wtorek, 21 października 2014 napisz DONOS@
141013084736.jpg
Wyszukiwarka
Wczytanie

Biały opłatek wigilijny od Panien Benedyktynek

- Naszym głównym zadaniem jest uwielbianie Pana Boga poprzez modlitwę liturgiczną i pracę – mówi Matka Ksieni Janina Podsiad, od 2005 r. przełożona klasztoru Panien Benedyktynek w Łomży. - Słynne powiedzenie „Ora et labora” - „Módl się i pracuj” staramy się realizować w naszym życiu. Głównym zajęciem sióstr jest wypiekanie hostii, komunikantów i opłatków wigilijnych. W ten sposób staramy się zapracować na nasze skromne utrzymanie.

Zakon Panien Benedyktynek istnieje w Łomży od ponad 380 lat, ale siostry zajęły się produkcją opłatków na dużą skalę dopiero po II wojnie światowej; wcześniej przez wieki gros czasu zajmowała im praca w ogrodzie i gospodarstwie.
Siostra Kolumba ma lat 80 i przez całe życie zakonne zajmowała się właśnie wypiekiem opłatków. Przed nią robiły to wytrwale, z modlitwą w sercu, nieżyjące już mistrzynie: siostry Tarsycja i Józefa. Teraz młodsze mniszki uczą się od Siostry Kolumby sztuki wypieku, aby śnieżnobiałe opłatki trafiły do parafii Diecezji Łomżyńskiej. Oprócz tego, do furty klasztoru Benedyktynek przy ul. Dwornej tradycyjnie udają się po kruchy, biały i cienki jak karta papieru chleb również szkoły, nauczyciele i uczniowie, pracownicy szpitala, hospicjum i wielu łomżyńskich firm oraz wierni, i to nie tylko z okolicy.
- Procedura jest prosta: wystarczy mąka i woda oraz żelazo, które wygląda jak trochę większa gofrownica – opowiada Matka Janina. - Przygotowujemy ciasto jak na naleśniki i drewnianą łyżką umiejętnie wlewamy na płytę rozgrzanego żelaza. Na płycie zmieszczą się trzy duże opłatki albo dziewięć małych. Przykrywamy je drugą płytą z wygrawerowanymi obrazkami, przedstawiającymi, między innymi, Dzieciątko, Anioła, Matkę Bożą, Świętą Rodzinę lub całą szopkę z wołem, osiołkiem i owieczkami. Żelazo trzeba obserwować uważnie, bo po kilku sekundach ulatuje para i opłatki są gotowe do wyjęcia. Po upieczeniu należy je porozcinać nożyczkami, odkładając pęknięte lub niedopieczone. Ta praca wymaga cierpliwości i opanowania, sprytu i wprawy, aby opłatków nie przypalić i nie połamać, zanim nie połamią się nimi rodziny, przyjaciele czy współpracownicy przy wigilijnym stole.
Matka Janina Podsiad przez 25 lat była siostrą w zgromadzeniu apostolskim Sióstr Pallotynek, zajmującym się posługą podczas szkolnych katechez, przy chorych w szpitalach czy na misjach. Jednak brakowało jej jeszcze „czegoś więcej”: pragnęła jeszcze większej bliskości z Panem Bogiem. Dlatego 12 lat temu wstąpiła do zakonu kontemplacyjnego łomżyńskich Benedyktynek. Razem z nią w klasztorze jest ich obecnie 12.
- Cieszymy się, że poprzez ten biały opłatek w wigilię Bożego Narodzenia jesteśmy wraz z naszą modlitwą obecne w licznych rodzinach naszej diecezji, a także w szkołach, szpitalu, hospicjum i zakładach pracy – kończy Matka Ksieni, życząc czytelnikom i redakcji 4lomza.pl wesołych, spokojnych i błogosławionych świąt, pełnych nadziei, miłości i Bożego pokoju.

Mirosław R. Derewońko

cz
cz, 22 grudnia 2011 16:14

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0