Karnawałowy wieczór z Danutą Błażejczyk
Znana kilku pokoleniom słuchaczy Danuta Błażejczyk zaśpiewała z orkiestrą Filharmonii Kameralnej im. Witolda Lutosławskiego w Łomży. Na program pełnego zaskoczeń karnawałowego koncertu złożyły się same przeboje, od jej własnego hitu „Taki cud i miód” do „Prząśniczki” w nietypowej aranżacji. Orkiestrę poprowadził, bardzo w Łomży lubiany, Jacek Rogala, a do tego w trakcie koncertu podano sensacyjną informację.
Danuta Błażejczyk to piosenkarka obecna na polskiej scenie od pierwszej połowy lat 70. ubiegłego wieku. Zdobywała doświadczenie w kilku różnych formacjach, śpiewała w chórkach u Maryli Rodowicz, a w roku 1985, dzięki twórczemu duetowi Włodzimierz Korcz i Wojciech Młynarski zdobyła nagrodę na festiwalu opolskim, dzięki pamiętanemu do dziś przebojowi „Taki cud i miód”. Trafił on na debiutancki LP piosenkarki, zatytułowany „Danuta Błażejczyk”, a do roku 2023 doszło do niego szereg kolejnych albumów, w tym „Kolędowy czas” oraz wydawnictwa monograficzne poświęcone George’owi Gershwinowi.
Jednak w Łomży, do której, jak podkreślała, wróciła po wielu latach przerwy z ogromną radością, potęgowaną tym, że mogła wystąpić z tak znakomitą orkiestrą, artystka wykonała program złożony z polskich evergreenów, w tym szereg piosenek spopularyzowanych przez Irenę Santor oraz dwa największe przeboje Danuty Rinn, której dokonania przypomniała niedawno na płycie „Gdzie ci mężczyźni. Tribute To Danuta Rinn” oraz regularnie promuje na Danuta Rinn Festiwal. Solistce obok świetnie sprawdzających się również w takim lżejszym, zaaranżowanym na smyczki, dominujące w sekcji dętej drewno oraz waltornię, łomżyńskich filharmoników, prowadzonych przez doskonale w Łomży znanego Jacka Rogalę, dyrektora naczelnego i artystycznego Filharmonii Świętokrzyskiej w Kielcach, towarzyszył zespół w składzie: Michał Iwanek – fortepian, syntezator, Jakub Kowalczyk – gitary, Dariusz Szymańczak gitara basowa i Andrzej Błażejczyk – perkusja. Dwaj pierwsi mieli też liczne okazje do wykazania się umiejętnościami partiach solowych, podobnie jak klarnecistka Joanna Bakun w „Tyle wdzięku” z repertuaru Danuta Rinn. Nie mogło też rzecz jasna zabraknąć jej kolejnego szlagieru „Gdzie ci mężczyźni”, a do tego solidnej reprezentacji piosenek wylansowanych przez lata przez Irenę Santor. Tu szczególne wrażenie na licznej publiczności zrobiły: zamykający pierwszą część koncertu utwór „Powrócisz tu” w efektownej aranżacji Artura Grudzińskiego, „Starość to nie jest wiek” i słynny walc „Embarass”, jedna z niezliczonych perełek autorstwa Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory. Wybrzmiały też wielkie filmowe przeboje, „Nie jesteś sama” Seweryna Krajewskiego z „Uprowadzenia Agaty” oraz starsza po ponad 50 lat kołysanka „Ach śpij kochanie”, wykonana przez Adolfa Dymszę i Eugeniusza Bodo w komedii „Paweł i Gaweł".
Autorski materiał wokalistki, poza obowiązkowym „Taki cud i miód”, który wykonała tylko ze swoim zespołem, reprezentowały jeszcze „Królem swego życia bądź”, do którego Danuta Błażejczyk napisała również tekst oraz „Na krawędzi nocy i dnia”. Świętująca w ubiegłym roku jubileusz 40-lecia pracy artystycznej solistka nie kazała się długo prosić o bis, którym okazała się słynna „Prząśniczka” Stanisława Moniuszki i Jana Czeczota, ale w nietypowej, rytmicznej aranżacji na południowoamerykańską modłę. Doszło też do sytuacji, że Danuta Błażejczyk zeszła już ze sceny, ale kiedy basista Dariusz Szymańczak zaczął grać główny temat utworu, podchwycony przez kolegów, wróciła i „Prząśniczka” zabrzmiała po raz kolejny. Zachwycona przyjęciem oraz poziomem orkiestry Danuta Błażejczyk zdradziła, że bardzo chętnie zaśpiewałaby z nią utwory Gershwina, ale póki co, kolejny koncert Filharmonii Kameralnej 12 lutego odbędzie się z udziałem legendarnego tenora Wiesława Ochmana i mezzosopranistki Renaty Dobosz i będzie pożegnaniem karnawału.
I warto pospieszyć się z zakupem biletów, bo liczba karnetów zakupionych na drugą część sezonu 2025/2026 okazała się rekordowa, bo jest ich aż 155, tak więc w wolnej sprzedaży na kolejne koncerty FKWL do połowy czerwca pozostaje niespełna 250 biletów, co przy bardzo dużym zainteresowaniu jest ilością niewielką.
Wojciech Chamryk





