wtorek, 20 lutego 2018 napisz DONOS@

Pielgrzymi z Katynia i Smoleńska powrócili do Łomży

- Jestem pełen uznania dla każdego z uczestników pielgrzymki rowerowej do Katynia i Smoleńska, z którymi pokonaliśmy razem w niecałe sześć dni 875 kilometrów – mówi ks. Andrzej Godlewski, proboszcz parafii pw. Krzyża Świętego w Łomży, skąd wyruszyła w niedzielę ponad tydzień temu pielgrzymka rowerowa do miejsc uświęconych męczeńską krwią Polaków: zamordowanych wiosną 1940 r. przez sowietów w Katyniu i zmarłych w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10. kwietnia 2010. - Papież Jan Paweł II nigdy nie był z pielgrzymką papieską w Rosji, więc zabraliśmy ze sobą relikwię błogosławionego, aby nam towarzyszył i błogosławił z nieba w drodze i na miejscu...

- Pogoda podczas wyprawy była idealna przez cały czas i nawet wiatr nam sprzyjał – opowiada wrażenia Józef Babiel, jeden z piętnastu rowerzystów, którzy postanowili ze swoimi intencjami wybrać się do miejsc symbolicznych, naznaczonych krwawo i tragicznie w historii Polski. Granicę przekroczyli w Bobrownikach, przejechali przez Wołkowysk, Bobrujsk, Gorki, a później w Rosji dojechali do Katynia i Smoleńska. - W miniony piątek przekroczyliśmy granicę Białorusi z Rosją. Kilkadziesiąt kilometrów przed granicą byliśmy jeszcze w Lenino, gdzie na cmentarzu wojskowym pomodliliśmy się, zapaliliśmy znicz i znaleźliśmy kilkanaście grobów z nazwiskami żołnierzy z naszych okolic. Do granicy pilotowały nas zmieniające się patrole milicji białoruskiej, dzięki dużej życzliwości władz białoruskiego miasta Gorki, które zapewniły nam nocleg w akademiku i służyły niezbędną pomocą przy przekraczaniu granicy, również w naszej drodze powrotnej do Polski.

„W Katyniu niejednemu w oku zakręciła się łza...”
Łomżyńscy rowerzyści do Katynia dotarli ok. godziny 15. w piątek. Tak jak codziennie wieczorem w miejscach postoju, msze św. odprawił ks. Andrzej Godlewski, który jechał z trzema intencjami: podziękowania za swoje 50 lat życia i 25 lat posługi kapłańskiej oraz za zdrowie i pomyślność księży i wiernych świeckich z parafii Krzyża Świętego. - To pomagało mi przełamać samego siebie – przyznaje duszpasterz, zwracając uwagę, że pielgrzymka rowerowa okazała się nie wyjazdem rekreacyjnym, ale „ogromnym wysiłkiem, zbyt ogromnym dla nas, jak patrzę z perspektywy”. - Po trudnym 190-kilometrowym odcinku, na który ruszyliśmy o ósmej, a zakończyliśmy o dwudziestej pierwszej, przychodziło mi na myśl, żeby odprawiać mszę na siedząco, tacy byliśmy pomęczeni...
Mimo znużenia, w południe nie zapominali o modlitwie „Anioł Pański”; na postojach ok. godz. 15. - o koronce do Miłosierdzia Bożego. Jeśli któryś osłabł w drodze, podjeżdżał towarzyszącym im busem i na miejscu z kierowcą przygotowywał posiłek dla pozostałych. Umacniała ich wspólna świadomość, że zmierzają do Rosji razem z relikwią Papieża Polaka, znanego z samodyscypliny w planowaniu każdego dnia i przekonania, że umacnia ona poszczególnych ludzi duchowo i w życiu społecznym. Okazywali sobie solidarność na trasie, służąc wodą, zachętą i podtrzymując na duchu.
- Kiedy dotarliśmy na cmentarz w Katyniu, byliśmy straszliwie zmęczeni – wspomina Józef Babiel. - Ale silne emocje szybko przykryły to zmęczenie, gdy ksiądz Andrzej odprawiał mszę świętą przy ołtarzu katyńskim... Zapaliliśmy znicz i rozległ się dzwon, umieszczony poniżej ołtarza. Dzwon dla zmarłych... Nie tylko Polaków i katolików, ale również dla Żydów i Rosjan, wyznawców judaizmu i prawosławia. Myślę, że każdemu przeszły ciarki po plecach, niejednemu w oku zakręciła się łza...

Ziemia katyńska i smoleńska przyjechała do Łomży
- To miejsce jest bliskie Polakom, bo tu leżą pomordowani przez NKWD nasi rodacy, oficerowie i przedstawiciele inteligencji – przypomniał w lesie katyńskim ks. Andrzej. - Jednocześnie dalekie, ze względu na odległość, trudności, jakie trzeba pokonać. Postanowiliśmy temu sprostać i udało się.
Biskup Tadeusz Bronakowski w wystosowanym do pielgrzymów liście podkreślił wagę pamięci o pomordowanych tam Polakach: „System, który odrzucił Boga i wzgardził człowiekiem, dokonał niewyobrażalnej zbrodni. Katyński las i nieprzebrana mgła miały ją na zawsze zasłonić. Miały zakryć przed światem śmierć ludzi, kochających Polskę. Pamięć o bohaterach niech mobilizuje nas do postawy nowoczesnych patriotów. Bóg dał nam w darze wolną ojczyznę, za którą inni ginęli...”.
Pielgrzymom w Smoleńsku - na miejscu katastrofy tupolewa z prezydentem Lechem Kaczyńskim, jego małżonką Marią i 94 osobami delegacji z Polski - towarzyszył szef agencji konsularnej Michał Greczyło, który oprowadzał ich po terenie najbardziej przygnębiającego wypadku ostatnich dekad.
Pielgrzymi wracali busem z przyczepą na rowery i z woreczkami ziemi katyńskiej i smoleńskiej, którą rozsypią przy Pomniku Sybiraków. Była to 6. pielgrzymka rowerowa z parafii Krzyża Św. Wcześniej pielgrzymi rowerzyści dotarli na Litwę: do Ostrej Bramy w Wilnie i na Wzgórze Krzyży. 

Mirosław R. Derewońko
Fot.: Jarosław Kucisz

Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0