Koniec łomżyńskiego POPiS-u
19 marca 2026 roku w Łomży skończył się POPiS – można sparafrazować słowa Joanny Szczepkowskiej, odnosząc je do wydarzeń ostatniego tygodnia. Tego dnia niedawny szef lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej, a zarazem faktyczny współkoalicjant związanego z PiS prezydenta Chrzanowskiego, oddał swoją legitymację partyjną.
– Potwierdzam, że nie jestem członkiem żadnej partii politycznej. Chcę być wiceprezydentem apolitycznym, otwartym na wszystkie środowiska – napisał, poproszony o komentarz, wiceprezydent Łomży Piotr Serdyński.
– Ta nieoficjalna koalicja w Łomży właśnie się skończyła – mówił z kolei Krzysztof Truskolaski, poseł i lider Koalicji Obywatelskiej w regionie. Potwierdził, że w czwartek, 19 marca, w biurze zarządu regionu w Białymstoku Piotr Serdyński, Maciej Borysewicz i Hubert Norowski złożyli rezygnacje z członkostwa w partii.
Swoista koalicja Platformy Obywatelskiej, a konkretnie części jej działaczy z prezydentem Mariuszem Chrzanowskim, związanym z Prawem i Sprawiedliwością, zaczęła się przed wyborami samorządowymi w 2024 roku. W połowie stycznia 2024 roku dość niespodziewanie ogłoszono, że Piotr Serdyński zastąpił na stanowisku wiceprezydenta Andrzeja Garlickiego. Nie pomogło ultimatum postawione mu przez podlaską Platformę Obywatelską, by zawrócił z drogi POPiS-u. Ten układ oraz poparcie części działaczy i związanych z nimi środowiskiem, bo w pakiecie był też Maciej Borysewicz, przetrwały do wyborów samorządowych, przynosząc korzyść kandydatowi Mariuszowi Chrzanowskiemu.
Po wyborach aktywni członkowie PO – Piotr Serdyński jako wiceprezydent i Maciej Borysewicz jako prezes miejskiej spółki pozostali przy prezydencie związanym z PiS. Co więcej, obie platformy miały swoją reprezentację w Radzie Miejskiej, gdzie część działaczy związanych ze wspomnianymi politykami nie przystąpiła do klubu KO, lecz utworzyła własny i wspiera prezydenta Chrzanowskiego.
Ciekawostką i pewnym smaczkiem może być postawa poseł Koalicji Obywatelskiej Alicji Łepkowskiej-Gołaś, której Maciej Borysewicz był szefem sztabu, a obaj panowie mocno wspierali kandydatkę w kampanii. Pani poseł szła do wyborów z hasłem „posprzątania po PiS-ie”, o czym zdaniem części jej wyborców i członków KO później w Łomży zapomniała.
Elementem odpowiedzi na tę sytuację oraz frustrację części środowiska związanego z Platformą Obywatelską było jeszcze przed wyborami samorządowymi powstanie drugiego koła partii w Łomży. To o tyle istotny moment, że unaocznia dwa oblicza łomżyńskiej Platformy. Jedni byli w opozycji do działań prezydenta Chrzanowskiego, drudzy go wspierali.
Moment prawdy przyszedł w niedzielę, 8 marca, kiedy w całej Polsce Koalicja Obywatelska wybierała swoje władze. Oba koła Koalicji Obywatelskiej w Łomży wystawiły swoich kandydatów. Przy dużej jak na KO liczbie głosujących szefem struktur został Marek Szynkiewicz, wspierany przez władze regionalne radny miejski, pozostający w opozycji wobec obecnej władzy. Nad prawidłowością głosowania czuwało sześciu członków komisji, w tym Piotr Serdyński i Maciej Borysewicz. Jak sądzę, porażka w tych wyborach przechyliła szalę: Piotr Serdyński, Maciej Borysewicz i Hubert Norowski przestali tkwić w niewygodnym dla siebie rozkroku i zrezygnowali z członkostwa w partii.
– Od dwóch lat nie zgadzałem się z tym, że mamy nieoficjalną koalicję z panem Mariuszem Chrzanowskim – mówił poseł KO i szef struktur regionalnych Krzysztof Truskolaski. – Teoretycznie jest bezpartyjny, ale przez wiele lat był członkiem PiS i teraz z PiS współpracuje. Widzieliśmy to w ostatni weekend – odbywał się tutaj zjazd PiS, był prezes Kaczyński, a na początku siedział tam pan prezydent Chrzanowski. Ta nieoficjalna koalicja w Łomży właśnie się skończyła. Nie ma mowy o tym, aby Koalicja Obywatelska współpracowała z PiS, i cieszę się, że ten epizod mamy za sobą.
Nigdy nie mów nigdy – głosi jedna z zasad życia politycznego. Nie wiadomo, jak potoczą się losy obu formacji, niemniej w krótkim okresie ta sytuacja częściowo oczyszcza atmosferę. Może to być początek ustawiania się pod przyszłoroczne wybory parlamentarne, a jeszcze bardziej pod samorządowe, które odbędą się za trzy lata.
