niedziela, 15 września 2019 napisz DONOS@

Targ na Kurpiach

Takie efekty daje izohelia - pracochłonna technika klasycznej fotografii, do której wykonuje się wiele kopi negatywowych w różnym stopniu naświetlenia (zależnie od potrzeb) by po złączeniu otrzymać obraz z wyraźnymi granicami tonalnymi. Nie każde ujęcie nadaje się do takiej operacji. Tutaj Autor wykorzystał kontrastowe oświetlenie by wydobyć bogactwo szczegółów w silnych światłach i cieniach. Powstało zdjęcie o podwójnych walorach: artyzmu i dokumentu.                                                                    A temat uniwersalny. Koń od tysięcy lat towarzyszył nam wśród wielu potrzeb życiowych w zaprzęgu  i pod siodłem, jako siła robocza w pracach polowych i transportowych, jako pomoc w boju, sporcie i rekreacji, prawdziwy przyjaciel w życiu prywatnym i w pracy, świadectwo prestiżu i zamożności, zaspokojenie potrzeby piękna, hodowli i hobby. Chyba nie ma innego zwierzęcia, wobec którego człowiek miałby tak ogromny dług wdzięczności. Jeszcze istnieje pokolenie, które pamięta, że Polska była konną potęgą w Europie. Kataklizmy dziejowe utrwaliły pewne krzywdzące sytuacje, które dziś można by spróbować naprawić, gdyby znalazł się odpowiedni miłośnik tematu...Dla przykładu: warto zbadać możliwość przywrócenia pewnej zapomnianej populacji koników. Zyskałaby na tym branża turystyczna i region, dołożono by cegiełkę do przywrócenia tradycyjnego charakteru Mazowsza Kurpiowskiego. Oto co pisał Chętnik: „Kto nie lubił nad Narwią koników, zwanych „kurpiowskimi” ? Niezbyt wielkie, ciemnokasztanowate lub rzadziej - siwki…o cienkich nogach i niewielkich łbach, słynęły z rączości i wytrzymałości… A jak biegały! nie było dla nich ni leśnych korzeni ani piachu po pęciny, cwałowały wszędzie jak po szosie, drepcząc prędko i parskając dla zachęty. A jakie to były konie odważne, jak się umiały bronić przed wilkami”. Ich niezwykła inteligencja pozwalała dawać sobie radę „na kiepskich, poplątanych drogach leśnych i łąkowych, w dzień czy w nocy, więc bywało, że furmani puszczali lejce zdając się wyłącznie na ich instynkt. Jak pisze w monografii „Kurpie - Puszcza Zielona”  M. Biernacka: „Wg licznych informacji miejscowej ludności ta odmiana koni zaginęła w czasie I wojny światowej". Potwierdza to Chętnik: "Kiedy Niemcy zobaczyli, że miejscowe na pozór nędzne stworzonka są wytrzymalsze, zabrali prawie wszystkie koniki kurpiowskie na potrzeby swojej armii”… Jakie mogły być dalsze losy tych koników ?

Bolesław Deptuła
wt, 23 marca 2010 14:27
Data ostatniej edycji: wt, 23 marca 2010 14:45:29

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę