Przejdź do treści Przejdź do menu
niedziela, 19 kwietnia 2026 napisz DONOS@

Widziane nocą w oparach alchemii

Podwójną wystawę fotografii Adama Czarniewicza z Łomży oraz Mariusza Tomczuka z Hrubieszowa otwarto w Galerii Sztuki Współczesnej Muzeum Północno-Mazowieckiego. Adam Czarniewicz zaprezentował wielkoformatową i surrealną ekspozycję „Widziane nocą”. Mariusz Tomczuk w swojej części, zatytułowanej „W oparach alchemii...”, pokazał równie oryginalne ujęcia, wykonane z wykorzystaniem klasycznych technik fotograficznych, z ambrotypią i cyjanotypią na czele, w czym specjalizuje się od lat.

Najnowsza wystawa czasowa w Galerii Sztuki Współczesnej to zestawienie nieszablonowych prac twórców stawiających na ciągłe poszukiwania czegoś własnego i oryginalnego. 

Adam Czarniewicz  to pochodzący z Ełku, mieszkający w Łomży absolwent Wydziału Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu w Białymstoku oraz Akademii Fotografii i Przedsiębiorczości w Białymstoku. Uczestniczył w wielu wystawach zbiorowych, ma też na koncie szereg ekspozycji indywidualnych, by wymienić „Kiedy zamykam oczy…” w Galerii Pod Arkadami, „Nieistniejące światy” w Centrum Kultury przy Szkołach Katolickich i „Obrazy nieświadomości” w Galerii Atelier Chełm, a do tego pokaz zdjęć „Wrażliwość i wyobraźnia – fotografia Adama Czarniewicza” w Muzeum Północno-Mazowieckim. Realizuje się w fotografii cyfrowej, a efektem końcowym tego twórczego procesu są surrealne obrazy, dające okazję do zmierzenia się z własnymi przeżyciami, lękami i fobiami.

Na najnowszej wystawie „Widziane nocą” pokazał wielkoformatowe fotografie, utrzymane w charakterystycznym dla siebie stylu, ale jednocześnie jeszcze bardziej poetyckie, wręcz nierealne, będące kolejnym przejawem jego nieustającej fascynacji snem.

  – Od dawna marzyłem o tym, żeby zrobić wystawę w wielkim formacie – mówi Adam Czarniewicz. – Montaż takiej wystawy polega na tym, żeby wszystko bardziej uwidocznić, bo mały obrazek jakby tłamsi szczegóły. Wielki format je uwydatnia, można więc nie tylko więcej dostrzec, ale też wszystko zupełnie inaczej interpretować. Wzrasta też oczywiście tolerancja błędów, ale myślę, że piękno tego błędu podkreśla formę ekspozycji. Widziane nocą” to zebrane prace z różnego czasu, gdy w trakcie snu – myśli, skojarzenia, obrazy, powidoki, czy znaki – niczym w tańcu ducha, odnajdywały swoje znaczenie i podsyłały formę, którą zanotowałem. To kwiaty nocy. Dotykam tych kwiatów, tych kruchych zjawisk, które pod nieuważnym ruchem mogą zniweczyć się w pył. 

Twórczość Mariusza Tomczuka, znanego łomżyńskim miłośnikom fotografii z ubiegłorocznej wystawy „Żywot krzesła – niebanalna oczywistość” w Galerii Pod Arkadami MDK-DŚT, to coś zupełnie innego. Artysta wrócił bowiem, po zachłyśnięciu się novum w postaci fotografii cyfrowej, do dawnych metod, czego efektem jest blisko 20 wystaw indywidualnych. 

„W oparach alchemii...” to fotografia litowa, żelatynowo-srebrowa, ambrotypia i cyjanotypia.

Dzięki wykorzystaniu tych szlachetnych i wymagających mnóstwa pracy technik portrety, pejzaże czy architektoniczne detale  w ujęciu Mariusza Tomczuka nabierają wyjątkowej szlachetności, będąc niezwykle oryginalnym spojrzeniem na otaczającą go rzeczywistość. 

– Tradycyjna fotografia mnie kręci, bardzo to lubię – podkreśla Mariusz Tomczuk. – Jak każdy dzieciak miałem kiedyś jakieś Zorki czy Smieny. Wróciłem do fotografii w czasie studiów, bo mieliśmy w akademiku ciemnię. Później znowu długo, długo nic i zacząłem interesować się fotografią cyfrową, ale jednocześnie zacząłem wyciągać stare klamoty. 

Materiały, jeśli chodzi o negatywy, papiery i chemię, były dostępne – dla mnie jest to bardzo fajna zabawa, bo obrazuje mój punkt widzenia. 

Artysta kieruje się przy tym przede wszystkim światłem, ale też urokiem określonych miejsc i nieoczywistych pejzaży. Na przykład drzewami czy krzewami w formie bezlistnej, bo robią one wtedy zupełnie inne wrażenie, albo walącymi się chałupami, stającymi się wymarzonymi obiektami fotograficznymi. Podkreśla też, że wyzwaniem w fotografii jest dla niego człowiek, bo sfotografowanie go w odpowiedni sposób jest dużą sztuką. Wciąż poszukuje jednak najbardziej optymalnych rozwiązań, do czego wykorzystuje najczęściej wielkoformatowy, wysłużony, ale wciąż niezawodny, aparat Pentacon Globica II, wyprodukowany w Niemieckiej Republice Demokratycznej 50-60 lat temu i przez niego zmodyfikowany. 

Wystawę „Widziane nocą”/ „W oparach alchemii...” można oglądać w Galerii Sztuki Współczesnej Muzeum Północno-Mazowieckiego (ul. Długa 13) do 29 kwietnia. 

Wojciech Chamryk

Zdjęcia: Grzegorz Gwizdon/Galeria Sztuki Współczesnej

251223010513.jpg
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:

 
Zobacz także
 

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę