czwartek, 22 lutego 2018 napisz DONOS@

Alkoholowy biznes Łomży

O ponad połowę w ciągu siedmiu lat wzrosła roczna wartość sprzedawanego w Łomży alkoholu. O ile w 2005 roku na różnego rodzaju alkoholowe trunki w sklepach, pubach i restauracjach w mieście wydano niespełna 38 mln zł, to w ubiegłym roku kwota ta przekroczyła 58 mln zł. To dane oficjalne w oparciu o informacje handlujących alkoholami. - Do tego należy doliczyć „szarą strefę”, która nie podaje się żadnym rozliczeniom – mówi Paweł Kołakowski dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Profilaktyki i Terapii Uzależnień w Łomży. Wzrost wydatków na alkohol to niewątpliwe bardzo destrukcyjne zjawisko, ale także efekt polityki władz miasta, które w ostatnich latach zwiększały liczbę punków sprzedaży alkoholu i zmniejszały ich odległości od obiektów chronionych, także pod pretekstem ożywienia gospodarczego Łomży i zwiększania wpływów do budżetu. - Dzięki temu teraz będzie można jeszcze więcej pieniędzy przeznaczyć na przeciwdziałanie alkoholizmowi – ze smutkiem, a jednocześnie z nadzieją, myśląc o planach rozbudowy WOPiTU - mówi dyrektor.

Oto podawana przez ratusz, na podstawie składanych przez sprzedawców, wysokość obrotów w punktach sprzedaży napojów alkoholowych w 2012 r.:
napoje do 4,5% alkoholu oraz piwo 
- w sklepach: 32.491.830 zł 
- w gastronomii: 1.586.843 zł 
napoje od 4,5% do 18% alkoholu 
- w sklepach: 3.449.180 zł 
- w gastronomii: 101.475 zł 
napoje powyżej 18% alkoholu 
- w sklepach: 20.273.864 zł 
- w gastronomii: 523.579 zł 

W sumie to 58 mln 426 tys 771 zł. To o dwa miliony więcej niż w 2011 roku, o cztery więcej niż w 2010 roku i aż o ponad 20 mln zł więcej niż w 2005 roku (to najstarsze dane jakimi dysponujemy). 
- Jesteśmy coraz „bogatsi” – ironicznie komentuje te dane Paweł Kołakowski dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Profilaktyki i Terapii Uzależnień w Łomży, który zajmuje się leczeniem osób uzależnionych od 29 lat. - Jak ludzi nie stać na różne inne dobra to na alkohol zawsze stać – to taka psychologiczna prawidłowość. Jak jest coraz trudniej, to wielu na „ból istnienia” jako środek znieczulający stosuje właśnie alkohol – dodaje.
Dyrektor Kołakowski zwraca uwagę także na zmieniającą się w ostatnich latach kulturę i sposób picia. 
- Nie ma także już tak hucznych jak niegdyś uroczystości imieninowych czy rodzinnych, i alkohol zniknął z wielu miejsc pracy co jest pozytywnym zjawiskiem – podkreśla. 
Dane o gigantycznej wysokości sprzedaży alkoholu w sklepach wskazują, że ludzie piją w „czterech ścianach”.
- Pewnie piją  w samotności, na otarcie łez, ze smutku, z tęsknoty za rodziną, która za granicą tyra za kilka EURO. W porównaniu do sytuacji sprzed 20 lat postępuje destrukcyjny rozpad rodzin (przemoc, rozwody, związki nieformalne, szczególnie nieobecność OJCÓW w procesie wychowania młodego pokolenia), u podłoża jego są m.in. uzależnienia – zauważa Kołakowski dojąc, że do podawanych przez ratusz danych należałoby jeszcze doliczyć „szarą strefę”, bo jak ludzie są ubożsi to kupują alkohol na bazarze, alkohole, techniczne nie spożywcze np. denaturat, czy samodzielnie go produkują.


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0