Wotum zaufania dla prezydenta, ale bez odpowiedzi na najważniejsze pytania o przyszłość Łomży
Rada Miejska Łomży udzieliła prezydentowi Mariuszowi Chrzanowskiemu wotum zaufania i absolutorium za 2025 rok. Niestety, merytoryczność debaty była odwrotnie proporcjonalna do czasu jej trwania. Pokazała jednak jedno: rządząca większość prezydencka trzyma się dobrze.
Publiczna debata nad stanem miasta, której punktem wyjścia jest raport o stanie gminy, to w zasadzie polityczna ocena władzy. Głos bez ograniczeń czasowych mogą zabierać radni, ale także zwykli obywatele, którzy wcześniej zgłoszą taką chęć, popartą podpisami 50 osób. Ich liczba jest ograniczona, ale rada może ją zwiększyć.
Aby oszczędzić Państwu przedzierania się przez morze populizmu wymieszanego z lizusostwem, a czasem manipulacją, przedstawię kilka aspektów, które wydały mi się ciekawe.
Rok 2025 zamknął się nadwyżką budżetową w kwocie niemal 24 mln zł. Dochody ogółem w stosunku do roku poprzedniego wzrosły do ponad 654,5 mln zł, co stanowiło 102,32% planu. W strukturze dochodów przeważały dochody bieżące — 89,49%, a majątkowe stanowiły 10,51%.
Zarówno przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, jak i władze miasta wielokrotnie podkreślali — także podczas debaty — że obecny rząd nie dofinansowuje samorządów. Wspominano niegdysiejsze czeki, kroplówki i „hojną” rękę centralnej władzy.
Rok 2025 był pierwszym, w którym obowiązywała reforma finansów samorządów wprowadzona przez obecną ekipę rządzącą. W przypadku Łomży okazało się, że dochody z tytułu udziału w podatku PIT były wyższe aż o 139 mln zł, osiągając poziom 253,1 mln zł. Wpływy z podatku CIT, płaconego przez osoby prawne, wyniosły około 6 mln zł, ale w ocenie skarbnik miasta kwota ta jest zaniżona o około 2 mln zł.
Radny Marek Szynkiewicz z Klubu Koalicji Obywatelskiej nazwał to podatkiem sypialni, z którego finansuje się administrację. W 2025 roku znacząco podniesiono także podatek od nieruchomości, z którego wpływy wyniosły około 47,5 mln zł.
Na inwestycje Łomża przeznaczyła ponad 80 mln zł, z czego ponad połowa pochodziła z finansowania zewnętrznego.
W raporcie, ale i w wypowiedziach radnych, pojawiała się kwestia demografii, która przy spadającej liczbie mieszkańców i rosnącym zadłużeniu, powinna niepokoić. Na koniec 2025 roku w Łomży zameldowanych było około 56,4 tys. osób. Niemniej trudno stwierdzić, ile osób realnie mieszka w mieście.
Warto zauważyć, że na koniec 2025 roku zadłużenie miasta nieznacznie, ale jednak spadło poniżej 200 mln zł. Mimo dostępu do drogi szybkiego ruchu Łomża nadal słabo wypada pod względem inwestycji biznesowych. Przyznawały to same władze, które specyfikę miasta widzą w tzw. drobnej przedsiębiorczości.
Odbieram to jako próbę tłumaczenia ewidentnej porażki w tym zakresie. Zarówno klasyczne prawa migracji Ravensteina, jak i współczesne raporty strukturalne GUS czy Eurostatu wskazują, że aspekt ekonomiczny, czyli dostęp do dobrze płatnej pracy i perspektywa podniesienia stopy życiowej, jest jednym z kluczowych, a często dominujących czynników decydujących o migracji i wyborze nowego miejsca do życia. Mały łomżyński biznes często nie jest w stanie zapłacić atrakcyjnych wynagrodzeń, co widać w raportach o płacach. Dlatego dyskusja o demografii bez rozmowy o jakości miejsc pracy jest w dużej mierze staje się dyskusją pozorną.
Za wotum zaufania i absolutorium głosowało 15 radnych z klubów: Mariusza Chrzanowskiego, Prawa i Sprawiedliwości oraz Łomżyńskiego Klubu Samorządowego.
Przewodniczący Klubu PiS Wiesław Grzymała chwalił zrealizowanie ważnych inwestycji mimo trudności. Wspominał o obszarach do poprawy, ale ich wymienił. Andrzej Grzymała z Klubu Radnych Mariusza Chrzanowskiego, w kontekście podniesienia podatków, mówił o odpowiedzialnej polityce. Chwalił wspieranie różnych organizacji społecznych.
W imieniu Klubu Przyjaznej Łomży Dariusz Domasiewicz proponował spojrzeć na finanse Łomży szerzej. W jego ocenie obniżenie zadłużenia miasta wynikało z niezrealizowanych inwestycji i niezaciągniętego na nie kredytu. Zauważył, że w 2026 roku zadłużenie ma wzrosnąć o około 16 mln zł. Podkreślał, że „mieszkańców ubywa, długu przybywa”. Przypominał, że pieniądze mogą iść albo na rozrywkę, albo na rozwój gospodarczy, a jemu zależałoby na tym drugim.
Raport o stanie miasta wzbudził głęboki niepokój u radnego Marka Szynkiewicza z Klubu Koalicji Obywatelskiej. „Z Łomży młodzi ludzie uciekają do miast i gmin. To dowód na to, że Państwa strategia zatrzymania młodych ludzi jest nieskuteczna” - mówił do prezydenta Chrzanowskiego.
Łomżyński Klub Samorządowy poparł prezydenta Mariusza Chrzanowskiego za skuteczną realizację miejskich inwestycji. Radna Anna Najda chwaliła władze za pamięć o osobach potrzebujących, a radny Piotr Modzelewski mówił o porażce związanej ze złym stanem powietrza w mieście. Zarzucał prezydentowi brak efektów w pozyskiwaniu większych firm, a więc także nowych miejsc pracy. „Nie po tym, co się mówi, ale po tym, co się robi, poznaje się efektywność polityki”. Wspomniał także o utrzymującej się liczbie osób czekających na mieszkania komunalne.
W jego ocenie w raporcie o stanie miasta zabrakło krytycznego podejścia.
Prezydenta przed oponentami bronił Andrzej Grzymała, ale i sam Mariusz Chrzanowski nie szczędził uszczypliwości. Zapewniał, że Łomża jest miastem przyjaznym rodzinom, co ma zachęcać do przyjazdu i zamieszkania. Mówił o poprawiającym się wyglądzie miasta i realizowanych inwestycjach.
W kontrze do słów prezydenta wystąpił radny Marcin Mieczkowski, który stwierdził, że miasto się zwija, a brak pracy i mieszkań utrudnia młodym ludziom zapuszczenie korzeni. Na takie postawienie sprawy zareagował radny Andrzej Wojtkowski. Stwierdził, że miasto się nie zwija, bo są inwestycje. Jego zdaniem większość mieszkańców jest zadowolona.
Do dyskusji włączył się zastępca prezydenta Andrzej Stypułkowski, który od dziś może mieć przydomek „nic nie mogę”. Z jego długiej wypowiedzi wynikało, że samorząd właściwie nic nie może i wszystko zależy od władz centralnych. Radnym opozycyjnym radził tam kierować swoje uwagi.
Warta odnotowania jest wypowiedź skarbnik miasta. Elżbieta Parzych przedstawiając niezłe dane ekonomiczne z 2025 roku na tle 2024 przyznała, że jeśli trendy z 2024 roku (chodzi o nadwyżkę operacyjną) utrzymałyby się w 2025, to „żaden bank nie dałby nam kredytu”. W 2024 roku wspomniana nadwyżka wyniosła zaledwie 5,6 mln zł, a w 2025 niemal 30 mln zł. Liczy, że taki trend się utrzyma, ale jak będzie przekonamy się za rok.
