niedziela, 25 lutego 2018 napisz DONOS@

Skażona ziemia za oczyszczalnią ścieków

Tajemnicza, śmierdząca maź na pulwach, którą za oczyszczalną ścieków, odkryto w połowie czerwca, to nie „zwykłe bagienne błoto” – jak twierdził wówczas wiceprezes MPWiK Gilbert Okulicz-Kozaryn, ale – jak ustalił Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska - ma skład podobny do typowych osadów ściekowych z oczyszczalni, a Instytut Medycyny Wsi w Lublinie stwierdził, że „stwarza zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt”. W dostarczonej do badań próbce wykryto jaja pasożytów jelitowych. „Zastosowanie badanego osadu ściekowego/ścieku na pastwiska lub pola uprawne grozi skażeniem gleby, co przekłada się na skażenie roślin, następstwem tego mogą być zachorowania wśród ludzi i zwierząt” - czytamy w opinii Instytutu Medycyny Wsi w Lublinie.

Tak wyglądał teren za oczyszczalnią ścieków 18 czerwca 2013 roku
Tak wyglądał teren za oczyszczalnią ścieków 18 czerwca 2013 roku
24 lipca 2013r
24 lipca 2013r
24 lipca 2013r
24 lipca 2013r
24 lipca 2013r
24 lipca 2013r

Opinia Instytutu powstała na zlecenie Wspólnoty Gruntowej Pulwy, na której terenie znaleziono – jak to wówczas określano - „gówniane błoto” czyli śmierdzącą, gęstą maź, która zalała wszystko w promieniu kilkudziesięciu metrów zabijając rosnące tu rośliny. 
„Naturalnym” podejrzanym stała się sąsiadująca oczyszczalnia ścieków, ale wiceprezes MPWiK Gilbert Okulicz-Kozaryn zapewniał, że nie jest to osad z oczyszczalni, a zwykłe bagienne błoto i że żadnych zrzutów awaryjnych w tym roku z oczyszczalni nie było. Słowa prezesa potwierdzał Waldemar Gołaszewski kierownik łomżyńskiej Delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Białymstoku. 
Członkowie Wspólnoty Gruntowej Pulwy zażądali badań, których wyniki wskazują, że to jednak osad ściekowy. 
- Skład jest podobny do typowych osadów ściekowych z oczyszczalni – mówi o wynikach badań kierownik WIOŚ. 
Także opinia Instytutu Medycyny Wsi w Lublinie dyskwalifikuje twierdzenie, że to „zwykłe bagienne błoto”, a groźne dla życia ludzi i zwierząt osady ściekowe. 
Jak mogły one się znaleźć poza oczyszczalnią? Wytłumaczeń może być kilka.
- Być może to pozostałość po zrzucie awaryjnym jaki mieliśmy w styczniu – zastanawia się prezes Kozaryn, bo wbrew twierdzeniom sprzed miesiąca, i to zarówno jego jaki i kierownika łomżyńskiej delegatury WIOŚ, okazuje się że z 30 na 31 stycznia przez niemal 18 godzin nieoczyszczone ścieki w Łomży płynęły przez kanał na pulwach do Narwi. 
- Byliśmy o tym poinformowani telefonicznie, ale nie została sporządzona notatka – tłumaczy  Gołaszewski. 
W jego ocenie styczniowy osad powinien spłynąć rowem do Narwi, a nie zalec obok niego, bo wówczas jeszcze nie było dużych rozlewisk na rzecze. 
- Być może w trakcie późniejszych rozlewisk osad płynąc z wodą z oczyszczalni zebrał się w tym miejscu, bo jest tam naturalne obniżenie terenu, i stworzył się naturalny osadnik  – zastanawia się Gołaszewski.
Zarówno kierownik jak i wiceprezes MPWiK raczej wykluczają celowe przerzucenie w to miejsce ścieków czy osadów ściekowych. 
- Nikt nikogo nie złapał za rękę – mówi Waldemar Gołaszewski.

Tymczasem, choć minął już miesiąc od wykrycia „gównianego błota”, na pulwach w miejscu gdzie ono zalega z trudem odradza się życie.

zobacz: Tajemnicza, śmierdząca maź na pulwach


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0