„Per logisticam ad victoriam. Od pułku do brygady?
Święto Wojska Polskiego w Łomży było w tym roku nie tylko okazją do przypomnienia bohaterstwa żołnierzy 1920 roku. W czasie, gdy wojna znów toczy się za wschodnią granicą Polski, dużo mówiono o gotowości do obrony, odstraszaniu i znaczeniu silnej armii. A skoro – jak głosi zawołanie 18. Łomżyńskiego Pułku Logistycznego – „Per logisticam ad victoriam”, przez logistykę do zwycięstwa, warto postawić także pytanie: czy Łomża, która z powodzeniem wróciła na wojskową mapę Polski, nie zasługuje dziś na kolejny krok – brygadę logistyczną?
15 sierpnia 1920 roku wojska polskie odzyskały Radzymin, a sytuacja na froncie zaczęła przechylać się na korzyść Polski. Następnego dnia dowodzone przez Józefa Piłsudskiego główne natarcie znad Wieprza zmusiło Sowietów do odwrotu. Rocznica zwycięstwa w tej jednej z najważniejszych i przełomowych bitew XX wieku już w 1923 roku stała się Świętem Żołnierza, kultywowanym w II Rzeczypospolitej.
Po przejęciu pełni władzy przez komunistów tradycja związana ze zwycięstwem nad Armią Czerwoną stała się politycznie niewygodna, dlatego od obchodów 15 sierpnia odstąpiono, a od 1950 roku oficjalnym Dniem Wojska Polskiego ustanowiono 12 października. Nowa data nawiązywała do bitwy pod Lenino z 12 października 1943 roku, w której przeciw Niemcom walczyła 1. Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, utworzona w Związku Sowieckim.
Po upadku komunizmu ustawą z 30 lipca 1992 roku 15 sierpnia ponownie ustanowiono Świętem Wojska Polskiego.
- 15 sierpnia to dzień, w którym bije serce polskiego oręża – napisał płk Paweł Gałązka, dowódca Garnizonu Łomża, w piśmie odczytanym przy pomniku 33. Pułku Piechoty podczas oficjalnych uroczystości Święta Wojska Polskiego. Dla żołnierzy 18. Łomżyńskiego Pułku Logistycznego to data szczególna, bo – jak przypominał – „z dumą dziedziczymy tradycję legendarnego 33. Pułku Piechoty”.
Żołnierze powstałego w Łomży Pułku wsławili się podczas obrony Łomży i Warszawy w 1920 roku. W czasie pięciodniowej obrony Łomży na fortach w Piątnicy walczył batalion zapasowy pod dowództwem kpt. Stanisława Mariana Raganowicza. Z kolei dwa bataliony 33. PP uczestniczyły później w Bitwie Warszawskiej, wyróżniając się 14 sierpnia w walkach pod Ossowem.
- Dzisiejsze święto to nie tylko wspomnienia z kart historii, to przede wszystkim zobowiązanie. My, współcześni żołnierze, kontynuujemy tę wielką sztafetę pokoleń. Z niezłomną wiarą, dumą i odpowiedzialnością strzeżemy granic Rzeczypospolitej Polskiej, chronimy naszych obywateli i niesiemy pomoc, gdy przychodzi kryzys w kraju i poza jego granicami – czytał mjr Jan Krysiuk.
Mieszkańcom Łomży i Polakom dziękował za „codzienne wsparcie, ciepłe słowo, pamięć o historii i gorący patriotyzm. To tarcza, która daje nam siłę do służby. To wasza obecność sprawia, że wojsko i społeczeństwo tworzą jedną potężną rodzinę”.
W imieniu mieszkańców Łomży i powiatu łomżyńskiego za żołnierski trud w zapewnianiu bezpieczeństwa dziękował prezydent Łomży Mariusz Chrzanowski.
- Gotowość do obrony, profesjonalizm żołnierzy i silne sojusze nie są wyrazem dążenia do konfliktu. Przeciwnie, bardzo często stanowią najskuteczniejszy sposób odstraszania agresora i zachowania pokoju – mówił. Wyrażał dumę z tego, że Łomża odgrywa ważną rolę w systemie bezpieczeństwa państwa.
„Chcesz pokoju, szykuj się do wojny”
Myśl Flawiusza Wegecjusza przypomniał w homilii biskup łomżyński Janusz Stepnowski. Wspominał, że przez wiele lat obecność wojska w naszym mieście była bardzo ograniczona – „jedne wielkie nic”. Mówił o błogim śnie i przekonaniu, nie tylko w Polsce, ale i całej Europie, że wojny już nie będzie i nic nam nie zagraża.
- Kilka lat temu cała Europa, w sposób szczególny my, przebudziliśmy się z tego snu, mając świadomość, że następnym krajem możemy być my. Jesteśmy najbliżej i mamy bezpośrednią granicę – mówił biskup, zwracając uwagę, że wschodnie mocarstwo wciąż ma ambicję odbudowywania swojej imperialnej pozycji.
W 1920 roku, także z udziałem żołnierzy łomżyńskiego 33. PP, rozgrywała się Bitwa Warszawska – starcie, które zatrzymało sowiecką ofensywę na Europę. Dziś wojna ponownie toczy się za wschodnią granicą Polski, a rosyjską agresję powstrzymuje walcząca Ukraina. Trudno przeoczyć, że zarówno wtedy, jak i dziś bezpieczeństwo Polski zależy nie tylko od woli pokoju, lecz od zdolności do jego obrony.
Nawiązując do słów Wegecjusza, biskup łomżyński przypominał, że zawsze powinniśmy być przygotowani i „nigdy nie ulegać mrzonkom wiecznego pokoju, bo nie wiemy, co w innym człowieku może się obudzić”. Jeśli będziemy przygotowani – przekonywał hierarcha – napastnik długo będzie się zastanawiał, czy warto atakować.
W tym kontekście biskup Stepnowski zastanawiał się: „czy ta obrona profesjonalna wystarczy? Czy cały naród nie powinien być przygotowanym, tak jak to czynią inne narody? Czy ta obrona nie powinna być powszechna?”.
Nawiązując po raz kolejny do obowiązkowej służby wojskowej, wskazywał, że przygotowuje ona społeczeństwo na ciężkie czasy, ale także kształtuje charakter młodych ludzi. Młody człowiek „nabiera tężyzny i odpowiedzialności, nie tylko za siebie, ale także za innych, bo służba to nie jest rzecz indywidualna”. Dlatego, zdaniem pasterza diecezji, dzisiejszy dzień jest także zaproszeniem do zastanowienia się, czy tylko profesjonalna armia wystarczy nam w razie wybuchu konfliktu.
Łomża zasługuje na brygadę
Łomża wróciła na wojskową mapę Polski z przytupem. Łomżyński pułk, jeśli wierzyć ocenom wojskowych, bardzo dobrze wypełnia swoje zadania w regionie i poza nim. Płk Paweł Gałązka pytany o stan liczebny odpowiada „wysoki”, nie chcąc informować potencjalnego przeciwnika. Skala jednostki wynika ze skali realizowanych zadań, bo bez paliwa, transportu, części zamiennych i zaopatrzenia nawet najnowocześniejsze wojsko nie będzie zdolne do walki.
„Per logisticam ad victoriam” – przez logistykę do zwycięstwa – brzmi zawołanie 18. Łomżyńskiego Pułku Logistycznego. Dobrze oddaje ono znaną od wieków zasadę, że na polu walki liczy się siła ognia, ale bez sprawnego zaplecza nie ma ani skutecznej ofensywy, ani skutecznej obrony.
Położenie Łomży przy S61 oraz powracająca kolej dają miastu szansę stać się ważnym węzłem logistycznym tej części Polski. Generał Mirosław Różański na łamach 4lomza.pl ten korytarz transportowy jako „drogę życia” dla kontyngentów NATO w państwach bałtyckich, podkreślając znaczenie właśnie lądowych dróg zaopatrzenia. Logistyka nie kończy się na bramie koszar. Potrzebuje dróg, kolei, magazynów, warsztatów, miejsc przeładunku i ludzi zdolnych utrzymać przepływ zaopatrzenia. Łomża coraz więcej z tych elementów już ma.
Bliskość rosyjskiej i białoruskiej przestrzeni militarnej może odstraszać część potencjalnych inwestorów. Tym bardziej warto więc zabiegać o inwestycję, której właśnie takie położenie nadaje sens – o dalszą rozbudowę wojskowej logistyki.
I nie jest to pomysł wyłącznie publicystyczny. Dwa lata temu płk Paweł Gałązka mówił wprost: „jeżeli jesteśmy na takim etapie, to trzeba iść dalej, trzeba tworzyć brygadę, jesteśmy do tego przygotowani”. Przypominał wówczas, że jednostka, która zaczynała od kilkudziesięciu osób, rozrosła się do około tysiąca żołnierzy, a zajmowany przez nią teren zwiększył się z 10 do 60 hektarów.
Brygada nie byłaby przy tym tylko większym pułkiem i nową nazwą na bramie koszar. Oznaczałaby kolejne pododdziały, żołnierzy, sprzęt, magazyny i zaplecze, a w konsekwencji jeszcze mocniejsze związanie wojska z miastem i regionem.
Za postawę w 1920 roku Łomża nie dostała Virtuti Militari, choć taki postulat w mieście był później podnoszony. Może więc po sukcesie 18. Łomżyńskiego Pułku Logistycznego warto zawalczyć o kolejny etap – brygadę logistyczną w Łomży? Byłoby to wykorzystanie zarówno potencjału jednostki, jak i strategicznego położenia miasta.
Sama sympatia do wojska jednak nie wystarczy. O takich decyzjach przesądzają potrzeby Sił Zbrojnych i decyzje MON. Ale zanim decyzje zapadną w Warszawie, ktoś musi konsekwentnie przekonywać, że najlepszym miejscem jest właśnie Łomża.
Politycy i samorządowcy, do dzieła. Per logisticam ad victoriam.
































