poniedziałek, 19 lutego 2018 napisz DONOS@

Huśtawka formy seniorów, punkt juniorów z Polonią

Piłkarze III-ligowego ŁKS-u 1926 Łomża fundują swoim kibicom dużą dawkę nie zawsze pozytywnych emocji. Po efektownym zwycięstwie w środowym starciu z Warmią Grajewo 3:0, trzy dni później łomżanie w takim samym stosunku przegrali na wyjeździe z Olimpią 2004 Elbląg.

Pierwsza połowa tego spotkania była bardzo wyrównana. Oba zespoły miały w niej po dwie dogodne sytuacje do zdobycia bramek. Dwukrotnie Bartosz Stachelski stawał sam na sam z Mateuszem Imanowskim, ale dwukrotnie górą był golkiper Olimpii. Elblążanie natomiast w 30. minucie wykazali się większą skutecznością i wyszli na prowadzenie po strzale Jacka Czerniawskiego. 
Niedługo po wznowieniu gry gospodarze po raz drugi mogli cieszyć się z gola. Tym razem po błędzie środkowych pomocników ŁKS-u i niezdecydowaniu obrońców swojego pierwszego gola w tym sezonie zdobył junior, Marcin Sawicki. Łomżanie do końca spotkania próbowali zdobyć bramkę kontaktową, ale mądrze grający w defensywie rywale nie dopuszczali ich pod własne pole karne. W samej końcówce, Olimpia podwyższyła wynik na 3:0, a szybką kontrę wykończył Daniel Baran. 
- Olimpia to na pewno solidny zespół, ale to my zagraliśmy dzisiaj zdecydowanie słabsze zawody niż z Warmią. Dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce, ale nie przekładało się to na sytuacje pod bramką rywali. Na pewno zabrakło nam Jakuba Ambrożewicza, który jest liderem tego zespołu i stwarza największe zagrożenie w ofensywie - powiedział trener Marcin Mroczkowski. 

Kolejnym rywalem ŁKS-u będzie Tur Bielsk Podlaski, a spotkanie zostanie rozegrane w Bielsku w środę, 5 czerwca o godz. 18.00. 

Lekcja futbolu na Legii, z Polonią jak równy z równym
Grający w lidze makroregionalnej juniorzy starsi Łomżyńskiego Klubu Sportowego rozegrali w minionym tygodniu dwa kolejne spotkania o punkty. W pierwszym z nich w środę, 29 maja aż 0:4 ulegli w Warszawie liderowi grupy, Legii - To była dla nas dobra lekcja futbolu. Widać było, że rywale to kompletny zespół i kompletni zawodnicy. Śmiem twierdzić, że w naszej III lidze żadna z seniorskich drużyn nie gra tak szybko, technicznie i pomysłowo. Mam nadzieję, że nie tylko ja, ale i moi podopieczni wyciągnęli wnioski z tego spotkania - ocenił trener Sławomir Stanisławski - Cieszę się, że podczas pobytu w stolicy mogliśmy oprócz dobrego zespołu juniorów zobaczyć również trening pierwszej drużyny Legii, podejście do obowiązków i zachowanie najlepszych zawodników w kraju. 

Trzy dni później ełkaesiacy zmierzyli się z inną warszawską drużyną, MKS-em Polonią. To starcie było już zdecydowanie bardziej wyrównane. Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 0:1, po dość kontrowersyjnej bramce zdobytej z rzutu wolnego przez gości - Piłka po strzale Aleksandra Tomaszewskiego odbiła się od poprzeczki naszej bramki i wyszła w pole. Nie wiem jak sędzia boczny stojący pod dużym kątem w stosunku do całej sytuacji zobaczył, że przekroczyła linię bramkową. Zaraz po akcji piłkarze obu drużyn zaczęli wychodzić z pola karnego, a arbiter wskazał na środek boiska ku zaskoczeniu wszystkich - relacjonuje Stanisławski. Łomżanie mieli znakomitą szansę na odrobienie strat, ale Krzysztof Bartliński nie wykorzystał rzutu karnego podyktowanego za faul na Rafale Maćkowskim. 

Po zmianie stron gospodarze rzucili się do odrabiania strat. Już w 48. minucie po zagraniu piłki ręką w polu karnym Polonii nasi ełkaesiacy stanęli po raz drugi przed szansą zdobycia gola z 11 metrów. Tym razem do piłki podszedł Robert Galanek i pewnym strzałem pokonał bramkarza Polonii. Niestety tuż po wznowieniu gry ponownie na prowadzenie wyszli goście. Po rzucie rożnym dużym sprytem w polu karnym wykazał się Kacper Rak, który wykorzystał idealne podanie Daniela Ciechańskiego. Nie minęły kolejne dwie minuty, a gospodarze po raz drugi doprowadzili do remisu. Tym razem po prostopadłym podaniu Maćkowskiego, wprowadzony w drugiej połowie Bartosz Sulkowski strzałem z 9 metrów pokonał Radosława Liberę. Po efektownym początku oba zespoły w kolejnych minutach uspokoiły grę i dopiero w końcówce mogły pokusić się o zdobycie zwycięskiej bramki. W 86. minucie najpierw jeden z polonistów trafił w poprzeczkę, a w odpowiedzi strzał Galanka z trudem wybronił Libera. Tuż przed końcowym gwizdkiem boisko za drugą żółtą kartkę musiał opuścić Patryk Godlewski, ale nie wpłynęło to już w żaden sposób na wynik. 
- W szatni powiedziałem chłopakom, że nie mamy nic do stracenia i albo wyrwiemy im to zwycięstwo albo przegramy wyżej. Dobrze się stało, że zaangażowaliśmy się w grę na maksimum. Ogólnie był to bardzo dobry, szybki mecz, do którego poziomem niestety nie dostosowali się sędziowie - podsumował szkoleniowiec ŁKS-u. 
Bez wątpienia do sukcesu z Polonią przyczynił się Robert Galanek, dla którego był to pierwszy mecz po ciężkiej kontuzji - Takiego zawodnika brakowało nam z przodu. On jest niekonwencjonalny w tym co robi i bardzo kreatywny. Dzisiaj zagrał bardzo dobrze zarówno w środku pola jak i jako wysunięty napastnik - podkreślił Stanisławski. 

Po tym dwóch meczach ŁKS spadł na ostatnie, ósme miejsce, ale traci do szóstego Sokoła Ostróda tylko jeden punkt. Teraz młodych łomżan czeka przedostatni mecz w tym sezonie. W środę, 5 czerwca o godz. 13.00 podejmować będą wicelidera grupy, Stomil Olsztyn. 

is


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0