Przejdź do treści Przejdź do menu
środa, 12 sierpnia 2026 napisz DONOS@

Sto lat ŁKS-u. Jubileusz pełen wspomnień, choć bez wielkiego piłkarskiego święta

Mecz z drużyną artystów, jedenaście bramek gospodarzy, okolicznościowe medale i spotkanie kilku pokoleń ludzi związanych z Łomżyńskim Klubem Sportowym – tak wyglądała niedzielna część obchodów 100-lecia ŁKS-u na stadionie przy ulicy Zjazd. Najbardziej wartościowym elementem jubileuszu okazały się wspomnienia dawnych zawodników i trenerów, którzy przez lata tworzyli historię klubu.

Na trybunach stadionu zasiadło około 500–600 osób. Wśród widzów dominowały rodziny z dziećmi. Jubileuszowy mecz rozegrano pomiędzy zespołem gospodarzy a drużyną artystów.

W składzie ŁKS-u nie wystąpili jednak obecni zawodnicy pierwszego zespołu. Po odejściach piłkarzy pod koniec poprzedniego sezonu kadra drużyny jest dopiero kompletowana. W czarnych (!) koszulkach ŁKS-u na murawę wybiegli za to m.in. prezydent Łomży Mariusz Chrzanowski oraz Rafał Boguski – wychowanek łomżyńskiego klubu, były reprezentant Polski i wieloletni zawodnik Wisły Kraków.

Pierwszą bramkę spotkania zdobył Mariusz Chrzanowski. Później przewaga gospodarzy stawała się coraz wyraźniejsza. Mecz zakończył się wynikiem 11:2 dla ŁKS-u. Szczególnie w drugiej połowie najwięcej chęci do gry wykazywali najmłodsi uczestnicy spotkania i to oni zdobywali kolejne gole.

Trudno jednak nie zauważyć, że sportowa oprawa stulecia klubu pozostawiła niedosyt. Wcześniej pojawiały się plany, by z okazji jubileuszu do Łomży przyjechała jedna z czołowych polskich drużyn. Ostatecznie głównym wydarzeniem piłkarskim został mecz z zespołem artystów. Gościom nie można odmówić zaangażowania i chęci do gry, ale jako kulminacyjny punkt obchodów 100-lecia klubu piłkarskiego spotkanie miało raczej charakter rodzinnego festynu niż wydarzenia odpowiadającego randze jubileuszu.

Medale dla ludzi, którzy tworzyli ŁKS

Znacznie poważniejszym i bardziej wzruszającym akcentem było uhonorowanie okolicznościowymi medalami osób związanych z ŁKS-em – byłych piłkarzy, trenerów i działaczy, którzy przez dziesięciolecia tworzyli historię oraz legendę klubu.

Wśród wyróżnionych znaleźli się m.in. Rafał Boguski, trener Jerzy Engel junior oraz zawodnicy pamiętający ŁKS z lat 70., 80. i kolejnych dekad. Spotkanie stało się okazją do wspominania czasów, kiedy warunki do treningu były znacznie skromniejsze, ale klub łączył zawodników także poza boiskiem.

– ŁKS kochamy, a wspomnienia zawsze są piękne. Myśmy się tu wychowali i bardzo to cenimy – mówił Hieronim Łada, który przez 15 lat prowadził pierwszy zespół ŁKS-u. – Była przyjaźń, była jedność.

Józef Ościłowicz, znany kolegom jako „Kółeczko” lub „Rondo”, z sentymentem wracał do lat 80.

– Kolektyw był dobry. Na trybuny przychodziło tysiąc, czasami półtora tysiąca widzów. Kiedy graliśmy, była świetna atmosfera i mnóstwo kibiców – wspominał.

Dawni zawodnicy zgodnie podkreślali, że dzisiejsi piłkarze mogą korzystać z warunków, które przed laty wydawały się nieosiągalne.

– Zazdroszczę chłopakom, że grają na takiej murawie. Mają boczne boiska, mają wszystko – mówił Ościłowicz.

„W tej chwili to jest Barcelona”

Jeszcze bardziej obrazowo różnicę między dawnym a obecnym stadionem przedstawiał Cezary Lemański. Wspominał, że zawodnicy sami próbowali osuszać boisko.

– Warunki bytowe zmieniły się na lepsze, ale z graniem różnie jest. To boisko, jeszcze jako juniorzy, sami kopaliśmy. Był taki moment, że zawsze stała na nim woda. Wykopaliśmy dół, aż mieliśmy odciski, żeby ta woda zeszła – opowiadał.

Jak szacował, mogło to być w latach 80. lub jeszcze wcześniej. Inni byli zawodnicy dodawali, że po zimach i roztopach woda regularnie zalewała bieżnię oraz fragmenty boiska.

– Tu zawsze były powodzie. Kiedy było dużo śniegu, a później przychodziła wysoka woda, na bieżni wszystko stało – wspominali.

Na miejscu obecnego hotelu znajdowała się wówczas drewniana szatnia. Dzisiejszą infrastrukturę dawni piłkarze określali jako „kosmos”.

– W tej chwili to jest Barcelona – żartowali, porównując m.in.  obecne warunki z tymi, w których sami zaczynali grać. Podobieństwo z Dumą Kataloni widzią także w piłkarzach, którzy zmieniają się bardzo często, mając od razu menagerów i mentorów. - Za naszych czasów skład był stały. Z zewnątrz w sezonie przychodziła jedna, może dwie osoby – wspominali. 

Klub, który wychowywał ludzi

Marek Cimochowski podkreślał, że ŁKS był dla zawodników czymś więcej niż miejscem treningów i rozgrywania meczów.

– ŁKS, trenerzy i działacze, którzy wtedy tu byli, ukształtowali mnie jako człowieka. Żyję w tym społeczeństwie i daję sobie bardzo dobrze radę. Graliśmy w piłkę, ale ŁKS kształtował nas także jako ludzi – mówił.

Jak wspominał, każdy z zawodników miał inny charakter, ale na boisku i poza nim tworzyli prawdziwą drużynę.

– Jeden za drugiego poszedłby w ogień. Byliśmy kolektywem na boisku, ale i poza nim – podkreślał.

Piłkarze łączyli grę z pracą zawodową. Zazwyczaj mieli cztery treningi w tygodniu, w sobotę rozgrywali mecz, a poniedziałek był dniem wolnym. Niektórzy zawodnicy byli formalnie zatrudniani w łomżyńskich zakładach pracy, choć ich głównym zadaniem pozostawała gra w piłkę.

Trenerzy dbali jednak nie tylko o wyniki sportowe.

– Dzisiaj zawodnik przychodzi, ma menedżera, ma mentora. My chcieliśmy grać, ale myśleliśmy też o szkołach. Trenerzy pilnowali naszego rozwoju osobistego i nauki – wspominali byli piłkarze.

Stadion był również miejscem rodzinnego życia. Zawodnicy przychodzili na treningi z dziećmi, które bawiły się w piasku skoczni lub na placu obok boiska.

– Moje dzieci wychowały się tutaj, na stadionie – mówił Marek Cimochowski.

Pierwsze pieniądze po finale w Zambrowie

Cezary Lemański przypominał, że przez wiele lat wychowankowie ŁKS-u grali przede wszystkim z przywiązania do klubu.

– Od trampkarza grałem dla tego klubu, bo go lubiłem. Grałem dla przyjemności, bez żadnych pieniędzy, choć człowiek zostawiał zdrowie – opowiadał.

Jak wspominał, pierwszą premię otrzymał po finale Pucharu Polski w Zambrowie. ŁKS prowadzony przez Andrzeja Targa wygrał wówczas 1:0, a zawodnicy dostali po 50 złotych.

– Ja byłem stąd. Zawodnicy, którzy przychodzili z zewnątrz, jakieś pieniądze otrzymywali – dodawał.

Były też drobne rytuały integrujące drużynę. Po treningach piłkarze kupowali czasami butelkę popularnego wówczas wina Riesling, które – jak wspominali – kosztowało 76 złotych.

