Fotograf i przyjaciel wspomina biskupa Stefanka
Gabor Lörinczy uczcił wyjątkową wystawą 90-lecie urodzin biskupa Stanisława Stefanka. Na zdjęciach prezentowanych w Galerii Sienkiewicza Osiem, mieszczącej się w siedzibie Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej, pokazuje biskupa nie tylko jako kościelnego hierarchę, ale też jako człowieka. Wcześniej biskup Janusz Stepnowski odprawił w katedrze mszę świętą w intencji swego poprzednika, ordynariusza diecezji łomżyńskiej w latach 1996-2011.
Gabor Lörinczy, fotoreporter prasowy z artystycznym zacięciem i wnikliwy obserwator ludzi oraz ich codziennego życia, pierwsze zdjęcia Stanisława Stefanka (1936-2020) wykonał w roku 1996, w momencie ingresu nowego biskupa łomżyńskiego do katedry. W kolejnych latach towarzyszył mu z aparatem wielokrotnie: początkowo tylko w czasie oficjalnych wydarzeń i kościelnych uroczystości, ale z czasem, kiedy się zaprzyjaźnili, również w momentach prywatnych spotkań, w tym również rodzinnych. Dało to efekty w postaci ogromu fotograficznego materiału, prezentowanego w pewnej części na wystawach oraz w albumach „Nasz Pasterz”, wydanym w roku 2006 z okazji 10-lecie ingresu oraz „Bp Stanisław Stefanek”, opublikowanym 13 lat później z okazji 60-lecia kapłaństwa biskupa.
Robił też zdjęcia w czasie pogrzebu biskupa Stefanka, a teraz upamiętnił go okolicznościową wystawą, przygotowaną pod egidą Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej.
– Nie wiem skąd, bo to było nagle, w zeszłym roku, pojawił się taki impuls – mówi Gabor Lörinczy. – Przeglądałem w swoim archiwum zdjęcia księdza biskupa, a mam ich ileś tysięcy, aż pojawiła się myśl: przecież on był tylko o pięć lat ode mnie starszy! I obliczyłem sobie, że 7 maja tego roku będą wypadać jego 90 urodziny. Zaproponowałem więc Towarzystwu i prezesowi Józkowi Babielowi, że może byśmy zrobili taką okolicznościową wystawę. Oni się oczywiście zgodzili i tym sposobem mogliśmy się dzisiaj spotkać.
Gabor Lörinczy na zdjęciach wykonanych w latach 1996-2020 pokazuje biskupa Stefanka takim, jakim był: ordynariusza diecezji, kapłana i inicjatora różnych działań, choćby remontu katedry, ale też miłośnika muzyki klasycznej, człowieka obdarzonego dużym poczuciem humoru, ale też jako swego przyjaciela.
– To nie była przyjaźń z biskupem, ale z człowiekiem, który został biskupem dlatego, że był tak bardzo Polakiem – wspomina Gabor Lörinczy. – Pochodził z Lubelszczyzny, a to jest zagłębie prawdziwych Polaków, patriotów z tradycjami. To słowo zostało teraz trochę politycznie zniekształcone, bo wszyscy mówią „patrioci, patrioci”, a wcale nimi nie są, ale on był człowiekiem, który wyssał polskość z mlekiem matki. A polskość, nie tylko wtedy, bo i teraz powinno tak być, to była przede wszystkim wiara. Był też człowiekiem, który bardzo przypadł mi do serca i do rozumowania. Mój ojciec zmarł w roku 1986, czyli 10 lat wcześniej, zanim on przybył do Łomży na posługę biskupią. I przez te 10 lat czegoś mi brakowało, ale jak nastał ksiądz biskup, to stał się moim powiernikiem, nawet mogę powiedzieć, że ojcem, takim duchowym autorytetem. I lepiej mi się żyło. Spowiadałem się też u niego, ale to nie były takie zwykłe spowiedzi, bo zamykał oczy, zamyślał się i dumał nad tym, o czym mówię.
Zatytułowana biskupim zawołaniem „In omnibus Christus” wystawa nieprzypadkowo jest prezentowana w siedzibie Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej, ponieważ ceniony do dziś w Łomży i w diecezji kapłan był z nim związany od momentu przybycia do Łomży, a 10 lat temu został członkiem honorowym TPZŁ.
– To mała, kameralna wystawa – podsumowuje Gabor Lörinczy. – Dałem znacznie więcej zdjęć, ale tutaj zmieściło się ich 45. Wiele trzeba było więc odrzucić, ale w to już się nie wtrącałem, o ich wyborze decydowała Karolina (Skłodowska, kierowniczka Galerii Sztuki Współczesnej – red.). Zależało mi na tym, żeby pokazać biskupa jako człowieka, a ponieważ zrobiłem w czasie jego posługi kilka albumów, to pomyślałem, że nie mogę powtarzać tych samych zdjęć. Ale są na tych planszach te wszystkie ważne: kiedy biskup Stanisław podąża tropem św. Brunona z Kwerfurtu, zostaje honorowym obywatelem Łomży, bierze udział w różnych uroczystościach, ale też spotyka się z rodziną. Albo to zdjęcie z kamieniem, ciężarem ukazanym nad głową, symbolem jego kapłańskiej posługi – to metafora i jedno z moich najlepszych zdjęć.
Wojciech Chamryk














