”, który powinien chwycić na rynku warszawskim, ale ten problem dotyka wszystkich, bo iluzja bycia blisko przez social media jest coraz bardziej powszechna, ale nie wiem, kiedy uda się nam zrealizować ten pomysł.
Wojciech Chamryk
Fot: Magdalena Jankowska

