niedziela, 25 lutego 2018 napisz DONOS@

Marini, Palladini i włoskie przeboje

Włoski aktor, wokalista i tancerz Nicola Palladini zaprezentował w Łomży spektakl „Ciao, Ciao Bambina”. Został on oparty na biografii niezwykle popularnego w Polsce Marino Mariniego, którego przeboje uwielbiało kilka pokoleń Polaków. Palladini dowiedział się o tym dopiero wtedy, gdy zaczął występować w Polsce, chociaż ma polskie korzenie. – To coś niesamowitego, że te piosenki, które Marini tu po sobie zostawił, czy napisał wspólnie z Wandą Sieradzką, ludzie wciąż pamiętają i śpiewają, tak jak dzisiaj! – mówi zachwycony przyjęciem Nicola Palladini.

Nicola Palladini
Nicola Palladini
Nicola Palladini
Nicola Palladini
Nicola Palladini
Nicola Palladini
Nicola Palladini
Nicola Palladini
Nicola Palladini
Nicola Palladini
Nicola Palladini
Nicola Palladini

W XXI wieku trudno wyobrazić sobie entuzjazm panujący na polskich koncertach Marino Mariniego wiosną 1961 roku i w latach późniejszych, ale za czasów siermiężnego socjalizmu towarzysza Wiesława zachodnie gwiazdy rzadko odwiedzały Polskę. Tymczasem sympatyczny Włoch miał u nas aż pięć regularnych tras koncertowych, nauczył Polaków tańczyć twista, a nawet śpiewał i nagrywał piosenki po polsku, ze słynnym „Nie płacz, kiedy odjadę” na czele. Jego singlowe płyty były szlagierami, podobnie jak kompilacja „Marino Marini jakiego pamiętamy” z końca lat 80., nawet Czerwone Gitary nagrały jego piosenkę „Nie mów nic” na swym debiutanckim longplayu, tak więc Marini miał też wpływ na rodzący się polski bigbit. Jednak Nicola Palladini nic o tym nie wiedział, mimo tego, że jego babcia i mama to rodowite Polki, a on bywał w Polsce na wakacjach. Sytuacja zmieniła się, gdy w 2011 roku zaczął w niej regularnie występować.

– Kiedy przyjechałem do Polski po wygraniu castingu do musicalu „Cabaret” w Słupsku, to ludzie mówili: na pewno znasz Marino Mariniego! – opowiada Nicola Palladini. – Nie chciałem okazać się ignorantem i mówiłem: tak, ale on nie był wcale taki popularny we Włoszech. Był oczywiście doceniany jako muzyk czy kompozytor, wymyślił efekt delay i zaczął go używać, ale jego piosenki miały lepszy odbiór poza granicami Włoch. W wywiadach mówił, że nie czuł się doceniony, bo chciał być bardziej popularny w ojczyźnie, więc nie cenił tego, co miał w Polsce, Bułgarii czy Rosji, gdzie był ambasadorem włoskiem piosenki i jej prawdziwym królem. To było coś niesamowitego i zainspirowało mnie do stworzenia spektaklu „Ciao, Ciao Bambina”.

Przybliża on losy Marino Mariniego, wplecione jednak w historię włoskiej piosenki i z pojawiającymi się innymi gigantami belcanta, unieśmiertelnionym dzięki przebojom jak: „Mambo italiano”, „Azzurro”, „Quando, quando, quando”, „O sole mio” czy „Love in Portofino”.

– Znalazłem sporo ciekawostek o Marino Marinim, repertuar został dobrany specjalnie do nich i tak powstał ten spektakl – mówi Nicola Palladini. – Napisałem go z Małgorzatą Wojtulewicz, znalazłem muzyków. Premiera była w Tychach i w ciągu tych kilku lat był wystawiany w różnych miejscach w Polsce ponad 160 razy, co uznajemy za sukces, bo to przecież spektakl offowy.

W Łomży został on zaprezentowany w Centrum Kultury przy Szkołach Katolickich dzięki Regionalnemu Ośrodkowi Kultury. Nicola Palladini z akompaniamentem pianisty Krzysztofa Brzezińskiego i gitarzysty Andrzeja Jaworskiego, wykorzystując projekcje wideo oraz grę świateł, nie tylko kreował głównego bohatera, ale też śpiewał, tańczył i wciągał publiczność do wspólnej zabawy. Szczególnie chętnie śpiewała ona piosenki spopularyzowane przez Mariniego: „Marina”, „Buonasera signorina”, „Nel blu dipinto del blu (Volare)” czy osławione „Nie płacz, kiedy odjadę”.

– Sądzę, że brakowało czegoś takiego – ocenia Nicola Palladini. – Kiedy mam okazję rozmawiać z widzami po spektaklu, to zdarzają się nawet osoby, które były na polskich koncertach Marino Mariniego i mówią, że nareszcie znowu przeżyły te same emocje, po raz pierwszy od tylu lat.

Inni słuchacze też to doceniają i zawsze jest taka reakcja: czy gramy w sali na 900 osób, w amfiteatrze na dwa tysiące osób czy mniejszej sali – ludzie aż nie mogą doczekać się kolejnej piosenki, gdzie znowu będą mogli zaśpiewać!

 

Wojciech Chamryk


 
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0