Józef Ościłowicz opowiedział również o meczu w Ciechanowcu, w którym zamiast wybić piłkę, próbował rozegrać ją wzdłuż linii obrony. Trener Andrzej Targ miał go za to ostro skrytykować.

– Józek o 20 lat wyprzedził filozofię gry, bo wtedy obowiązywało przede wszystkim „kopnij i biegnij” – żartowali koledzy.

Miłość do klubu i pytania o przyszłość

Wspomnienia dawnych zawodników nie ograniczały się jedynie do sentymentalnych historii. Pojawiły się również uwagi dotyczące współczesnej organizacji klubu.

Józef Ościłowicz oceniał, że w ŁKS-ie zawsze grali utalentowani zawodnicy, ale często brakowało odpowiedniego zarządzania i organizacyjnego impulsu, który pozwoliłby drużynie wejść na wyższy poziom.

– Jeżeli mamy budować klub i awansować, bo każda drużyna chce iść wyżej, to przy takich możliwościach powinno być to jeszcze lepiej zorganizowane – mówił.

Byli piłkarze zwracali uwagę, że już wcześniej należało przygotowywać klub do ewentualnego awansu, również pod względem finansowym i organizacyjnym. Ich zdaniem samo znalezienie się w wyższej lidze mogłoby przynieść problemy większe niż te, z którymi ŁKS mierzy się obecnie.

– To była partyzantka – oceniali przygotowania do walki o awans w poprzednim sezonie.

Niezależnie od ligowych wyników przywiązanie do ŁKS-u pozostaje jednak niezmienne.

– Jak ktoś kocha piłkę, to niezależnie od tego, czy drużyna będzie w pierwszej, czy w czwartej lidze, będzie przychodził na stadion – podsumował Marek Cimochowski.

Józef Ościłowicz mówił natomiast, że dzięki Łomży i ŁKS-owi wygrał znacznie więcej niż mecze.

– W Łomży wygrałem życie. Mam cudowną żonę, cudowne dzieci i cudowne wnuki – podkreślał.

Niedzielny jubileusz pokazał, że największą wartością stuletniego ŁKS-u pozostają ludzie z ich historiami. Sportowa część obchodów mogła pozostawić niedosyt, ale spotkanie dawnych piłkarzy i trenerów przypomniało, że legendę Klubu budowały całe pokolenia zawodników, którzy grali dla ŁKS-u, pracowali, wychowywali dzieci i przez lata tworzyli przy ulicy Zjazd Łomżyński Klub Sportowy.

251223010513.jpg
Foto:
Foto: Rafał Boguski
Foto:
Foto:
Foto: Zbigniew Kowalski
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto: Tomasz Bałdyga, Michał Kotelczuk, Walemar Antolak, Rafał Boguski, Jerzy Kierażyński - w jego imieniu wnuczka Iga, Zbigniew Kowalski, Hieronim Łada, Sławomir Remez, Zbigniew Skowroński, Artur Śliwecki,
Foto:
Foto:
Foto:
Foto: Michał Kotelczuk, Tomasz Bałdyga,, Marek Cimochowski, Krzysztof Cwalina, Jerzy Engel Jr, Jacek Lis, Rafał Maćkowski, Marcin Mroczkowski, Marek Cimochowski, Józef Ościłowicz, Sławomir Stanisławski, Andrzej Zwierciadłowski
Foto: Michał Kotelczuk, Tomasz Bałdyga, Bogumiła Olbryś, Mariusz Chrzanowski, Bernadeta Krynicka, Alicja Łepkowska- Gołaś, Jacek Piorunek, Piotr Serdyński, Andrzej Wojtkowski, Dariusz Wojtkowski
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto: Michał Kotelczuk, Tomasz Bałdyga,, Tadeusz Lemański, Krzysztof Lendzioszek, Paweł Petkowski, Romuald Romanowski, Artur Sudak, Kazimierz Zaborszczyk
Foto:
Foto:
Foto:
Foto: Tomasz Bałdyga, Michał Kotelczuk, Walemar Antolak, Marek Mackiewicz, Jakub Pogorzelski, Paweł Styła, Karol Szmit, Sebastian Chrzanowski
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:

 
 

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę