Przejdź do treści Przejdź do menu
poniedziałek, 10 sierpnia 2026 napisz DONOS@

Trzy obchody i spór o ekshumację. Jedwabne 85 lat później

Modlitwa za zamordowanych Żydów, odsłonięcie krzyża i tablicy przez środowisko Grzegorza Brauna oraz spotkanie zorganizowane przez Wojciecha Sumlińskiego – 85. rocznica zbrodni w Jedwabnem miała trzy odrębne oblicza. W niewielkiej przestrzeni obok miejsca kaźni spotkali się ludzie nie tylko inaczej oceniający historię, ale także odmiennie rozumiejący, czym ma być pamięć o wydarzeniach z 10 lipca 1941 roku.

Główne uroczystości przy pomniku zorganizowała Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie. Modlitwie przewodniczył naczelny rabin Polski Michael Schudrich. Uczestniczyli w niej m.in. marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, reprezentujący prezydenta RP minister Wojciech Kolarski, zastępca prezesa IPN Mateusz Szpytma, parlamentarzyści, dyplomaci oraz duchowni różnych wyznań. Nie wygłaszano oficjalnych przemówień. Była modlitwa, a następnie składanie kwiatów, zapalanie zniczy i układanie kamieni.

– Jesteśmy tutaj, by modlić się, jesteśmy tutaj, by żałować. Najważniejsze jest to, że robimy to razem – mówił rabin Schudrich. Podkreślał, że pamięć o zbrodni powinna łączyć. Ze smutkiem przyjął natomiast odbywające się w sąsiedztwie manifestacje środowisk podważających ustalenia śledztwa IPN.

Krzyż, tablica i „Ziemia nie Kłamie”

Niemal równocześnie na pobliskich prywatnych działkach trwały dwa kolejne wydarzenia. Przedstawiciele środowiska Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna oraz osoby związane z pismem „Najwyższy Czas” ustawiły kilkumetrowy krzyż. Pod nim Braun odsłonił tablicę wzywającą do modlitwy za ofiary „niemieckiego nazizmu i rosyjsko-żydowskiego sowietyzmu”. Pojawiły się także transparenty z żądaniem wznowienia ekshumacji oraz wizerunki osób określonych przez organizatorów mianem „kłamców jedwabieńskich”.

Osobne spotkanie prowadził Wojciech Sumliński. Odbywało się ono na działce, na której rok wcześniej ustawiono osiem kamieni tworzących miejsce nazwane „Ziemia nie Kłamie”. W programie znalazły się prelekcje, promocja książki „Ekshumacja” oraz zbiórka podpisów pod wnioskiem o ponowne podjęcie badań.

– To jest środek do celu, a tym celem jest ekshumacja – przekonywał Sumliński.

Jego zdaniem ponowne badania pozwoliłyby dokładniej ustalić liczbę ofiar, sposób ich śmierci oraz przebieg zbrodni.

– My nie boimy się ekshumacji. Walczymy z kłamstwem – mówił.

Sumliński oddzielał swoje spotkanie od przedsięwzięcia Grzegorza Brauna. Jak podkreślał, organizowane od kilku lat wydarzenie ma być „oddolnym i niepolitycznym” spotkaniem mieszkańców, opartym na modlitwie, refleksji i „pracy organicznej”.

– Można powiedzieć, że gramy do jednej bramki, ale z różnych pozycji – tłumaczył, odnosząc się do środowiska Brauna.

Bezpieczeństwa podczas trzech równoległych wydarzeń strzegło ponad 150 policjantów oraz funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa. Teren oficjalnych uroczystości został oddzielony barierkami, a służby rozdzielały poszczególne grupy. Według informacji przekazanych przez policję nie doszło do żadnych incydentów.

Tak duże siły skierowano do Jedwabnego m.in. z powodu doświadczeń z 2025 roku. Wówczas Grzegorz Braun i grupa jego zwolenników próbowali zablokować drogę, którą wyjeżdżały samochody uczestników obchodów, w tym mikrobus z rabinem Schudrichem. Policjanci musieli utworzyć szpaler, aby umożliwić delegacji wyjazd.

Jedwabne jako symbol

Zbrodnia w Jedwabnem dawno przestała być wyłącznie historią niewielkiego miasta. Stała się jednym z najważniejszych i najbardziej bolesnych punktów polskiej debaty o stosunkach polsko-żydowskich, postawach miejscowej ludności wobec Zagłady oraz odpowiedzialności za czyny popełnione podczas niemieckiej okupacji.

Wydana w 2000 roku książka Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi” wywołała jedną z największych debat historycznych w Polsce po 1989 roku. Gross opisał zamordowanie około 1600 Żydów przez polskich mieszkańców Jedwabnego. Publikacja stała się impulsem do rozpoczęcia śledztwa IPN. Dochodzenie nie potwierdziło jednak podanej przez autora liczby ofiar, przyjmując, że zamordowano nie mniej niż 340 osób.

Wojciech Sumliński uważa, że książka Grossa zawiera liczne błędy i manipulacje, które przyczyniły się do przedstawiania Jedwabnego jako symbolu polskiego antysemityzmu, a nawet – jak mówił – „polskiego nazizmu”.

