poniedziałek, 20 sierpnia 2018 napisz DONOS@

Jarmark: spotkania i Dobra Nowina na Starym Rynku

Po raz drugi jarmark rozmaitości rozsiadł się na Starym Rynku w słoneczną sobotę. I znów z powodzeniem, bo zgodnie z nazwą i ideą, jarmark zgromadził sprzedawców wszelkiego typu rękodzieła i smakołyków: pieczywa, miodów i owoców. Wprawdzie, jak miesiąc temu, nie przygrywała kapela kurpiowska ze Zbójnej, ale lukę muzyczną zapełniła Janina Rogowska, utalentowana artystka ludowa, koronczarka i pieśniarka, która z przyjaciółmi śpiewała przy gitarze na folkowo i popowo. Do handlujących produktami „wprost spod igły” dołączyła forpoczta sprzedawców rzeczy używanych – i to oni wydawali się najbardziej zadowoleni z dużego jak na Stary Rynek ruchu.

Kazimierz Krupiński ze wsi Sierzputy Zagajne
Kazimierz Krupiński ze wsi Sierzputy Zagajne
Kornelia Strzelecka z Łomży i Miłosz Turowski z Suwałk
Kornelia Strzelecka z Łomży i Miłosz Turowski z Suwałk
Anna Wykowska i Dawid Wykowski z Łomży
Anna Wykowska i Dawid Wykowski z Łomży
Katarzyna Popkowska (po prawej) ze wsi Rogienice Wielkie
Katarzyna Popkowska (po prawej) ze wsi Rogienice Wielkie
Krzysztof Staniórski z Łomży
Krzysztof Staniórski z Łomży
Urszula Kalinowska ze wsi Piątnica
Urszula Kalinowska ze wsi Piątnica
Stoisko Miejskiej Biblioteki Publicznej w Łomży
Stoisko Miejskiej Biblioteki Publicznej w Łomży
Janina Rogowska ze wsi Grądy (gm. Jedwabne), Józef Wiszowaty i Ewa Sznejder z Łomży
Janina Rogowska ze wsi Grądy (gm. Jedwabne), Józef Wiszowaty i Ewa Sznejder z Łomży

Kornelia Strzelecka (lat 14) z młodszym o trzy lata bratem ciotecznym Miłoszem Turowskim debiutują w handlu. Na stoliczku sprawiedliwie podzielili się przestrzenią handlową, rozkładając z troską o porządek dziesiątki zabawek, maskotek, książeczek, ubranek, puzzli i gier, jak chińczyk czy memory. - Stanęłam na pchlim targu, żeby odświeżyć półki w swoim pokoju– wyjawia dziewczynka. - Przed rokiem szkolnym i tak trzeba byłoby to zrobić, a teraz nadarzyła się okazja, aby połączyć przyjemne z pożytecznym. To zabawki dla małych dzieci, ja z tego wyrosłam. Niech służą innym.

Pchli targ debiutantów i młodzieżowa ewangelizacja

- Mam tyle zabawek z dzieciństwa, że nie wiadomo, co z nimi robić – dodaje kuzyn, gdy nastoletnia klientka Ania z Łomży za 50 gr kupuje pluszową owieczkę, zabawkę dla kotka. - Mam tylko „chłopskie” zabawki: samochodziki, ciężarówki i dinozaury. Dziewczyny tym się nie interesują, dlatego muszę zachwalać towar. Ale czasem nie muszę: zdjąłem na chwilę niebieski kapelusz, położyłem obok i poszedł za trzy złote.
Kiedy przy stoiskach toczą się dialogi i wymiana opinii na temat zdrowej żywności, przez rozgrzany „plac czerwony”, prawie pozbawiony już ożywczej zieleni drzew, kroczy kleryk czwartego roku seminarium Michał Wyszyński (lat 25) z dziewięcioma chłopakami, uczestnikami Ewangelizacyjnych Dni Młodych. - Na Stary Rynek wyszliśmy na spacer w przerwie między konferencjami, medytacjami i grupkami dzielenia, kiedy młodzież przedstawia przeżycia i przemyślenia – wyjawia animator wesołej grupy. - Weekendy na Starym Rynku zwykle są pustawe, a w tę sobotę spore zainteresowanie i handlujących, i kupujących. To dobra okazja na spacer i spotkania.
Wykorzystał wolny czas Łukasz Brzózka z Andrzejewa, uczestnik Dni Młodych w Wyższym Seminarium Duchownym. Oświadcza z dumą, że właśnie skończył 19 lat i poznaje nowe techniki ewangelizacji. - Polega to, między innymi, na bezpośrednim zwracaniu się do słuchacza, nawet w grupie 50 ludzi – tłumaczy jubilat. - Rozdajemy ulotki z zaproszeniem na Noc Chwały w kościele Krzyża Świętego, żeby dzielić się radością wiary, że Jezus Chrystus to dla nas Drogą, Prawdą i Życiem. Łączymy ludzi.
Po sąsiedzku handluje, także pierwszy raz, Krzysztof Staniórski (lat 35) z córeczką, sześcioletnią Zuzią. Od Karoliny kupili za pięć złotych kolorową, metalową kasetkę na utarg, choć sami mają na stoisku puste portfele, koszulki piłkarskie, przeczytane książeczki, flagi polskie za dwa złote i rozmówki polsko-niemieckie za złotówkę. - Pchli targ na Starym Rynku mógłby odbywać się co tydzień – twierdzi tata. - Jak jest ciepło i ma się wolny czas, można pozbyć się niepotrzebnych rzeczy i porozmawiać.

Złociste miody, soczyste maliny i motywacja do pracy
Te rozmowy przy straganach i stoiskach, pod namiotami i przysłowiową chmurką to duży walor imprezy: znajomi i nieznajomi, starsi i młodsi nawiązują dialog, zależnie od zainteresowań, miejsca, gdzie przystanęli. Jeśli przy miodach dziewięciu rodzajów u Kazimierza Łapińskiego (lat 66), to dowiedzą się od Józefa Wiszowatego (lat 80), że wrzosowy jest dobry na problemy z prostatą, które pokonał zażywny staruszek. - Mały jogurt, dziesięć deko twarożku chudego i łyżeczka miodu – podaje recepturę. - Jak będzie się jadło codziennie, na pewno pomoże. Dobre żywienie jest lekarstwem.
Podobnego zdania jest Katarzyna Popkowska (lat 31) z Rogienic Wielkich, która na targu handluje po raz pierwszy i przy ul. Wyszyńskiego ma sklep kolonialny z ponad 80 rodzajami przypraw – każda bez glutaminianu sodu! Do tego różne fasole, pestki i owoce smakowicie kandyzowane – przyciągają wzrok i pobudzają ślinkę. - Fajnie się handluje, tylko trochę mało ludzi – mówi. - Trzeba klientów przyzwyczajać do pory.
Rodzeństwo: Anna Wykowska (lat 29) i Dawid Wykowski (lat 18) towaru nie musi zachwalać. Świeże, soczyste i pełne słodyczy maliny pysznią się tak, że niektórzy po kupieniu wanienki z ok. pół kilogramem owoców wracają po trzy, cztery na zapas. Cena zachęcająca – 5 zł, obsługa uprzejma i życzliwa. Tak samo jak tuż obok, gdzie wiklinowymi różnościami szczycą się tata i syn z Łysych: Andrzej Barwiński (lat 50) i Łukasz Barwiński (lat 23). Szczycą się,  bo nie tylko mają ładne kosze i pojemniki na zakupy, na różne rodzaje materiałów, do kartofli czy noszenia drewna, ale potrafią sami je wyplatać. Ich beczki mogą służyć jako pojemniki na bielizną albo, z piachem bądź ziemią, jako osłona armat podczas rekonstrukcji bitew. Uzdolniony manualnie jest także 16-letni Maciek Prosiński z Łomży, próbujący sprzedać prace własnego autorstwa z koleżankami z pracowni plastycznej, prowadzonej przez Annę Bureś. Zbierają na wspólny wyjazd plenerowy do Francji, by zobaczyć zamki Loary i Paryż.
- Na jarmarku człowiek zwykle dowie się czegoś ciekawego – uśmiecha się Grzegorz Gwizdon (lat 45), popularny łomżyński plastyk, znany z serii pocztówek zdjęciowych i grafik, i kalendarzy z widokami zabytków i przyrody Łomży i Ziemi Łomżyńskiej. - Czego...? Przede wszystkim, że wielu wrażliwym ludziom podoba się to, co robię. To  zarówno duża satysfakcja, jak i jeszcze większa motywacja do pracy i do tworzenia.
Satysfakcji doświadczył chwalony Kazimierz Krupiński (lat 55), rozmowny rzeźbiarz ze wsi Sierzputy Zagajne, twórca stylowej i dopracowanej w detalach płaskorzeźby św. Floriana. Niestety, jeszcze patron od pożarów nie znalazł' wdzięcznego nabywcy.
Poprzednio jarmark rozmaitości odbywał się między godz. 11. a 17. - teraz między 10. a 16., jednak i tak po drugiej zaczęło wolno ubywać stoisk; około trzeciej nie było ponad połowy. Widać, sprzedawcy również zgłodnieli i wrócili do domów na obiad.

Mirosław R. Derewońko


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę