poniedziałek, 01 września 2014 napisz DONOS@
140825101326.gif
Polityka

 Nowy temat  |  Spis tematów  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Zaloguj   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Żołmierze Wyklęci

Na warszawskim Mokotowie, przy Rakowieckiej 37 ginęli po 1945 r. żołnierze II konspiracji niepodległościowej i działacze polityczni. Ich ciała zrzucano następnie do dołów śmierci pod murem cmentarza Powązkowskiego. Przedstawiamy film w którym po X Pawilonie oprowadza historyk IPN-u Jacek Pawłowicz.

Na korytarzach i w celach śladów po swoim ojcu Aleksandrze Krzyżanowskim, komendancie Okręgu Wileńskiego AK szukała jego córka Olga. W imieniu gen. Augusta Fieldorfa „Nila" stawił się jego zięć; w imieniu rtm. Witolda Pileckiego – córka; kapitana Jana Morawca, szefa Oddziału IV Komendy Głównej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego – siostra; pułkownika Szczepana Ścibiora, dowódcy 1. eskadry w 305. Dywizjonie Bombowym – córki. Rodziny bohaterów walki z Niemcami zgładzonych jako „bandyci" i „faszyści" przez Sowietów i ich polskich kolaborantów. Czekały na to długie 22 lata od upadku komunizmu. W końcu upomniał się o nie IPN.

Według najnowszych, ciągle niepełnych danych, w latach 1944–1956 aresztowano w Polsce przeszło 250 tys. ludzi, którym krzywoprzysiężne sądy wymierzały kary wieloletniego więzienia. Ponad pięć tysięcy zostało skazanych przez sądy wojskowe na karę śmierci.
Ponad trzy tysiące wyroków wykonano. Milicja i wojsko wspólnie z sowieckimi oddziałami przeprowadzały krwawe pacyfikacje.

Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych z lat 1944–1954 może sięgać nawet pięćdziesięciu tysięcy zmarłych i zamordowanych.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Dopiero trzeci raz obchodzimy dzień 1 marca, jako Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.

Już sam fakt, że trzeba była na to czekać 22 lata od tak zwanego odzyskania niepodległości w 1989 roku mówi nam, czym jest III RP oraz jej „elity”.
Szczerze muszę przyznać, że wolałbym, aby w nazwie święta zamiast słowa „Wyklęci” był przymiotnik „Niezłomni”, ale przypadek, który chciałem dzisiaj przypomnieć i przybliżyć Czytelnikom, chyba jak żaden inny pasuje do tego nielubianego przeze mnie określenia, „Wyklęty”.

Mam tu na myśli Józefa Kurasia ps „Orzeł”, „Ogień”, który uważany był za „zwykłego bandytę” tak przez niemieckiego okupanta i Słowaków jak i po wojnie przez komunistów, dla których każdy, kto występował z bronią przeciwko władzy ludowej, czyli UB, NKWD i KBW tym mianem z automatu był określany.
Co najbardziej zdumiewające, także dzisiaj w III RP, szczególnie dla postkomuchów i środowiska Gazety Wyborczej, Józef Kuraś tym bandytą pozostał i co dla osób mniej zorientowanych jest bardzo zaskakujące, nie brakuje na Podhalu i Słowacji do dziś ludzi, którzy w pluciu na naszego bohatera narodowego chętnie uczestniczą.
Właśnie to ochocze wsparcie w kłamliwym opluwaniu Józefa Kurasia stało się paliwem do rozpowszechniania pseudo-historycznych paszkwili i fałszywek na jego temat przez wymienione przeze mnie środowiska.

