środa, 21 lutego 2018 napisz DONOS@

Dlaczego Galeria Veneda nazywa się Veneda...?

O jej budowie mówi się w mieście od 15 lat. Cała inwestycja kosztowała 115 mln zł. Pracę w niej ma znaleźć nawet około pół tysiąca łomżan. W czwartek zostanie otwarta. Ale dlaczego Galeria Veneda nazywa się Veneda...? Problemy związane z jej uruchomieniem, bataliami o wydanie pozwolenia na samą budowę i wreszcie postawieniem w ekspresowym tempie rozłożystego gmaszyska ze szkła i metalu, zepchnęły na plan dalszy refleksję o tym, skąd się wzięła nazwa nowoczesnej galerii.

O pochodzenie nazwy i jej pomysłodawcę zapytaliśmy Wojciecha Gepnera ze spółki Echo Investment w Kielcach, która po 15 latach doprowadziła dzieło do końca.
- Nazwa Galeria Veneda powstała ponad pięć lat temu w kieleckim dziale marketingu Echo Investment, ale dziś już chyba nikt nie pamięta, kto jest jej pomysłodawcą – wspomina Wojciech Gepner. - Zrodziła się po wielu rozmowach, jak nazwać nową galerię w Łomży. Zależało nam, żeby nazwa od razu wpadała w ucho, żeby brzmiała dźwięcznie i miała poniekąd nawiązania do historii miejsca. Przeglądając materiały na temat dziejów Łomży i okolic zorientowaliśmy się, że te nadnarwiańskie tereny, być może, były zamieszkiwane również przez Wenedów. Natknęliśmy się też na informację, że mityczne kurhany jeszcze przed wojną nazywane były także na tych ziemiach grobami Wenedów. Od takich spostrzeżeń do nazwy był tylko mały krok...
Poszukiwaczom nazwy spodobało się brzmienie słowa, którego starożytni Germanie używali na określenie prastarych plemion słowiańskich, zamieszkujących rozległe obszary nad Wisłą i Bałtykiem. Wprawdzie historycy, archeolodzy i językoznawcy nadal toczą niegasnące spory o to, w jakich latach – 8 czy tylko 4 tysiące lat przed naszą erą – ale pozostaje oczywistym, że starożytni Rzymianie określeniem ludów prasłowiańskich posługiwali się już w pierwszym i drugim stuleciu naszej ery z niezbitą pewnością. Dlatego do łacińskiej pisowni przez V nawiązali twórcy nazwy Galerii Veneda, tak aby dobrze kojarzyła się z trwaniem i nawiązywała do historii.
Czy mityczna terminologia na określenie nowoczesnego obiektu z XXI wieku na ziemiach nad Narwią, pamiętających praprapraprzodków obecnych mieszkańców i klientów Galerii, nawiązuje do o wiele popularniejszego niż mityczni Wenedowie dramatu „Lilla Weneda” Juliusza Słowackiego z 1839 roku...? Trudno rozstrzygnąć.   Z tego dramatu pochodzi cytat, który stał się powszechnym powiedzeniem: „Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy”. Tak jedna z bohaterek Roza gniewa się na swoją siostrę Lillę, użalającą się nad losem rodziny, gdy cały naród wykrwawia się w nierównej walce. Popularne przysłowie zaczęło z czasem oznaczać, że absorbujące drobiazgi są nieistotne w porównaniu z tym, co ma naprawdę wielkie znaczenie. Ale to Weneda – zdaniem nieżyjącego literaturoznawcy prof. Juliusza Kleinera – jest dziś symbolem piękna, czystości i cnót. Więc może i te przymioty znajdziemy w murach Venedy...?

Mirosław R. Derewońko


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0