Kapitan Wiesław Szczubełek (+ 76) odpłynął do wieczności
17 l at temu Wiesław Szczubełek (1950 - 2026), kapitan żeglugi śródlądowej, wyremontował przez półtora roku kadłub zardzewiałego holownika z Opola, który nazwał Statkiem Bona. Wydarzenie to rozpaliło wyobraźnię władz Łomży i Diecezji oraz mieszkańców o wskrzeszeniu żeglugi na Narwi, i to na 4 lata przed powstaniem bulwaru i Portu Łomża. Postać Wiesława Szczubełka w kapeluszu kowbojskim wpisała się w pejzaż starówki i miasta, jednak nie zniknęła z pamięci wraz ze śmiercią 27. marca 2026 r. w Białostockim Centrum Onkologii. Wspominamy Przedsiębiorcę i Marzyciela.
- Wiesiek sam wpadł na pomysł, żeby organizować rejsy statkiem z Łomży w górę rzeki do Rakowa i w dół do Nowogrodu – wspomina przyjaciel od pół wieku Rajmund Ścięgosz. - Trudność polegała na tym, że nie było statku, a Wiesiek postanowił go zbudować. Pomagali Mu synowie, przyjaciele i współpracownicy. Holownik wyglądał jak sterta złomu, lecz po gruntownym remoncie miał mostek kapitański, koło sterowe, pod pokładem kabinę z biało-niebieskimi siedzeniami, kuchenką i toaletą, a poniżej mostku zadaszony stół z ławkami. Statek Bona był na 19, 30 m długi i na 4, 25 m szeroki, i ważył 20 ton. Z pasażerami na pokładzie zanurzał się 60 cm. Płynął pod prąd do 12 km / h, dzięki silnikowi diesla o mocy 165 KM. W artykułach i na zdjęciach Portalu 4lomza.pl przyglądaliśmy się odwadze, wytrwałości, pracowitości Wiesława Szczubełka z podziwem dla Jego śmiałej wyobraźni.
Łomża nie potrzebowała Statku „Bona”
Odwagi wymagało zainwestowanie w „pływający złom”, który dzięki umiejętnościom technicznym w dziedzinie, m.in., hydrauliki i spawalnictwa, przeobraził się w transatlantyk na Narwi. Uroczysty chrzest odbył się w sobotę, 22. sierpnia 2009, na dawnej przystani LOK w pobliżu ul. Zjazd. Jednak plan biznesowo-turystyczny nie popłynął po myśli Kapitana Szczubełka, ze względu na zbyt niskie stany wody w Narwi. 13. marca 2015 r. bezczynny statek pasażerski Bona odpłynął z Portu Łomża: kupił go do roli pchacza barek piasku z dna Wisły Stanisław Stankiewicz (o czym w linku poniżej).
11 lat temu Wiesław Szczubełek oceniał, że 5 sezonów nie było udane: brakło klientów i pieniędzy, by dokładać do statku, na remont, konserwację. Tłumów nie było. Łomża nie potrzebowała „Bony”.
- Żebym nie dokładał, tobym nie sprzedał – zarzekał się Kapitan. - Kto by chciał siedzieć ciągle nad rzeką jak niewolnik i jeszcze dokładać do tego...? Ludzie mieli wolne, niedziele i święta, a ja - nie... Poświęcił czas i pieniądze na remont Statku Bona i uzyskał uprawnienia stermotorzysty w żegludze śródlądowej po egzaminie w Giżycku, a nie narzekał. Nie czuł się przegrany. Czuł nowy etap życia.
„Szrot na Rybakach” znali posiadacze aut
Jednakże ćwierć wieku wcześniej Wiesław Szczubełek miał o wiele więcej szczęścia do intratnych biznesów. Po kilku latach, spędzonych w Ameryce, założył na początku lat 90. firmę, zajmującą się produkcją na rynek początku transformacji gospodarczej w Polsce: w pobliżu jego domu nad rzeką piły mechaniczne, jak w tartaku, cięły pnie i służyły do przecierania drewna na szalówki i boazerię, która była popularnym sposobem na ozdabianie i ocieplanie ścian wewnątrz domów. Inspirację do następnej działalności prawdopodobnie znalazł w USA, gdzie przebywał 3 miesiące w 1986 r. i od 1989 do 1992 r. Rzutki przedsiębiorca założył bowiem firmę „Auto – Złom – Komis”, odpowiednik szrota i sklepu z częściami używanymi. Skupował auta stare, zużyte, powypadkowe i demontował je na części, których szukali klienci. - To bardzo się opłacało, bo panowała bieda, nie każdego było stać na lepszy samochód – opisuje trudne realia sprzed ponad 30 lat Rajmund Ścięgosz. Polonezy, fiaty małe i duże, VW trafiały na łąkę koło domu i na podwórko, gdzie demontażem zajmowali się współpracownicy, jak np. Ryszard Zduńczyk (+ 68, zmarł 5. stycznia 2023 r.). „Szrot na Rybakach” znali posiadacze aut, bo można tam było dokupić części, lusterko, szybę, drzwi. Interes prosperował kilkanaście lat. W międzyczasie działał bar z dyskoteką i muzyką na żywo i imprezami w plenerze.
„Wymagający i opiekuńczy jednocześnie”
Wiesław Szczubełek wpisał się w krajobraz starówki, chociaż nie pochodził z Łomży. Urodził się 30. marca 1950 r. na Kurpiach we wsi Kurpiewskie w powiecie ostrołęckim. W 1973 przeprowadził się do Łomży i w mieście nad Narwią spędził pracowite życie, w którym służył kilku pokoleniom.
Hanka Bielicka (1915 – 2006) nosiła piękne kapelusze sceniczne, Dariusz Gałczyk (1966 – 2010) – estradowe i wyjściowe, zaś Wiesław Szczubełek – kowbojskie, brązowe i czarne, głównie ze skóry. Lubił oglądać westerny i wiadomości. Chętnie wdawał się w dyskusje o polityce, mając prawicowe poglądy, niechętny „czerwonej zarazie”. Wyjeżdżał z rodziną na pikniki country do Mrągowa, gdzie dawał popisy umiejętności jako świetny kierowca. Nad Śniardwami miał przyczepę campingową i kilka łódek dobrej jakości z silnikami stacjonarnymi oraz katamaran. Z najbliższymi przyjaciółmi z przyjemnością spędzał czas na rozmowie przy ognisku i łowieniu ryb w milczeniu. Może rozmyślał o czasach, gdy jako instruktor zawodu uczył adeptów ZDZ spawania, bo znał się na tej robocie...? A może pamiętał stan wojenny 1981 / 1982 , gdy wcielono rezerwistę do służby i stał na warcie przed WKU...? - Był dobrym człowiekiem i dobrym ojcem – ocenia syn Artur Szczubełek. - Wymagający i opiekuńczy jednocześnie. Zawsze mogłem z moją Siostrą i dwoma Braćmi liczyć na naszego Tatę.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146
-
Chrzest statku wycieczkowego Bona na Narwi -
Pogłębianie wejścia do portu -
Statek „Bona” z Łomży odpływa w siną dal -
Narew chłodzi i orzeźwia, plaża cieszy i rozmarza -
Bulwar nad Narwią i Port Łomża oficjalnie otwarte i poświęcone -
Płynie do Łomży -
Nasz drogi Port Łomża - kawał drogi do morza -
Bandera marynarki wojennej nad łomżyńskim portem -
„Jagiełło” zacumował w Łomży... i u nas zostanie -
Łomżyńscy żeglarze i wodniacy założyli Stowarzyszenie Port -
Port Łomża zablokowany -
Ostatni rejs - „Bona” odpływa z Łomży do historii -
Zabetonować port Łomża -
Port Łomża nad Narwią: rejs w przyszłość albo... opuszczenie -
Skromna inauguracja sezonu 2014 w Porcie Łomża





