Deszczowy wieczór kabaretowy
Deszcz i chłód nie odstraszyły miłośników kabaretowych atrakcji. W sobotni wieczór na Starym Rynku wystąpili Kabaret Trzecia Strona Medalu, bardzo gorąco przyjęty Marcin Daniec oraz gwiazda wieczoru, Formacja Chatelet w powiększonym składzie. – Najważniejsze jest to, że nikt nie ucik! – podkreślał Marcin Daniec, któremu zacinający deszcz również dawał się we znaki, ale mimo niesprzyjającej aury nie odmówił wytrwałej publiczności bisu.
Letnie występy kabaretowe na Starym Rynku to już tradycja, do której wraca się co jakiś czas – raz z mniejszym (2010-2011), raz większym powodzeniem (2018), bo publiczność bywa kapryśna. W sobotni wieczór sytuacja była trudna o tyle, że deszcz przestawał padać tylko na krótko, przez co niemal od razu trzeba było przerwać występ Kabaretu Trzecia Strona Medalu. Publiczność jednak nie zrejterowała – przeczekując największe opady pod pobliskimi arkadami, a kilkanaście najbardziej wytrwałych osób kuliło się przed sceną pod parasolami. O 19:30 artyści wrócili, prezentując jeszcze dwa skecze i skutecznie rozgrzewając publiczność przed występem Marcina Dańca. Uwielbiany również w Łomży 68-letni satyryk wszech czasów nie krył zaskoczenia, że pomimo paskudnej pogody słuchacze nie poszli do domu, ale chcą go słuchać, a do tego aktywnie uczestniczyć w jego występie.
I mimo tego, że deszcz nie dawał za wygraną, publiczności przybywało, zaś artysta rozkręcał się z każdą chwilą, prezentując typowy dla siebie, najeżony aluzjami, żartami i odniesieniami do polityki, autorski monolog-dialog z wybranymi z widowni osobami. Do tego, naprawdę zachwycony niesamowitym w takich warunkach pogodowych przyjęciem, nie kazał długo czekać słuchaczom na bis, wykonując góralsko-tatrzańsko-jamajsko-łomżyńskie reggae o nadziei, po czym nieodwołalnie oddał scenę młodszym kolegom.
Formacja Chatelet, świętująca w tym roku 30-lecie istnienia, to obecnie Adam Małczyk i Karol Wolski. Jedyne w swoim rodzaju poczucie humoru i vis comica lidera oraz umiejętności wokalno-aktorskie jego partnera szybko sprawiły, że słuchacze szybko zapomnieli o deszczu, szczególnie w trakcie skeczu Adama Małczyka, traktującego o przemocy kobiet wobec mężczyzn. Z kolei scena u psychiatry, a może bardziej logopedy, była popisem Karola Wolskiego, który nader przekonująco wcielił się nie tylko w jąkałę, ale również w trzech królów, to jest Presleya, Jaggera i Juliana, wykonując w trakcie lekarskiego wywiadu „Blue Suede Shoes”, „(I Can’t Get No) Satisfaction” i „Wyginam śmiało ciało”.
Podobnie jak w przypadku wcześniejszych wykonawców nie zabrakło lokalnych wątków oraz odniesień do pogody, zwłaszcza w skeczu, który zaczął się od słów, że publiczność na widowni jest nadmuchana, bo prawdziwa przecież nie siedziałaby w deszczu. Ten skecz nie mógłby się odbyć bez udziału zaproszonej z publiczności Ani. Z kolei ten premierowy, szykowany przez Formację Chatelet na telewizyjny występ w Koszalinie pod koniec lipca, miał podwójną obsadę, z racji pojawienia się na scenie Pauliny z widowni oraz znanej z Kabaretu A Jak! Adrianny Napiórkowskiej. Ten, po części improwizowany, skecz o perypetiach świętego Mikołaja i jego wesołej gromadki rozbawił publiczność do łez.
Mimo wciąż niesprzyjającej aury oraz późnej pory na występie gwiazdy wieczoru było około 250 osób, czyli można powiedzieć, że mimo okoliczności był to frekwencyjny sukces – pozostaje mieć nadzieję, że na kolejnych miejskich imprezach plenerowych pogoda będzie łaskawsza.
Wojciech Chamryk



