Rozmyślania o przyjaźni w auli sprzed stulecia
Elegancka aula I Liceum Ogólnokształcącego istnieje ponad 100 lat i przetrwała niejedno pokolenie uczennic i uczniów. W mojej młodości lat 80., gdy rozwiązywałem tu zadania z matmy na maturze, wysoka sala była stara, szara i zapyziała, lecz w młodości moich nowych znajomych przekształciła się w jedną z najpiękniejszych, zabytkowych i reprezentacyjnych przestrzeni w Łomży. Szczęśliwy los zdarzył, że w auli I LO znalazłem się tydzień temu na imprezie Tygodnia Kultury Uczniowskiej. Dzięki temu poznałem kilka rówieśniczek i rówieśników, ale młodszych ode mnie o dwa pokolenia.
Człowiek jest istotą społeczną i chociaż czasami potrzebuje odpoczynku od towarzystwa, to zwykle w tłumie ludzi podświadomie lub celowo szuka bratniej duszy, by poczuć się lepiej na tym świecie. Filozofowie i myśliciele przed wiekami i tysiącleciami zauważyli, że prawdziwa przyjaźń to forma miłości, jednak niemająca kontekstu fizycznego, tylko duchowy. W atmosferze przyjaźni poczucie bliskości, bezpieczeństwa i życzliwości rodzi się z samego faktu obecności drugiej osoby. Nawet w milczeniu, nawet na odległość, a nawet... po śmierci przyjaciółki albo przyjaciela. Miałem życiowe szczęście, że przyjaźń mnie pochłonęła w 5. bądź 6. klasy Szkoły Podstawowej nr 3, która mieściła się przy starym szpitalu. Wówczas do Łomży przyjechał skądś tam z Mazur Karol Konopka (1963 – 1994). Błyskawicznie pozyskał wierne grono koleżanek i kolegów z „Trójki”, zaś w 1978 r. także w LO przy ulicy Feliksa Bernatowicza. Był inteligentny i sympatyczny, lubił spotykać się na wyjścia do kina i odwiedziny u znajomych, dobrze grał w siatkówkę i umiał grać na pianinie. Fotografował i wywoływał zdjęcia, sam projektował sobie i szył ubrania, jak np. garnitur na studniówkę, rysował komiksy i ilustracje do „Głosu Ucznia”, tapetował ściany i tańczył na dyskotekach i prywatkach jak zawodowiec. Nie miałem większości z tych zalet, ale miałem wielkie szczęście: polonistka w SP nr 3 Regina Kokoszko (+ 85; zmarła w 2015 r.) poprosiła Karola Konopkę, zwycięzcę wojewódzkiego konkursu matematycznego w 1978 r., żeby robił ze mną przed konkursem polonistycznym rozbiory gramatyczne i logiczne zdania. Tak zaczęła się przyjaźń, która przetrwała aż po Jego ziemski kres...
„Nie wiedziałem, jak potoczą się Jego i moje losy”
Jako zwycięzcy obu konkursów wojewódzkich, nie musieliśmy z Karolem zdawać egzaminu do LO i znaleźliśmy się w jednej klasie matematyczno-fizycznej, dzięki decyzji ówczesnego dyrektora LO Zygmunta Zdanowicza. W ogóle nie zależało mi na matematyce, fizyce, chemii, lecz na uczeniu się w jednej klasie z „moim Karolem”, pewnym, że po maturze zdaje egzaminy na architekturę PW. W Liceum – wtedy jedynym w Łomży – Karol szybko zdobył nowe „wyznawczynie i wyznawców”, a ja przyzwyczaiłem się do gorzkiej myśli, że nie jestem już jedynym i najważniejszym w Jego życiu. Być może, to stało się dla mnie dodatkowym, silnym i motywującym impulsem do udziału w XIV Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego. Może po cichu także liczyłem, że niekwestionowanym triumfem naukowym, ogłoszonym w Telewizji całej Polsce, odzyskam zainteresowanie mną Karola, uwagę przyjaciela, Jego czas i chęć dalszego spotykania się godzinami z najbliższym do niedawna kumplem...? Dzisiaj tego nadal nie wiem - i wtedy nie wiedziałem, jak potoczą się Jego i moje losy.