Bardzo obszernie historię „Ognia” opisała na łamach Warszawskiej Gazety, Aldona Zaorska w artykule „Walczyliśmy o Orła, teraz o koronę dla Niego, hasłem naszym Bóg, Ojczyzna, Honor” z marca 2011 roku, lecz warto wrócić do tej heroicznej postaci, nieco w innym wymiarze, zwłaszcza, że 22 lutego minęła 66 rocznica jego śmierci.
Józef Kuraś był jednym z najskuteczniejszych dowódców polskiego podziemia antykomunistycznego i już w latach okupacji dał się Niemcom tak mocno we znaki, że ci w zemście oraz przy współpracy miejscowych kolaborantów zamordowali mu ojca, żonę i 2,5 rocznego synka, a także spalili jego domostwo.
To wtedy pseudonim „Orzeł”, zastąpiony został „Ogniem”.

Jego zgrupowanie tylko w latach 1945-47 zlikwidowało w walkach, potyczkach i zasadzkach ponad 60 funkcjonariuszy UB, ponad 40 milicjantów oraz 27 funkcjonariuszy NKWD. Rozbroili i rozbili dziesiątki posterunków MO, siedzib UB, w tym niektóre wielokrotnie, zaś najbardziej spektakularną akcją było zdobycie i opanowanie dnia 18 sierpnia 1946 wraz ze swymi żołnierzami więzienia św. Michała w Krakowie, w której to akcji uwolniono kilkudziesięciu więźniów – żołnierzy AK, WiN, NSZ.
21 lutego 1947 „Ogień” wraz z niewielką grupką podkomendnych został osaczony przez grupę operacyjną KBW w Ostrowsku koło Nowego Targu. Po niezwykle zaciętej walce i próbie przebicia się z okrążenia próbował popełnić samobójstwo na strychu jednej z wiejskich chałup. Mimo ciężkiej rany jeszcze raz spróbował ucieczki. Zmarł w nowotarskim szpitalu tuż po północy 22 lutego 1947 roku.

Zajmijmy się teraz tworzoną tak przez komunistów w PRL, jak i tak zwane „elity” III RP „czarną legendą” Józefa Kurasia, „Ognia” i wyjaśnijmy raz na zawsze skąd wzięli się ci wszyscy mieszkańcy Podhala i Słowacji, którzy gotowi są na jego temat produkować te wszystkie haniebne kłamstwa, które sprytnie i cyniczne podchwytuje dzisiaj Czerska wraz z komuchami.
Tu kłania się nam dzisiaj z premedytacją zaniedbana edukacja historyczna Polaków.

Otóż owszem mówi się o Józefie Kurasiu, że uczestniczył on w przegranej kampanii wrześniowej, ale już mało kto wie, że oprócz niemieckiego najeźdźcy, i sowietów wbijających nam nóż w plecy, od południa całym swoim potencjałem zaatakowali nas właśnie Słowacy. To ich, jako wrogów ujrzał Kuraś, żołnierz 1-go pułku Strzelców Podhalańskich broniąc naszej granicy na Spiszu i Orawie. To właśnie Słowacy, a nie Niemcy urządzili sobie w Zakopanem defiladę zwycięstwa.

Dopiero na tym tle pojąc możemy podłe i cyniczne zabiegi „naszych rodzimych” wrogów legendy „Ognia” powołujących się na „biednych” i „prześladowanych” przez „Ognia” Słowaków.
Aby wyjaśnić widoczną i dzisiaj niechęć części mieszkańców Podhala do „Ognia” musimy przejść do bardzo wstydliwego i mało znanego epizodu naszej historii.
Zawsze, jako Polacy szczyciliśmy się tym, że w latach okupacji nie zhańbiliśmy się wydaniem na świat jakiegoś nadwiślańskiego Quislinga. Niestety, nie jest to do końca prawda.
To właśnie na Podhalu doszło do największej masowej kolaboracji w okupowanej Polsce.
Już 7 listopada 1939 roku wjeżdżającego z wielką pompą do udekorowanego swastykami Krakowa, Hansa Franka, witał znany na Podhalu działacz ludowy, Wacław Krzeptowski w otoczeniu uroczyście wystrojonych górali.

