„Czy dalibyśmy radę jak oni?”. Capstrzyk pamięci w łomżyńskich koszarach
– Czy jesteśmy patriotami? Czy dalibyśmy radę tak jak ci żołnierze sprzed lat? – pytał płk Paweł Gałązka, dowódca 18. Łomżyńskiego Pułku Logistycznego i Garnizonu Łomża. W przeddzień święta jednostki w łomżyńskich koszarach odbył się uroczysty capstrzyk. Był Apel Pamięci, znicze i kwiaty, ale przede wszystkim długa opowieść o ludziach, którzy ponad sto lat temu mieli do stracenia znacznie więcej niż wojskową bitwę – dopiero co odzyskaną Polskę.
Święto 18. Łomżyńskiego Pułku Logistycznego przypada 14 sierpnia. Data nie jest przypadkowa. Nawiązuje do walk 33. Pułku Piechoty pod Ossowem 14 sierpnia 1920 roku, podczas Bitwy Warszawskiej. Współczesny łomżyński pułk przejął i kultywuje tradycje 33. PP, a jego patronem jest gen. bryg. Marian Raganowicz. Sam 18. ŁPL został sformowany w 2019 roku jako jednostka zabezpieczenia logistycznego 18. Dywizji Zmechanizowanej.
Wieczorna uroczystość nie była więc jedynie wojskowym ceremoniałem poprzedzającym pułkowe święto. Jej bohaterami w dużej mierze byli ci, którzy ponad sto lat wcześniej służyli w tych samych łomżyńskich koszarach.
– W niezwykle ciężkich bojach dali dowód najwyższego męstwa, hartu ducha i żołnierskiego poświęcenia. Odnieśli zwycięstwo, płacąc za nie wysoką cenę, krwią poległych i rannych żołnierzy – przypomniała mjr Emilia Brzozowska.
W Apelu Pamięci, odczytanym przez kpt. Natalię Fiedoruk, przywołano znanych i bezimiennych żołnierzy, którzy tworzyli zręby odradzającego się państwa polskiego i bronili jego granic. Zapalono znicze i złożono kwiaty.
Jak zachowalibyśmy się na ich miejscu?
Płk Paweł Gałązka spróbował jednak spojrzeć na historię inaczej niż przez zestaw dat, nazwisk i bitew. Postawił zgromadzonym pytanie: jak my sami zachowalibyśmy się w tamtych czasach?
Dziś Polska jest państwem niepodległym, należy do najważniejszych struktur politycznych i wojskowych Zachodu, rozwija gospodarkę i siły zbrojne. Ludzie wychowani po 1989 roku nie musieli przeżywać tego, czego doświadczyli ich poprzednicy: zaborów, walk o granice dopiero co odrodzonego państwa czy wojny zagrażającej jego istnieniu.
Dowódca przypominał ludzi, którzy przez lata zaborów właśnie w rodzinach przechowywali polskie tradycje i pamięć o państwie, którego nie było na mapach. Kiedy w 1918 roku Rzeczpospolita wróciła na mapę Europy, jej istnienie wcale nie było jeszcze przesądzone.
– Ze wschodu, po zburzeniu systemu carskiego, przyszedł inny system – mówił płk Gałązka, przypominając bolszewickie plany przeniesienia rewolucji dalej na Zachód.
Właśnie wtedy powstawał łomżyński 33. Pułk Piechoty. Formowanie jednostki rozpoczęło się pod koniec 1918 roku. W jej szeregi trafiali członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej i mieszkańcy ziemi łomżyńskiej. Zanim pułk stał się częścią regularnej armii odrodzonej Rzeczypospolitej, jego żołnierze niemal natychmiast zaczęli walczyć.
Jeszcze pod koniec 1918 roku grupa łomżyńskich ochotników została skierowana pod Lwów. Później 33. PP prowadził ciężkie walki na kierunku litewsko-białoruskim. Wielu z tych młodych ludzi już nigdy nie wróciło do Łomży.
– Nie zdawali sobie sprawy z tego, co ich czeka, ale wiedzieli, o co idzie ta gra – mówił dowódca łomżyńskiego garnizonu.
Najpierw były forty nad Narwią
Szczególne miejsce w pułkowej pamięci zajmuje lato 1920 roku. Kiedy główne siły 33. Pułku Piechoty walczyły na froncie, w Łomży pozostał jego batalion zapasowy dowodzony przez kpt. Mariana Raganowicza. Od 28 lipca do 2 sierpnia żołnierze, wsparci przez ochotników i mieszkańców, bronili przepraw przez Narew i fortów w Piątnicy przed nacierającą Armią Czerwoną.
Płk Gałązka przypomniał popularne w Łomży przekonanie, że zanim nadszedł „Cud nad Wisłą”, wcześniej był „cud nad Narwią”, pięć dni walk żołnierzy i mieszkańców, które opóźniły marsz wojsk bolszewickich na zachód.
– Społeczeństwo i armia to jedno. Armia wywodzi się ze społeczeństwa. Jakie społeczeństwo, taka armia – podkreślał.
Niespełna dwa tygodnie później 33. Pułk Piechoty znalazł się pod Ossowem. W dniach 13 i 14 sierpnia 1920 roku trwały tam jedne z najbardziej zaciętych walk na przedpolach Warszawy. Żołnierze 33. PP walczyli obok m.in. ochotników i żołnierzy 36. Pułku Piechoty. Ossów stał się jednym z symbolicznych miejsc Bitwy Warszawskiej, a dzień 14 sierpni, właśnie ze względu na udział i ofiarę łomżyńskiego pułku, został później wybrany jako jego święto.
– To ich ofiara dzisiaj pozwala nam być tutaj, aby wspominać, a nie walczyć o to, o co oni wówczas walczyli – mówił płk Gałązka. – To o nich dzisiaj myślimy i ich wspominamy.
Dowódca, który zatrzymał załamujących się żołnierzy
Jedną z postaci tamtych wydarzeń był dowódca 33. Pułku Piechoty Jerzy Sawa-Sawicki.
Płk Gałązka przypomniał scenę z walk pod Ossowem, gdy na załamującym się odcinku frontu Sawa-Sawicki zebrał cofających się żołnierzy i doprowadził do ponownego podjęcia walki.
Po wojnie nadal związany był z 33. Pułkiem Piechoty zmarł w Łomży w 1922 roku i został pochowany na cmentarzu przy ul. Kopernika. Sto lat później, w 2022 roku, został pośmiertnie awansowany do stopnia pułkownika.
Dowódca 18. ŁPL zwrócił uwagę na charakterystyczny pomnik na grobie oficera i umieszczoną na nim dedykację.
– Najważniejsze jest tam credo: „Kochanemu dowódcy podoficerowie” – mówił płk Gałązka.
Kilka słów wyrytych w kamieniu pokazuje, jaką pamięć pozostawił po sobie człowiek, który dowodził żołnierzami nie tylko z racji stopnia, ale zdobył także ich szacunek.
Od 1920 roku do Katynia i Charkowa
Historia 33. Pułku Piechoty nie skończyła się wraz ze zwycięstwem nad bolszewikami.
W dwudziestoleciu międzywojennym przez łomżyńskie koszary przewinęły się tysiące żołnierzy. Tu szkolili się pod kierunkiem wykształconej kadry oficerskiej i podoficerskiej. We wrześniu 1939 roku ponownie przyszło im walczyć.
Wielu zginęło na froncie, inni trafili później w ręce sowieckie. Wśród ofiar zbrodni katyńskiej znalazł się również patron dzisiejszego 18. Łomżyńskiego Pułku Logistycznego – Marian Raganowicz, dawny obrońca Łomży i wieloletni oficer 33. PP. Został zamordowany przez NKWD w Charkowie w 1940 roku.
To właśnie takie losy, od walk o niepodległość, przez budowanie wojska II Rzeczypospolitej, po tragedię II wojny światowej, składają się na tradycję, którą przejął dzisiejszy pułk.
„Jak krucha jest wolność”
Płk Gałązka mówił również o ludziach, którzy tworzyli łomżyński garnizon już po wojnie. Jak zaznaczył, jest osiemnastym powojennym dowódcą w tym kompleksie koszarowym.
– Każdy z nich dołożył starań, by kształtować charaktery i robić swoje – podkreślał.
Współczesny 18. Łomżyński Pułk Logistyczny ma inną strukturę, wyposażenie i zadania niż piechurzy sprzed ponad stu lat. Łączy ich jednak miejsce i świadomie przejęta tradycja.
I właśnie dlatego – tłumaczył dowódca – obchody pułkowego święta mają mieć z każdym rokiem coraz głębszy charakter.
– Staramy się, żeby z każdym rokiem święta miały coraz głębszy charakter, z przekazem dla społeczeństwa, wspominania i refleksji nad tym, jak krucha jest wolność – mówił.
Czy ludzie wychowani w spokojniejszych czasach byliby gotowi zachować się tak samo jak ochotnicy z 1918 roku, obrońcy fortów piątnickich z 1920 roku czy żołnierze września 1939? Czy potrafimy przekazywać młodszym pokoleniom wiedzę o tym, skąd wzięła się współczesna Polska? I czy patriotyzm jest tylko wspominaniem dawnych bohaterów, czy także odpowiedzialnością za państwo dziś?
– My jesteśmy od tego, ale również wy stojący tutaj, żeby wspominać i edukować młodzież, bo to jest podstawa – mówił płk Gałązka.
– Mądry naród to mądra armia, dobrze wyposażona, powodująca to, że ktoś dwa razy się zastanowi, zanim uderzy.
Wieczorny capstrzyk zakończył się złożeniem kwiatów i zapaleniem zniczy przy pomniku, fragmencie bunkra z Szablaka, który w 1989 roku stanął przy Alei Legionów.
– Zdajemy sobie sprawę, jak wielka odpowiedzialność na nas ciąży. Dlatego pamiętamy i dziś wspominamy. Cześć i chwała bohaterom – zakończył płk Paweł Gałązka, dowódca 18.Łomżyńskiego Pułku Logistycznego i Garnizonu Łomża.
Kolejne uroczystości wojskowe odbędą się w sobotę 14 sierpnia i w niedzielę.