Pół wieku przyjaźni Krystyny Jandy i Magdy Umer
Na podstawie obserwacji losów naszych rówieśniczek i rówieśników oraz coraz to nowych ludzi w Łomży, Warszawie, Białymstoku i Amsterdamie, oswajałem się z myślą, że przyjaźń to wielki dar w dzieciństwie i młodości. Komu się udało tak bliskie, szczere, uczciwe więzi zadzierzgnąć i ochronić przed nieuchronnymi zakusami Moir, Fatum i Ananke, ten po wsze czasy może cenić przenikliwość rzymskiego sceptyka Marcusa Cycerona (106 – 43 p.n.e.) w traktacie dialogowym pt. „De amicitia” - „O przyjaźni” z 44 BC. Człowiek w wieku dojrzałym staje się o wiele ostrożniejszy w zawieraniu bliskich, otwartych, zaufanych relacji, bo ma długoletnie przemyślenia i doświadczenia z gatunkiem homo sapiens, często niepostępującym etycznie i w zgodzie przykazaniami religii, które wyznaje na publiczny użytek. Natomiast w dzieciństwie, młodości, szkole, uczelni poznaje się świat i postrzega z optymizmem... Aktorka Krystyna Janda (lat 73) poznała piosenkarkę Magdę Umer (1949 – 2025) pod koniec lat 70., gdy jeszcze kilka lat miała do 30-tki. Ich przyjaźń przetrwała niemal pół wieku...
Satysfakcjonujący powrót do przyszłości
Z przyjemnością wspominałem młodość Karola Konopki (+ 31) i moją, bo występowaliśmy na tej samej scenie w auli (na lata świetlne przed remontem), co współczesne trzecioklasistki: Magdalena Kalinowska i Lena Lemańska. Karol Konopka akompaniował na gitarze Ewie Gołębiewskiej (Ewa Konopka 1963 – 2015, Jego żona z lat studiów), zaś nasza klasa mat.-fiz. D organizowała kabarety i otrzęsiny, co tolerowała (z trudem) polonistka i wychowawczyni Lucyna Duchnowska, zatroskana, czy i kiedy nastolatkowie będą się uczyć. Magdalena i Lena przygotowały się solidnie do wieczoru, w trakcie którego społeczności I LO objawiły się Tadeuszki. Wcześniej głosowania były dwa: każda klasa podawała osoby do nominacji, a następnie odbyło się głosowanie z podanymi kandydaturami. Glosy liczyła komisja, złożona z uczniów klasy 3C (wychowawczyni wuefistka Hanna Dąbrowska).

Tadeuszki przyciągnęły wielu absolwentów
Wśród 11 kategorii dla zdobywców statuetek i aplauzu publiczności, znaleźli się, np.: Wszechznany w Szkole działacz Michał Dębek; Ekipa Roku Fan.Klub.Kamila; Sportowiec Roku Jakub Firmuga (kapitan drużyny siatkówki), Kierowca Roku Aleksander Polkowski; Cytat Roku „Co za szpont” (to młodzieżowe słowo roku 2025 w plebiscycie Wydawnictwa Naukowego PWN) i Popularyzatorzy - Michał Borkowski i Dawid Brzeziński; Przyjaciele Roku - Wiktoria Kozicka i Kacper Kaliszewski. Popularne postacie potwierdzają, że przyjaźń – niezależnie od epok: starożytnej, komunistycznej i kosmicznej – nadal ma się dobrze. Magdalena z Leną cenią w sobie nawzajem: szczerość, ambicję, chęć poznania, współpracę, samodzielność i wyrozumiałość. Michał z Dawidem potrafią wspierać się w każdej sytuacji życiowej, nie tylko szkolnej, i lubią spędzać razem czas po lekcjach. Jestem o 2 pokolenia od tych przyjaciółek i przyjaciół starszy, a tak samo przeżyłem przyjaźń z Karolem. Nie było komputerów, internetu, komórek, ale każdy temat okazał się ciekawy. Nie czuło się upływu lat. Trafnie oddano genius loci w relacji na profilu I LO w Łomży. Jak co roku, Tadeuszki przyciągnęły wielu absolwentów, dla których to wydarzenie jest zawsze wyjątkową okazją, by wrócić do swojej szkoły, spotkać znajomych, powspominać dawne czasy i na chwilę znów poczuć szkolną atmosferę. Dla nich taki powrót to nie tylko tradycja, ale też miłe przypomnienie wspólnie przeżytych lat. Fakt.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146
-
Szczęśliwy finisz epopei z remontem auli I LO w Łomży -
„Ludzie zabijają, ludzie umierają, dzieci cierpią, słyszę płacz...” -
Zmarła niezapomniana polonistka „Trójki” Regina Kokoszko -
Pogodny smutek z nienachalnym optymizmem -
„Głosy Ucznia” i monografia I LO są w Internecie -
Jak piękny sen 400 lat minęło jak jeden dzień... -
Uczniowie I LO chcą, żeby od nich wymagać -
Odeszła od nas anglistka Ewa Konopka (+ 52) z Łomży -
Rozkwitają bzy w młodych duszach na wspomnienie Matury -
Zacny Prezes TPZŁ Zygmunt Zdanowicz ma 85 lat -
Ślubowanie ze sztandarem i otrzęsiny z jajkiem



