Chcą być dobrymi ludźmi, kolegami i sportowcami
Alfred ma 11 lat. Jest bardzo dobrym uczniem: na koniec roku zdobył w 5 klasie 9-tki i 10-tki, czyli najwyższe stopnie na świadectwie. Spotkaliśmy się w Łomży, gdyż chłopiec przyjechał z Litwy na 26. Polonijne Igrzyska Młodzieży Szkolnej. Prezes Hanka Gałązka z Oddziału Wspólnoty Polskiej informowała, że z Litwy, Ukrainy, Irlandii przybyło ponad 400 dzieci i nastolatków. Alfred podczas turnieju tenisa stołowego w „Ekonomiku” opowiadał mi, jak trudno jest określić swoją narodowość na terenach, gdzie historia wciąż zmieniała granice. Jego mama i tata są Polakami, którzy mówią po rosyjsku, bo uczyli się w rosyjskiej szkole. Alfred uczy się w polskiej po polsku, gdzie są też lekcje litewskiego. Wszechstronny 11-latek ma plan: przeczytać w wakacje „Tomka w krainie kangurów”.
Goście z zagranicy przybyli do Łomży w poniedziałek po południu i pod wieczór. Zakwaterowanie dostali w bursach szkolnych: nr 1 przy „Ekonomiku”, nr 2 przy „Wecie” i nr 3 przy II LO, gdzie w hali we wtorek odbyła się inauguracja XXVI PIMS (patrz link poniżej). W sumie około 600 dzieci i nastolatków – w tym 1 / 3 to Polacy z Polski - brało udział w rywalizacji: lekkoatletyka, siatkówka, koszykówka, piłka nożna, pływanie, tenis stołowy. Goście przez 3 dni i 4 albo pięć nocy poznawali Ojczyznę przodków, wypoczywali, bawili się wesoło w bursach, chodzili na basen, grali w piłkę na przyszkolnych obiektach i spędzali czas w zróżnicowanym terytorialnie i językowo towarzystwie. Z wszystkich krótkich rozmów, jakich kilkadziesiąt przeprowadziłem z przybyszami, wynikało jasno, że podoba im się taka rekreacyjno-sportowa forma wypoczynku i spotkania wakacyjnego. Chwalili Łomżę jako ładne i spokojne miasto oraz bursy za standard, czystość, wyżywienie i dobry personel.
Rywalizowali na basenie i boisku piłkarskim
Ihor to sympatyczny 12-latek, świetny pływak, elokwentny rozmówca po angielsku. Na Igrzyskach gościł 5. raz. W tym roku zdobył trzy srebrne medale. Ogólnie ocenia, że pobyt w Łomży przynosi niezapomniane wrażenia. Między uczestnikami panuje koleżeńska atmosfera, jest wesoło i dużo się dzieje na boisku i w bursie nr 2. Ihor z Klubu Avangard w Żytomierzu w Ukrainie wystartował w 4-osobowej sztafecie pływackiej, z którą zdobył 2. miejsce: 13-letni Ivan (1. raz w Łomży; 3 srebrne medale), 12-letni Artiom (2. raz) i Mathew (2. raz, 2 brązowe, 1 srebrny). Rywalizowali na basenie w Parku Wodnym, m.in., na 50 metrów stylem motylkowym, klasycznym, kraulem, grzbietowym. Zadowolony z pobytu jest15-letni Sylvester, kapitan drużyny piłkarskiej VK Ketera z Solecznik w Litwie, zwycięzcy grupy starszej; w młodszej triumfowała drużyna Lider Łomża, którą wyszkolił Marcin Chojnowski. Koordynator turnieju Radosław Jemielity - grało 9 drużyn na boisku MOSiR przy WORD - miał wsparcie podczas 16 meczów w środę od godziny 8. do 17. przy ulicy Zjazd naprzeciw stadionu w trojgu sędziach: Mateusz Jemielity, Bartosz Obrycki i Damian Tanajewski.
„Chętnie przyjadę na Igrzyska do Łomży trzeci raz”
16-letni Wołodymyr Buniak to postawny, sprawny, technicznie wyszkolony kapitan w 13-osobowej drużynie siatkarskiej ze Szkoły Sportowej w Mieście Borysław w Ukrainie, której trenerem jest 54-letni Andrzej Mirouskij. Drużyna Wołodymyra wygrała po raz drugi rok po roku turniej siatkówki, a kapitan został także po raz drugi wybrany najlepszym zawodnikiem, któremu statuetkę wręczyła i gratulowała prezes Hanka Gałązka, w towarzystwie wuefisty II LO Marcina Jasionka, gdzie odbyła się gala w czwartek, np. z udziałem wiceprezydenta Andrzeja Stypułkowskiego i przewodniczącego Rady Miejskiej Wiesława T. Grzymały. Wołodymyr ocenia, że drużyny konkurujące po roku były o wiele wyższe, bardziej umięśnione, silniejsze, ale w siatkówce ważne jest myślenie niestandardowe, które przesądziło o podwójnym triumfie, do czego przyczyniła się świetna gra zespołowa. - Chętnie przyjadę na Igrzyska do Łomży trzeci raz – deklaruje najlepszy siatkarz PIMS Wołodymyr Buniak. Skromny, uprzejmy chłopiec z drużyną są wychowankami głównego trenera, 78-latka Igora Petrił. W czwartek pod wieczór po kolacji czekała ich podróż do domu: ok. 650 km przez 15 – 20 godzin.
Jedno nazwisko w trzech różnych językach
Po polsku nie udała się nam rozmowa, mimo ogromnych chęci ze strony dziewcząt, które w Łomży są po raz drugi. 16-letnia Marta i 13-letnia Romania wpadły na pomysł, że swoje wrażenia opiszą i przetłumaczą. - W zeszłym roku przyjechaliśmy na zawody w zapasach w stylu wolnym – opisują. - Zdobyliśmy nagrody: Marta zajęła pierwsze miejsce, a Romania – drugie. Bardzo nam się podobało – spotkaliśmy przemiłych ludzi i doświadczyliśmy życzliwego podejścia. Wasze miasto jest piękne i przytulne; z przyjemnością spacerowaliśmy po nim, odkrywając nowe, ciekawe miejsca. Byliśmy bardzo zadowoleni z zakwaterowania i obsługi, a jedzenie było wyśmienite. Jesteśmy zadowoleni z miasta i jego mieszkańców oraz zawodów. Tym razem przyjechaliśmy na turniej tenisowy. Podróż była trudna, ale spotkaliśmy się z ciepłym przyjęciem. Wszystko nam się bardzo podoba i na pewno jeszcze tu powrócimy. Dziękujemy za taką gościnność – napisały Marta i Romania z Borysławia w województwie Lwów na Ukrainie, które trenuje Wasyl Szymczenko. Natomiast trenerem 11-latka z początku relacji Alfreda jest 63-latek, który zmieniał nazwisko 3-krotnie, w miarę zmian w polityce i na mapie: najpierw to Josif Kozłowskij (pisane cyrylicą po rosyjsku), Josifas Kozlovskis (litewski) i Józef Kozłowski (po polsku, jak na grobie dziadka). Jednakże czuje się Polakiem, jak przodkowie.
„Każdy z nas ma korzenie w różnych nacjach...”
- Wileńszczyzna to od wieków jest mieszanka narodowościowa – komentuje kłopoty z określeniem przynależności do narodu swego wszechstronnego wychowanka trener. - Każdy z nas ma korzenie w różnych nacjach, zależnie od epoki i pokolenia w przeszłości. Zmieszały się geny, języki, kultury.
Alfred zauważa, że najlepiej mówi po rosyjsku, trochę słabiej po polsku, a najgorzej po litewsku. W pojęciu Ojczyzny ważne są dla niego miejsce, gdzie się urodził i mieszka z rodziną i przyjaciółmi, i gdzie (jak twierdzi w „Ekonomiku”) będą zawsze mieszkać, oraz najbliższa sercu chłopca przyroda. Alfred chce być dobrym synem, kolegą, sportowcem: codziennie dojeżdża na treningi do Solecznik, gdzie działa filia Szkoły Sportowej z Ejszyszek. Biegał, pływał, walczył karate, a teraz gra w tenisa. Koordynator LA Paweł Grygo dopilnował startów ponad 120 osób. Jego zdaniem, wartościowymi sportowo wynikami są: 100 m w czasie 12, 96 sek. - Sofia Okrimchuk z Żytomierza (roczniki 2010 – 2012); 300 m w czasie 43, 89 sek i w skoku w dal 4, 31 metra Leny Gniazdowskiej z KS Prefbet Sonarol; 60 m w czasie 11,80 s najmłodszej lekkoatletki 8-letniej Amelii. LA obyła się bez kontuzji.
Oddział Stowarzyszenia Wspólnota Polska z Łomży na organizację 26. Polonijnych Igrzysk uzyskał 250 tysięcy zł z Ministerstwa Sportu (dwa razy mniej niż przed rokiem); 17 tys. zł brutto z Urzędu Marszałkowskiego; 30 tys. zł z Senatu na przedłużenie pobytu do 6. lipca dla 30 dzieci z Irlandii i 30 z Zespołu Wołyńskie Słowiki, dzięki czemu uczestnicy zobaczą Augustów, Mazury i Warszawę.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146



















