Przez półtora miesiąca wakacji obyło się bez utonięć
- Z roku na rok obserwujemy poprawę zachowania ludzi na rzece – ocenia prezes WOPR w Łomży Tomasz Malinowski. Korzystający ze sprzętu pływającego (jak łódki, kajaki, rowery wodne i deski typu sup) zazwyczaj słuchają zaleceń ratowników WOPR, patrolujących motorówkami po Narwi, i mają na sobie kamizelki ratunkowe. Nadal zdarzają się przepłynięcia przez rzekę w pojedynkę oraz wspinanie się przez dzieci i młodzież na filary i wysoko umieszczone długie przęsła nowego mostu.
Teren plaży miejskiej przy moście imienia Majora „Hubala” formalnie jest terenem budowy, gdzie prace wstrzymano na okres ochronny ptaków. Jednak w wakacje drugi rok z rzędu wypoczywają na plaży, pomniejszonej do pasa piasku i trawy wzdłuż brzegu, setki ludzi, m.in., mieszkańców Łomży z rodzinami. Dlatego Miasto Łomża nie zorganizowało strzeżonego kąpieliska, gdzie czuwaliby nad bezpieczeństwem plażowiczów ratownicy WOPR na plaży. Patrole odbywają się na motorówkach od zakończenia roku szkolnego 26. czerwca 2026 i przewidziane są do 31. sierpnia. 19 ratowników w systemie rotacyjnym przemierza szlak wodny od starego mostu w Piątnicy w górę rzeki Narew do nowego mostu i dalej zwykle do Starej Łomży. Jedna motorówka WOPR czuwa od poniedziałku do środy, dwie od czwartku do niedzieli, zaś trzecia pojawi się w najbliższy długi weekend 14., 15. i 16. sierpnia w godzinach 11. - 19. Numer telefonu alarmowego do Patrolu WOPR to: 662 029 662.
Tu „piekiełko”, tam zespawany szlaban
- Tam dojdzie do dramatu, kwestia czasu – powiedział nam 30. czerwca patrolujący rzekę ratownik WOPR. - Wczoraj o mało co nie wyciągałem dziewczyny... Do innego niebezpiecznego zdarzenia doszło w środę, 5. sierpnia br.: 14-letnia dziewczyna została wyciągnięta na brzeg. Była przerażona, dusiła się, dławiła, nie mogła złapać powietrza. Ratownicy WOPR usiedli z niedoszłą topielicą na brzegu, aż odzyskała oddech, i powiadomili rodzinę. - To był cud, że w pobliżu rzekę patrolowała łódka WOPR – opowiadała nam wówczas Łomżynianka, która wypoczywała na tej plaży z dziećmi.

Kiedy po rzece pływają dwie motorówki WOPR, jedna patroluje trasę w granicach Miasta, a druga poza miastem do Siemienia i Niewodowa. W dolnej części Narwi w okolicy Czarnocina, gdzie jest tzw. piekiełko – na kamieniach po przeprawie czołgowej nurt Narwi nabiera cech rzeki górskiej – motorówki WOPR nie docierają, z obawy o zniszczenie lub przedziurawienie dna jednostki. Dzika plaża Alabama nie ma w takiej sytuacji w tym roku patroli, bo szlaban na jedyny slip do wodowania łodzi na końcu drogi przez las między Jednaczewem a Szablakiem ktoś kiedyś dlaczegoś zaspawał. Niepokojące działanie - ze względu na brak możliwości wodowania także łodzi Strażaków i Policji.
Wchodzą na przęsła mostu, płyną na drugi brzeg
Ratownicy WOPR przez półtora miesiąca ok. 10 razu zholowali łódki elektryczne do Portu Łomża, ponieważ wyczerpała się energia w akumulatorach. Trzykrotnie „ściągali” młodych ludzi z filarów i przęseł nowego mostu, każąc zejść nastolatkom i pouczając, żeby więcej nie wchodzili, w trosce o całą głowę, sprawny kręgosłup, niezłamane kończyny. Jeśli miłośnicy silnych wrażeń na wysokości – chłopcy i dziewczęta – spadliby do rzeki, głębokiej tam obecnie na około 2 i pół metra, to pewnie by przeżyli, ale jeśli spadliby z kilku i więcej metrów na ziemię, mogliby żegnać się z wakacjami...
Jest oczywiste, że liczba ryzykujących skręceniem karku młodych mogła być znacznie większa, a to z tej racji, że pływający patrol pojawia się pod mostem sporadycznie. Podobnie wyglądała sytuacja z osobami, wypływającymi na głęboki nurt z niewidocznymi wirami rzecznymi – gdy pojawiała się motorówka, pływacy powstrzymywali się od wyczynów, jednak kiedy odpływała, śmiałkowie znów rzucali się na głębokie wody. Oprócz doświadczonych pływaków, chcących zmierzyć się z nurtem, popisuje się przed dziewczynami i rówieśnikami dużo odważnych nastolatków po 12, 14 czy 16 lat.
Ratownicy WOPR rozstawiali kosze w 3 punktach, gdzie wędkarze łowią ryby i przyjeżdżają ludzie na ognisko i grilla nad rzeką, a później WOPR-owcy wyrzucali śmieci do dużego kontenera obok wiaty Morsów. Tradycyjnie, patrolujący rzekę ratownicy, wielokrotnie apelowali do spożywających alkohol, aby pod żadnym pozorem nie wchodzili do wody. Podobny apel słyszeli nieraz plażowicze trzeźwi i abstynenci w Narwi, by nie zapuszczali się dalej i głębiej. Cóż, Narew bywa też kapryśna.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146

