UOKiK nie podzieli kary między rolników. O zwrot nadpłaty trzeba walczyć w sądzie
– Jakby UOKiK tę karę podzielił między oszukanych, to byłby prawdziwy Robin Hood – napisał do redakcji rolnik po publikacji o zmowie przy sprzedaży maszyn rolniczych. Taki podział blisko 136 mln zł nie jest jednak możliwy. Kara nałożona przez urząd i odszkodowanie należne poszkodowanemu to dwie odrębne sprawy.
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdził, że spółka AGCO oraz dealerzy maszyn marek Valtra, Fendt i Massey Ferguson przez 11 lat dzielili między siebie rynek. Według Urzędu rolnicy zainteresowani zakupem ciągników, kombajnów i części nie mogli swobodnie porównywać konkurencyjnych ofert. Kary o łącznej wartości 135,8 mln zł nałożono na dziewięć firm i pięciu menedżerów. Decyzja nie jest prawomocna i może zostać zaskarżona do sądu.
Pieniądze nie trafią automatycznie do kupujących
Rolnik, który uważa się za ofiarę zmowy i przez to zapłacenia za maszynę zbyt dużo, nie otrzyma automatycznie części kary nałożonej przez UOKiK. Musi sam wystąpić o naprawienie szkody albo przyłączyć się do wspólnego postępowania innych poszkodowanych.
„Rolnicy poszkodowani przez zmowę rynkową mogą ubiegać się o odszkodowanie od przedsiębiorcy, wobec którego Prezes UOKiK wydał decyzję” – odpowiedział Urząd na pytania redakcji.
Odbywa się to w ramach tzw. private enforcement, czyli prywatnego dochodzenia roszczeń wynikających z naruszenia prawa konkurencji. Sprawę rozpatruje sąd cywilny i to on decyduje, czy odszkodowanie się należy oraz jaka powinna być jego wysokość.
Rolnicy mogą także próbować wystąpić wspólnie. Jak wskazuje UOKiK, roszczeń można dochodzić w postępowaniu grupowym, co ogranicza indywidualne zaangażowanie poszczególnych poszkodowanych.
Prawomocna decyzja może otworzyć drogę
Duże znaczenie będzie miało to, czy decyzja w sprawie AGCO i dealerów utrzyma się przed sądem.
Ustalenia zawarte w prawomocnej decyzji Prezesa UOKiK wiążą sąd cywilny rozpatrujący pozew o naprawienie szkody. Rolnik nie będzie musiał wtedy ponownie udowadniać, że przedsiębiorcy zawarli niedozwolone porozumienie. Nadal będzie jednak musiał wykazać, że kupił maszynę lub części objęte zmową i poniósł konkretną stratę.
Pozew można wnieść także przed zakończeniem postępowania odwoławczego. W przypadku nieprawomocnej decyzji UOKiK może przedstawić sądowi tzw. istotny pogląd, ale sąd nie jest jeszcze związany ustaleniami Urzędu.
W Polsce pieniędzy po zmowie jeszcze nie zasądzano?
Przepisy pozwalają żądać odszkodowania, jednak dotychczasowa praktyka polskich sądów nie daje poszkodowanym prostego wzoru postępowania.
W publicznie dostępnych bazach orzeczeń nie udało się nam znaleźć prawomocnego polskiego wyroku, w którym sąd po stwierdzeniu zmowy cenowej zasądziłby nabywcy zwrot części zawyżonej ceny. Nie oznacza to, że takich postępowań nie było w ogóle. Część spraw mogła zakończyć się ugodami albo orzeczeniami, które nie zostały opublikowane. Znane sprawy pokazują jednak, że droga do odszkodowania jest trudna.
Jedna z pierwszych głośniejszych spraw dotyczyła kartelu cementowego. Przedsiębiorca domagał się pieniędzy za cement kupowany w okresie działania zmowy. Sąd Apelacyjny w Krakowie 10 stycznia 2014 roku oddalił jednak jego apelację. Sprawa ujawniła problemy z przedawnieniem roszczeń, wykazaniem wysokości nadpłaty i związku między zmową a ceną zapłaconą przez konkretnego kupującego.
Jeszcze większe roszczenie dotyczyło zmowy przy ustalaniu opłat interchange pobieranych od płatności kartami. Sieć handlowa domagała się od banków prawie 47 mln zł. Sąd Okręgowy w Warszawie wyrokiem z 17 lutego 2025 roku umorzył postępowanie w niewielkiej części, a w pozostałym zakresie oddalił pozew ze względu na przedawnienie roszczeń. Pieniędzy nie przyznano.
Przed polskimi sądami pojawili się również przedsiębiorcy poszkodowani przez europejski kartel producentów ciężarówek. W jednej ze spraw domagali się około 50 tys. zł, szacując zawyżenie ceny dwóch samochodów na 8 proc. Sąd Najwyższy w 2021 roku uznał, że sprawa może być rozpatrywana w Polsce, i skierował ją do ponownego rozpoznania.
Ile rolnik mógł przepłacić?
UOKiK wskazuje, że w przypadku karteli kupujący płacą przeciętnie o 10–15 proc. więcej niż na rynku działającym w warunkach uczciwej konkurencji. Nie jest to jednak ustawowa stawka ani kwota, którą sąd automatycznie odejmie od ceny ciągnika.
W każdej sprawie trzeba będzie ustalić, jaka byłaby cena konkretnej maszyny, gdyby dealerzy rzeczywiście ze sobą konkurowali. Znaczenie mogą mieć model i wyposażenie ciągnika lub kombajnu, data zakupu, wysokość rabatu, sposób finansowania, rozliczenie starej maszyny oraz ceny stosowane na innych rynkach.
Obliczenie szkody może więc wymagać opinii biegłego ekonomisty. Ni mniej przy zakupie maszyny wartej kilkaset tysięcy złotych nawet kilkuprocentowa różnica może oznaczać od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Faktury lepiej zachować
Rolnicy, którzy w latach objętych decyzją kupowali maszyny Valtra, Fendt albo Massey Ferguson, powinni zabezpieczyć dokumentację. Potrzebne mogą być faktury, umowy leasingowe i kredytowe, oferty otrzymane od dealerów, korespondencja, specyfikacje wyposażenia oraz dokumenty dotyczące rabatów i rozliczenia używanych maszyn.
Nie należy także bez dokładnej analizy czekać na prawomocne zakończenie postępowania. Roszczenia podlegają przedawnieniu, a przy zakupach dokonywanych wiele lat temu mogą mieć zastosowanie różne przepisy i terminy.
UOKiK może więc wykryć zmowę, zebrać dowody i ukarać jej uczestników. To jednak kara administracyjna, a nie odszkodowanie. Urząd w pewnym sensie wskazuje winnych, ale czy pieniądze wrócą do poszkodowanych, decydują sądy, o ile rolnicy zdecydują się do nich wystąpić.