Podczas spotkania przywoływał m.in. relację mężczyzny opisującego wydarzenia w Jedwabnem, który – według Sumlińskiego – miał w tym czasie przebywać na Syberii. Mówił również o historii żydowskiej kobiety i jej dziecka, którzy znaleźli się w wodzie. Jak przekonywał, Gross miał wybrać spośród kilku sprzecznych zeznań tylko relację obciążającą Polaków.

Według ustaleń śledztwa IPN 10 lipca 1941 roku zamordowano w Jedwabnem nie mniej niż 340 obywateli polskich narodowości żydowskiej. Co najmniej 300 osób zamknięto w stodole i spalono żywcem, a co najmniej 40 zabito wcześniej. IPN przyjął, że mordu dokonała grupa polskiej ludności cywilnej, działająca z inspiracji Niemców.

Czy ekshumacja mogłaby zakończyć spór?

Podczas spotkań środowisk Wojciecha Sumlińskiego i Grzegorza Brauna żądanie ponownego podjęcia ekshumacji było jednym z najczęściej powtarzanych haseł. Sumliński, powołując się m.in. na opinię prawników Ordo Iuris, przekonywał, że polskie prawo nakazuje dokładne zbadanie miejsca zbrodni. Jego zdaniem tylko ponowne otwarcie mogił może zakończyć wieloletni spór.

Czynności archeologiczne i ekshumacyjne prowadzono od 24 maja do 4 czerwca 2001 roku. Prace miały powierzchowny charakter i szybko je przerwano. Zabezpieczone dowody zestawiono następnie z zeznaniami 111 świadków. Sam IPN przyznaje, że przerwanie prac nie pozwala podać precyzyjnej liczby zamordowanych.

Rabin Michael Schudrich nie wykluczał w rozmowie z dziennikarzami mozliwych rozmów na temat ekshumacji. Zaznaczał jednak, że powinna to być spokojna dyskusja prowadzona przy stole, a nie temat demonstracji i politycznej prowokacji. Zastrzegał, że rozmowa nie przesądza to o ekshumacji. 

Zwolennikiem ponownej ekshumacji jest także często uczestniczący w rocznicowych obchodach ks. Wojciech Lemański, choć spodziewa się po niej innych rezultatów niż środowisko Sumlińskiego.

Jego zdaniem ponowne badania mogłyby pokazać rzeczywisty rozmiar zbrodni. Same rzędy mogił – niezależnie od tego, czy znaleziono by szczątki 200, 300 czy większej liczby osób – przemawiałyby do wyobraźni nawet bez tabliczek z imionami ofiar.

Ksiądz zwracał jednak uwagę, że ekshumacja ukazałby jedynie „połowiczną prawdę”. Liczba szczątków i sposób śmierci ofiar nie muszą bowiem automatycznie przesądzić o tym, kto podejmował decyzje, organizował zbrodnię i bezpośrednio w niej uczestniczył.

Do Jedwabnego od 25 lat przyjeżdża również 76-letni Jerzy Karwowski, urodzony w tym mieście, a obecnie mieszkający w Stanach Zjednoczonych. Jak mówił, zna historię z opowieści ojca, który prowadził tu sklep. Przekonywał, że zbrodnią kierowali Niemcy, natomiast Polakom nakazywano wskazywanie żydowskich domów.

Karwowski mówił o 168 zamordowanych. Liczba ta nie znajduje potwierdzenia w ustaleniach śledztwa IPN, które wskazuje na co najmniej 340 ofiar. Jego opowieść pozostaje więc świadectwem rodzinnej i lokalnej pamięci, nie zaś wynikiem badań historycznych lub prokuratorskich.

Za ponownym przeprowadzeniem pełniejszych badań opowiada się także prof. Małgorzata Grupa, archeolog uczestnicząca w pracach w Jedwabnem w 2001 roku. Jej zdaniem ekshumacja powinna zweryfikować dotychczasowe twierdzenia dotyczące liczby ofiar, przebiegu zbrodni oraz polskiego udziału – potwierdzając je albo podważając na podstawie materiału dowodowego.

Dokumentalista Dariusz Szada-Borzyszkowski zwracał natomiast uwagę, że z każdym rokiem wokół Jedwabnego następuje „eskalacja totalnego podziału”. Obawia się, że proces ten zaszedł już tak daleko, iż bardzo trudno będzie go zatrzymać.

Trzy równoległe wydarzenia pokazały więc nie tylko stosunek ich uczestników do zbrodni sprzed 85 lat. Pokazały również współczesną Polskę – głęboko podzieloną i coraz częściej wykorzystującą pamięć historyczną jako narzędzie politycznej mobilizacji.

– Nie mamy autorytetów – zauważył ks. Lemański.

Nie oznacza to jednak, że każdy może mieć własną prawdę. Może mieć własną pamięć, ocenę i narrację, ale prawda historyczna wymaga dowodów. Ekshumacja mogłaby odpowiedzieć na część pytań o liczbę ofiar i sposób ich śmierci. Sama nie musi - i jak sadzę – nie  rozstrzygnie całego sporu o sprawstwo, odpowiedzialność i znaczenie tej zbrodni. Bez zgody na wspólne reguły dochodzenia do prawdy nawet artefakty wydobyte spod ziemi mogą stać się kolejną amunicją w politycznym konflikcie.

Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto: Antifa
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto: Grzegorz Braun

 
 

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę