czwartek, 23 listopada 2017 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 732

Czy Łomży grozi wyludnienie?

Kilka miesięcy temu niektórzy cieszyli się z wpisania Łomży do „planu Morawieckiego”, czyli Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Łomża jest na liście miast, którym rząd w sposób szczególny ma pomagać – 2,5 mld zł w ciągu 5 lat. Lista i Strategia to pokłosie analizy profesora Przemysława Śleszyńskiego z Instytut Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania Polskiej Akademii Nauk pt. „Delimitacja miast średnich tracących funkcje społeczno-gospodarcze”. Wnioski prof. Śleszyńskiego nie są optymistyczne. „Niektóre z miast, np. Tarnów, Bytom, Łomża, Ostrołęka i in. w perspektywie najbliższych kilku dekad są zagrożone spadkiem liczby ludności o 35-50% i znacznym postarzeniem się populacji. To wszystko może doprowadzić do bardzo niekorzystnych procesów marginalizacyjnych i kryzysu, w tym finansów samorządowych.”

O planie Morawieckiego w maju w Łomży mówił jego autor wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki. Krótka wizyta wicepremiera na konferencji „Przedsiębiorcza Łomża – otwarta na rozwój: Łomża i województwo podlaskie w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” była „wielkim wydarzeniem”. Dyskutowano wówczas m.in. o „pakiecie wsparcia dla (255) średnich miast” Polski. Wśród nich wyodrębniono listę 122 miast tracących w największym stopniu funkcje społeczno-gospodarcze. Łomża jest tam na 44 pozycji. O opracowaniu profesora Śleszyńskiego, na podstawie którego stworzono listy, nie mówiono. Głośno o nim stało się dopiero, gdy w wakacje do dokumentu sięgnęli dziennikarze. Powołując się na dane z tej publikacji, wybierając 66 polskich miast na prawach powiatu, Gazeta.pl napisała: „Znamy listę polskich miast, które do 2050 roku praktycznie opustoszeją”. „Brak pracy oraz związana z nim migracja zarobkowa sprawiają, że Łomża należy dziś do najszybciej wyludniających się miast w Polsce. Tylko do 2030 roku liczba mieszkańców spadnie o 22 proc. do 48,5 tys., a w 2050 r. w mieście będzie żyć zaledwie 34,6 tys. osób” - podała Gazeta, umieszczając Łomżę na 5 miejscu miast najbardziej tracących ludność. Obraz grozy potęgują dane GUS o tym, że w ubiegłym roku średnie wynagrodzenie brutto w Łomży wynosiło 3 444 zł, czyli 80% średniej krajowej, a bezrobocie jest na poziomie ponad 10%, czyli znacznie powyżej średniej w Polsce. 

Upadek można zatrzymać
Profesor Śleszyński podkreśla, że celem jego studium było skierowanie wysiłków polityki regionalnej na miasta istotne z punktu równoważenia systemu osadniczego kraju.
- Niezadowalające tempo wzrostu miast średnich względem innych kategorii miast, a niekiedy wyraźne pogarszanie się wskaźników społeczno-gospodarczych jest wynikiem procesów polaryzacyjnych, związanych m.in. z hipertrofią Warszawy i innych najbardziej atrakcyjnych aglomeracji – uważa profesor wskazując, że największe ośrodki „wypłukują” funkcje wyższego rzędu, ale też kurczące się zasoby migracyjne. - Skala problemów depopulacyjnych jest przy tym znacznie poważniejsza, bowiem w związku z otwarciem rynków pracy na Zachodzie ujawnił się też silny drenaż zagraniczny, nierejestrowany przez „oficjalne” bilanse ludności. W delimitacji wskazano 122 miasta średnie, wymagające szczególnego wsparcia w postaci zachęt inwestycyjnych, pobudzenia aktywności gospodarczej, itd. Wskazuje się na potrzebę reindustrializacji, zwłaszcza w byłych miastach wojewódzkich, które straciły ten status podczas reformy administracyjnej w roku 1999, a także decentralizacji funkcji, np. zarządzania. Potrzebne są działania sprzyjające poprawie spójności sieci osadniczej, między innymi poprzez inwestycje infrastrukturalne, polepszanie dostępności transportowej do głównych ośrodków, np. wojewódzkich. Miasta muszą być również bardziej atrakcyjne dla migrantów jako miejsce zamieszkania – dodaje profesor Przemysław Śleszyński z PAN. 

GUS się pomylił
Profesor pisząc swoją analizę pod koniec ubiegłego roku opierał się na prognozie ludności przygotowanej w 2014 roku przez Główny Urząd Statystyczny, przy czym „pogłębił ją” uwzględniając nierejestrowaną emigrację zagraniczną. Dla Łomży miałaby ona wynosić ponad 10 tysięcy mieszkańców.  
Warto zwrócić uwagę, że GUS kilka dni temu zweryfikował swoje szacunki i przedstawił nową „Prognozę ludności gmin na lata 2017-2030”. W perspektywie do 2030 roku ubytek mieszkańców Polski nie będzie aż tak wielki jak wróżono. Na 2478 gmin w Polsce spadek ludności ma mieć miejsce w 1665, w tym w 1007 gminach wyniesie powyżej 5%, a w 322 powyżej 10%. Jak zauważa GUS szczególna koncentracja tego typu gmin jest w województwie podlaskim - stanowią one aż 44% gmin w województwie. W regionie łomżyńskim „wyludnienie” ma nie być aż tak spektakularne, ale według specjalistów jest nieuniknione. Miasto, które na koniec 2016 roku miało formalnie 62 802 mieszkańców, w 2030 ma ich mieć 60 466, czyli jednak o ponad 3 tysiące więcej niż w prognozie z 2014 roku. GUS prognozuje, że dodatni przyrost naturalny w mieście będzie jeszcze tylko przez dwa lata, a saldo migracji – tak jak obecnie – przez cały czas ma być ujemne. Już teraz osób w wieku poprodukcyjnym (60+ kobiety i 65+ mężczyźni) jest w Łomży 11 628, czyli więcej niż osób w wieku przedprodukcyjnym (0-17 lat), których jest 10 902. Za 13 lat emerytów ma być niemal dwa razy więcej niż dzieci. 
Takie same tendencje mają być niemal we wszystkich gminach regionu. Wyjątkiem jest gmina Łomża. Tu mieszkańców powoli ma przybywać - przez cały okres przewidywany jest dodatni przyrost naturalny i saldo migracji wewnętrznych. W sumie w 2030 roku gmina ma mieć 11 265 mieszkańców wobec 10908 na koniec 2017 roku.


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0