Live in Łomża Tubis Trio
Trio pianisty Macieja Tubisa ponownie wystąpiło w MDK-DŚT. Lider, perkusista Przemysław Pacan i wracający do składu po wielu latach przerwy kontrabasista Marcin Lamch zaprezentowali jazz najwyższej próby, swobodnie łącząc natchnione improwizacje z techniczną maestrią. Promowali najnowszy album „Live in Łódź”, ale nie zabrakło też powrotu do debiutanckiego „Live in Luxembourg” oraz materiału z innych płyt tria.
Tubis Trio pozostawiło po sobie w Łomży jak najlepsze wrażenie już po pierwszym koncercie w lutym 2020 roku. Zespół promował wtedy wyśmienity album „So Us”, ale minął raptem miesiąc i koncerty pozostały już tylko wspomnieniem. Maciej Tubis wrócił co prawda do MDK w roku następnym, kiedy pandemia już ustępowała, ale nie z trio, lecz z perkusistą Radosławem Bolewskim, prezentując w programie „Obywatel Jazz” jazzowe opracowania kompozycji Grzegorza Ciechowskiego. Było jednak więcej niż pewne, że Tubis Trio powróci, ale mało kto z fanów spodziewał się, że w zmienionym składzie, gdyż wieloletniego kontrabasistę Pawła Puszczało zastąpił Marcin Lamch, będący w grupie od samego początku.
Można go usłyszeć na debiutanckim albumie tria „Live in Luxembourg”, a wzmożoną ostatnimi czasy aktywność koncertową dokumentuje kolejny materiał zarejestrowany na żywo, czyli „Live in Łódź”. Tubis Trio jest w trakcie promocji tej płyty, a powrót dawnego basisty jest tu swoistą klamrą i powrotem do korzeni, istniejącej już od roku 2008 grupy.
W poniedziałkowy wieczór trio wykonało w MDK-DŚT sporo nowszych utworów z „Live in Łódź”, prezentując licznej publiczności „Stake Out”, balladę „Nostalgic Thursday”, „Eye To Eye” czy „Shisa Kanko”: zwartych rytmicznie, dynamicznie brzmiących i skrzących się błyskotliwymi improwizacjami. Nie mogło rzecz jasna zabraknąć materiału z ostatniego, jak dotąd, studyjnego albumu formacji, to jest „Save Us”, z „Binary Parade” na czele, z partią kontrabasu graną również arco. Symbolicznym powrotem do początków tria był też utwór „Retrospekcja”, pierwotnie zarejestrowany na CD „Live in Luxembourg”, rozprowadzanym nie tylko w regularnej sprzedaży, ale też w postaci dodatku dla prenumeratorów do letniego numeru „Jazz Forum” w roku 2009. Ciekawostką na tym albumie jest to, że otwiera go „All Blues” Davisa, a wieńczy, zagrany na bis, „Footprints” Shortera, czyli dwa standardy nad standardy. Przy okazji łomżyńskiego koncertu trio zastosowało podobny zabieg, ale wykorzystało materiał autorski: „Monday On My Way” na początek, zaś na bis zabrzmiał „Triceratops”. Był to koncertowy powrót, tym dobitniej zaakcentowany wykonaniem „Seven Heavens”, do znaczącej w dorobku Tubis Trio, drugiej płyty, wydanej w roku 2017 przez holenderską wytwórnię Challenge Records „The Truth”. I pomyśleć, że o powstaniu tria zadecydował przypadek, to jest pierwsze spotkanie lidera z basistą w okolicznościach koncertowych, co zakończyło się dojściem do składu perkusisty, z którym grał od lat.
Powracając w dawnym składzie Tubis Trio potwierdziło, że wciąż jest jednym z najciekawszych zespołów na rodzimej scenie jazzowej, a trwający ponad 80 minut koncert nikogo nie pozostawił obojętnym. Dlatego fani rozważali po jego zakończeniu, że skoro Maciej Tubis wydał właśnie kolejny solowy album „Solo Live”, to teraz najwyższa pora na kolejne studyjne wydawnictwo tria, a wtedy również kolejny koncert w Łomży.
Zanim jednak do tego dojdzie, to w MDK już w najbliższy piątek odbędzie się recital Krzysztofa Antkowiaka, promującego album „Zostanie mi muzyka...”.
Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Jerzy Chaberek/MDK-DŚT