Wiernopoddańcze przemówienie Krzeptowskiego przeszło do historii, jako „Hołd Krakowski”. Już pięć dni później przybyłego do Zakopanego Hansa Franka Krzeptowski i jego zwolennicy witali pod udekorowaną symbolami hitlerowskimi bramą Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). Tak oto narodziła się na Podhalu idea Goralenvolk oraz rozpoczęto pisanie historii zdrady.
Dzisiaj ocenia się, że niemieckie kenkarty dobrowolnie wzięło, czyli przynależność niemiecką zadeklarowało około 20 procent mieszkańców Podhala, co daje w przybliżeniu 30 tysięcy osób. Kolaboracyjny Komitet Góralski, swego rodzaju samorząd wraz ze współpracownikami i donosicielami to kilkaset osób najaktywniej zaangażowanych w kolaborację z okupantem niemieckim.
Historia Goralenvolk i masowej kolaboracji na Podhalu to temat na obszerny oddzielny artykuł. My musimy wrócić jednak do Józefa Kurasia, „Ognia.”
Otóż jeszcze pod pseudonimem „Orzeł”, działając w Konfederacji Tatrzańskiej zwalczał on zaciekle rodzimych zdrajców z goralenvolk, za co ci z kolej pomogli Niemcom w opisywanym wcześniej przeze mnie mordzie dokonanym na jego ojcu, żonie i maleńkim dziecku.

Wstydliwa historia kolaboracji na Podhalu przestaje być powoli tematem tabu, a niechęć wielu rodzin czy wręcz całych rodów góralskich do „Ognia” nie wynika bynajmniej z „terroru i strachu”, jaki siał w okolicznych wioskach i miasteczkach, ale ze zwykłego palącego ich do dziś wstydu.
Żywa jest na Podhalu pamięć o góralach i góralkach, którzy za przynależność do Goralenvolk otrzymali od żołnierzy Kurasia publicznie karę w postaci chłosty wykonywanej wyciorami od karabinów na gołe tyłki bez oglądania się na płeć.

Ból szybko minął, ale wstyd i hańba trwają do dzisiaj i towarzyszą kolejnym pokoleniom, co ułatwia twórcom „czarnej legendy” o „Ogniu” pozyskiwać kolejnych świadków jego „bandytyzmu” i „antysemityzmu”.
Józef Kuraś niemal dokładnie o dwa lata przeżył kolaboranta, Wacława Krzeptowskiego. Ukrywającego się w szałasie na Polanie na Stołach, zdrajcę pojmał oddział Armii Krajowej „Kurniawa” i po odczytaniu mu wyroku, powiesił dnia 20 stycznia 1945 roku. Przy powieszonym odnaleziono list o treści:

"Ja niżej podpisany Wacław Krzeptowski urodzony 1897 roku dnia 24 czerwca w Kościeliskach przekazuję cały swój nieruchomy i ruchomy majątek uwidoczniony w księgach hipotecznych w Zakopanem na rzecz oddziału partyzanckiego Kurniawa grupy Chełm AK z własnej nieprzymuszonej woli, jako jedyne zadośćuczynienie dla narodu polskiego za błędy i winy popełnione przeze mnie wobec polskiej ludności Podhala w okresie okupacji niemieckiej od roku 1939 do 1945. Kościelisko, 20 stycznia 1945, 22.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Czyli dopiero za Tuska ustanowiono to święto :))).

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Po raz trzeci czci się bandytów i morderców. Tu w Łomżyńskiem starzy ludzie pamiętają terror, kradzieże, morderstwa uprawiane przez bandytów występujących pod szyldem partyzantki.
To kolejne zakłamywanie historii.
Tak zwani żołnierze wyklęci to ludzie, którzy nie posłuchali rozkazu o rozwiązaniu AK po zakończeniu II wojny światowej, nie złożyli broni i pozostali w podziemiu, w swojej głupocie czekając 3 wojnę światową. Nierzadko zwyczajni bandyci, terroryzujący i okradający okoliczną ludność cywilną. Przez to jeszcze przez szereg lat po zakończeniu najokrutniejszej z wojen, II wojny światowej, w Polsce trwała wojna domowa i ginęli ludzie.
Głupotą jest popadanie ze skrajności w skrajność. W początkowych latach komuny, każdy AK-owiec był bandytą. Teraz z kolei każdy uczestnik wojny domowej, działający pod szyldem WIN i NZS, nawet największy bandyta, to bohater.
A to kłamstwo i propaganda, dokładnie takie same, jak kiedyś. Tylko w drugą stronę.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Historia inicjatywy[edytuj] Prezydenta LECHA KACZYNSKIEGO

W 2001 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej podjął uchwałę, w której uznał zasługi organizacji i grup niepodległościowych, które po zakończeniu II wojny światowej zdecydowały się na podjęcie nierównej walki o suwerenność i niepodległość Polski, oddając w ten sposób hołd poległym i pomordowanym oraz wszystkim więzionym i prześladowanym członkom organizacji Wolność i Niezawisłość[3]. Było to pierwsze tej rangi uhonorowanie żołnierzy zbrojnego podziemia antykomunistycznego.

W 2009 roku organizacje kombatanckie, skupione wokół Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, reprezentującego takie organizacje jak: Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”, Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, wsparte przez opolskie władze samorządowe, zwróciły się o ustalenie dnia 1 marca Dniem Żołnierzy Antykomunistycznego Podziemia[4][5]. Od początku poparcia dla inicjatywy zadeklarowały kluby parlamentarne Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości[5].



Inicjatywę ustawodawczą w zakresie uchwalenia nowego święta podjął w 2010 roku prezydent Lech Kaczyński[2]. Uzasadnienie dołączone do projektu ustawy głosiło, że ustanowienie święta



jest wyrazem hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji za świadectwo męstwa, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji patriotycznych, za krew przelaną w obronie Ojczyzny (...). Narodowy Dzień pamięci "Żołnierzy Wyklętych" to także wyraz hołdu licznym społecznościom lokalnym, których patriotyzm i stała gotowość ofiar na rzecz idei niepodległościowej pozwoliły na kontynuację oporu na długie lata[6].

Po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego prezydent Bronisław Komorowski podtrzymał projekt[7], ale uchwalenie nowego święta przeciągało się. O uchwalenie ustawy apelowała w grudniu 2010 roku Fundacja "Polska się Upomni"[8]. Na początku 2011 roku Fundacja ta, organizacje kombatanckie i Jan Żaryn sygnowały Porozumienie na rzecz obchodów dnia i roku Żołnierzy Wyklętych, stanowiące sobie za główny cel wspieranie ustanowienia Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych świętem państwowym[9]. Działania porozumienia zostały przedstawione na konferencji prasowej w lutym 2011 roku[10].



W hołdzie „Żołnierzom Wyklętym” — bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu...

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

re boel4

To typowy język utrwalacza władzy ludowej.
więc.
Ile mordów masz na swoim koncie?

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Za przyjęciem ustawy głosowało 406 spośród 417 obecnych posłów,

8 było przeciw, 3 się wstrzymało

A jednak i w parlamecie i na forum sa utwalacze wladzu ludowej.!!!!

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Żołnierze niezłomni wygrali


Wyklęci zwyciężyli w walce ze złem, z sowieckim totalitaryzmem.

Dziś już widać, że dzięki młodym Polakom pamięć o żołnierzach antykomunistycznego podziemia będzie trwała, a życiorysy tych, którzy nigdy się nie poddali, będą inspirowały następne pokolenia.

Czy III RP czci swoich bohaterów? Powstańców warszawskich, żołnierzy AK, Żołnierzy Wyklętych? W przeciwieństwie do II RP, która powstańców styczniowych wynosiła na piedestał, w III RP tych, co walczyli o wolność, się nie rozpieszcza, nie obejmuje szczególną opieką finansową, medyczną ani specjalnie nie honoruje. Tymczasem ich oprawcy nie dość że nie są ścigani, to cały czas otrzymują dużo wyższe emerytury niż zwykły obywatel. Możemy mieć wrażenie, że w takim razie przegrali. Tylko czy na pewno?

Odkopywana prawda

Przy bierności polityków, urzędników i związanych z nimi mediów wciąż obrażani są AK-owcy, szczególnie Żołnierze Wyklęci. Tacy jak 17-letnia Danuta Siedzikówna „Inka”, zamordowana 28 sierpnia 1946 r. w więzieniu przy ul. Kurkowej w Gdańsku. Nieznani sprawcy oblali ostatnio czerwoną farbą jej pomnik w krakowskim parku Jordana. Tak za jej walkę odwdzięcza się wolna Polska. Postkomuniści, a nawet lewicowe środowiska postsolidarnościowe, otwarcie nazywają „Inkę” i innych Wyklętych „bandytami”. Cały czas – tak jak w PRL‑u – zamiast o powstaniu antykomunistycznym kłamie się o wojnie domowej.

Powtórzmy więc: czy żołnierze niezłomni przegrali? Czy pozostaną „brakującym ogniwem” naszej historii? Bo jeśli zapomnimy o nich, o ich walce i ofierze – tak jak tego chcieli komuniści – nie zrozumiemy powojennej tragedii Polski ani naszej, jakże ułomnej, współczesności. Bo świadectwo Wyklętych to jeden z najważniejszych składników budujących naszą tożsamość.

To kręgosłup narodu.

I w kontekście odzyskiwania naszej własnej historii powinniśmy patrzeć na ekshumacje w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Podczas ubiegłorocznych prac Instytut Pamięci Narodowej wydobył z ziemi szczątki 109 polskich patriotów. Do dziś zidentyfikowano siedmiu z nich, zamordowanych przez komunistów i wrzuconych jak worki ze śmieciami do dołów na „Łączce”. Potajemnie, pod osłoną nocy. Najczęściej zupełnie nago, czasem w więziennych butach. Ze związanymi rękami. Aby bohaterowie tej prawdziwej Polski nigdy nie zostali odnalezieni, doły śmierci zasypano grubą warstwą ziemi. Czasem dodatkowo wapnem, aby zatrzeć wszelkie ślady. Komunistyczny mord miał na zawsze pozostać tajemnicą.

Siedmiu bohaterów

Pierwszy zidentyfikowany na „Łączce” to Edmund Bukowski, wilnianin, porucznik Armii Krajowej, uczestnik Powstania Warszawskiego. Po 1945 r. nie złożył broni, by przez całą Europę wozić rozkazy i fundusze służące walce o wolną Polskę. Wielokrotnie odznaczony, m.in. Krzyżem Walecznych. W ciężkim śledztwie prowadzonym przez UB nie przyznał się do „antypolskiej działalności”. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 13 kwietnia 1950 r. Miał 32 lata.

– Gdy zabrali mi ojca, miałem osiem miesięcy. Nie było też mamy, która jako łączniczka odsiadywała wyrok 15 lat więzienia. Wychowywali mnie dziadkowie. Z naszej rodziny komuniści aresztowali 16 osób – mówi Krzysztof Bukowski, syn porucznika Bukowskiego. – Przez lata nie wiedziałem, co się stało z ojcem. Teraz, dzięki IPN‑owi, już wiem.

Drugi to Eugeniusz Smoliński, wybitny chemik, którego wiedza z zakresu materiałów wybuchowych służyła Komendzie Głównej AK. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 9 kwietnia 1949 r. Miał 44 lata.

Gdy córki Eugeniusza Smolińskiego straciły ojca, jedna miała trzy lata, druga 11 miesięcy. – Mama całe swoje długie życie czekała na tatę, do końca nie wierzyła w jego śmierć – wspominają. – Przecież obiecał, że wróci. Wrócił do nas teraz.

Trzecia z rozpoznanych ofiar to Stanisław Łukasik ps. Ryś, kapitan AK, żołnierz września 1939 r., dowódca partyzantki na Lubelszczyźnie. Po 1945 r. w zgrupowaniu mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Odznaczony Orderem Virtuti Militari V klasy i Krzyżem Walecznych. Zatrzymany 16 września 1947 r. wraz z innymi „zaporczykami” w wyniku prowokacji UB podczas próby przekroczenia granicy. Przeszedł okrutne śledztwo. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 7 marca 1949 r. Miał 32 lata. Aby jeszcze bardziej pohańbić Łukasika, pogrzebano go (i zapewne wcześniej zamordowano) w mundurze Wehrmachtu. – Miałem wtedy cztery lata. Aż do dziś nie wiedziałem, gdzie pogrzebali ojca. Kwiaty składałem w kilku symbolicznych miejscach. Nie spodziewałem się, że będę miał go kiedykolwiek obok siebie – mówi ze łzami w oczach Stanisław Łukasik, syn kapitana Łukasika.

Czwarta ofiara to Tadeusz Pelak „Junak” – także żołnierz „Zapory”. Wyrokiem tego samego krzywoprzysiężnego sądu – razem ze swoim dowódcą i pozostałymi „zaporczykami” – skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 7 marca 1949 r. Miał 27 lat. – Nie było dnia, by mama go nie wspominała. Nie doczekała jego odnalezienia, ale doczekałyśmy my, jego siostry – mówi Marianna Gawlik, jedna z sióstr zamordowanego porucznika.

Piąty zidentyfikowany – Stanisław Abramowski ps. Bury, członek Armii Krajowej, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, Narodowych Sił Zbrojnych (po 1945 r. Narodowego Zjednoczenia Wojskowego). Uczestniczył w wielu akcjach samoobrony przed komunistycznym aparatem represji. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 30 lipca 1948 r. Miał 26 lat. Materiał genetyczny, który pozwolił zidentyfikować „Burego”, przekazali IPN‑owi jego bracia Władysław i Henryk.

Szósty – Bolesław Budelewski ps. Pług, członek AK i NZW. Podobnie jak pozostali – żołnierz dwóch okupacji. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 15 lipca 1948 r. Miał 38 lat. Jego syn Edmund miał wtedy cztery lata. – Do dziś pamiętam moment, jak zabierali mi ojca. Potem mamę przez wiele lat wyzywano, że była żoną bandyty. Rodzina wiedziała, że tata został zabity, ale nie wiedziała, gdzie go pochowano. Baliśmy się, że tego nigdy nie uda się ustalić. Jestem szczęśliwy, że dzięki IPN‑owi tata będzie miał swój grób.

Siódmy – Stanisław Kasznica, „Stanisław Wąsacz”. Żołnierz września 1939 r. i Powstania Warszawskiego. Prawnik, działacz narodowy, porucznik Wojska Polskiego, podpułkownik i komendant NSZ-etu, po 1945 r. w NZW. Kawaler orderu Virtuti Militari i Krzyża Walecznych (dwukrotnie). Torturowany w śledztwie. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na czterokrotną karę śmierci i stracony na Mokotowie 12 maja 1948 r. Miał 40 lat.

Przywracanie wolności

Bukowski, Smoliński, Łukasik, Pelak, Abramowski, Budelewski i Kasznica. Oni już wygrali. Wygrali walkę ze złem, z sowieckim totalitaryzmem. Z fizyczną eliminacją i niepamięcią. Mieli zniknąć na zawsze – zamordowani fizycznie, z oplutymi życiorysami, przemilczani. Dziś są wydobywani z ziemi. Wkrótce doczekają się godnych pochówków. Przede wszystkim czekają na to ich rodziny. Ale czekamy też i my. Czekamy na kolejne identyfikacje i ekshumacje, które mają być wznowione w kwietniu.

I co nie mniej ważne – oni muszą wrócić do naszej pamięci zbiorowej. Na należne im, zaszczytne miejsce. Tym niezłomnym – Żołnierzom Wyklętym – wbrew salonowym, postkomunistycznym „elitom” – należy się nasz szacunek. Bo to im zawdzięczamy wolną Polskę, której mamy dziś zręby. Pamiętajmy o nich wbrew włodarzom III RP, którzy nie chcą czcić bohaterów walki o niepodległość, bo zamiast prawdziwej wolności wolą poddaństwo europejskim i azjatyckim stolicom.

Ale był w 23-letnich już dziejach III RP krótki moment, kiedy mogliśmy poczuć się jak w wolnym kraju, jak w II RP. To prezydentura śp. Lecha Kaczyńskiego, który był kustoszem narodowej pamięci, szczególnie tej heroicznej, powstańczej, a Żołnierzy Wyklętych i ich rodzin nie bał się honorować.

Dziś ekshumacje na „Łączce” śledzi cała Polska, śledzą szczególnie ludzie młodzi. To oni przede wszystkim organizują obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, wyręczając w tym polityków, urzędników i związane z nimi media. I to głównie dzięki młodym Polakom pamięć o żołnierzach antykomunistycznego podziemia będzie trwała, a życiorysy tych, którzy nigdy się nie poddali, będą inspirowały następne pokolenia. Dlatego niezłomni wygrali. I nic już tego nie zmieni

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Sejm głosami PO, PiS, PSL i SP uczcił rocznicę utworzenia NSZ. Sojuszników Hitlera, pogromców Żydów, orędowników III wojny światowej – napisał swego czasu na Twitterze Leszek Milller, niezadowolony z uchwały Sejmu w związku z 70. rocznicą powstania Narodowych Sił Zbrojnych. Wtórował mu wówczas inny aparatczyk Tadeusz Iwiński, nazywając NSZ formacją „faszyzującą”, „ksenofobiczną” i „antysemicką”.

Były to głosy wyjątkowo obłudne, gdyż to przecież matka partia Leszka Millera i Tadeusza Iwińskiego, zwana Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą, w temacie ksenofobii, totalitarnych metod rządzenia, a także uprawiania praktycznego antysemityzmu była tak skuteczna, że spokojnie mogłaby zadziwić powinowatą ideowo NSDAP. Kiedy będący w pełni władz umysłowych Miller wstępował do PZPR, a był to rok 1969, doskonale wiedział w jakie towarzystwo antysemickich oprychów się pakuje. Widać wtedy mu to nie przeszkadzało. Ot, lewicowa dialektyka.

Mniejsza o Millera. Pies go drapał. Z każdym rokiem Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” zyskuje na znaczeniu. Na jego bazie zrodził się cały ruch społeczny, w który angażują się tysiące młodych ludzi, powstają grupy rekonstrukcyjne, a w różnego rodzaju uroczystościach uczestniczą władze państwowe i samorządowe. Przywracana jest pamięć o tych, którzy w beznadziejnej sytuacji, sprzedani przez Zachód nie wyszli z lasów i trwali w nich, dopóki nie dosięgnęła ich kula władzy ludowej.

Nie byli aniołami. Byli różni. Nie nosili broni dla ozdoby. Czynili z niej użytek tak często, jak się dało. Nie zawsze, o czym trzeba pamiętać, szczęśliwie. Ale byli w matni. Obok zaczynało toczyć się zwykłe życie, a oni trwali w świecie, który pod naporem sowieckiej zarazy przestawał istnieć. Powstawało „nowe”, na które się nie godzili. Dlatego całym sercem, słusznie zresztą, nienawidzili UB, KBW i MO, będące siedliskiem najgorszych szumowin i mętów moralnych, które w normalnym państwie funkcjonowałby na jego marginesie lub w więzieniu.

Skrajnie przemęczeni, coraz częściej nierozumiani przez tych, za których walczyli, targani marzeniami o normalnym domu, żonie, dzieciach, musieli przeżywać także katusze psychiczne. Zaszczuwani przez komunistyczną propagandę, wyłapywani sukcesywnie przez bezpiekę, maltretowani w śledztwach, mordowani strzałami w tył głowy, a następnie bezimiennie grzebani w zbiorowych mogiłach, są ciągłym wyrzutem sumienia i krzykiem do nas o PAMIĘĆ. Chcą żebyśmy powiedzieli następnym pokoleniom: Tak, Polska jest z was dumna!

Powtórzę, nie byli aniołami. Z dzisiejszej perspektywy pewnie i oni w wielu sytuacjach postąpiliby inaczej. Ale byli żołnierzami Wyklętymi. Byli jak osaczone wilki. Strzegli swojego terytorium i każdego obcego, który się na nim znalazł, zagryzali. Trzeba o nich dyskutować i rozmawiać. Bez niedomówień. O blaskach i cieniach tamtych dni. Dla mnie, per saldo, są bohaterami. Nie wyobrażam sobie, by mogło ich w naszej historii nie być. Choć zostali wyklęci, to dzisiaj wszyscy wracają. Żołnierze NSZ, AK, WiN, NZW. A państwo polskie oddaje im cześć.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

"naszym" wyklętym jest ryba, i niech jego wyznawcy przejdą się po okolicznych wsiach, zapytają ludzi starszych co o nim myślą i wspomną, że na jego pomnik zbierają. Kategorycznie odradzam, gdy coś ciężkiego albo ostrego w ręku trzymają.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

kajetan

za autopsji wiem że mówisz głupoty

nie zapominaj że zabity został na posesji jak nazywasz w okolicznych wsiach

Gdyby okoliczna ludnośc była tak nastawiona jak piszesz nie utrzymałby się do 1953 roku

Gdybyś spotkał nastawionego anty to od razu pytaj o przeszłość jego rodziny

Może kapował czerwonym? Może współpracował z bezpieka ?

To i po dupie dostał

Czytaj czytaj i jeszcze raz czytaj -to nie boli

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Bestiarium jest ogromne”


Są wśród nas. W kolejce do lekarza, w tramwaju, często w bliższej lub dalszej rodzinie. Są wszędzie, tylko nie tam, gdzie ich miejsce: na sali sądowej i w więzieniu. Nieniepokojone, dożywają późnej starości, a często w blasku sławy pouczają nas o „trudnej historii” i relatywizują zbrodnie, które były ich udziałem. Bestie. Właśnie im poświęcona jest najnowsza książka Tadeusza M. Płużańskiego – pisze „Gazeta Polska Codziennie”.

„Bestie 2” to, jak czytamy na okładce, „reporterskie śledztwo o zbrodniach Niemców i Sowietów na Polakach oraz grubej kresce dla oprawców w III RP”. Jest kontynuacją bestsellerowych „Bestii”, i jak zapowiada sam autor, nieostatnią książką w serii. – Bestiarium jest ogromne – przyznaje Płużański w rozmowie z „Codzienną”.

Książka jest zbudowana zgodnie z chronologią. Wraz z autorem odkrywamy mniej znane karty tragicznej historii II wojny światowej, w tym historię Antoniego Kasztelana, bohaterskiego obrońcy Helu, zgilotynowanego przez Niemców. Poznajemy konkretnych instalatorów systemu komunistycznego, obserwujemy, jak z wyboru stają się katami, tak jakby nic nie nauczyły ich ani tragiczna lekcja II wojny światowej, ani piekło obozów, ani zesłanie na „nieludzką ziemię”. – Liczba tych ludzi idzie w setki tysięcy – mówi Płużański.

Oprócz Polaków mamy Sowietów, „Wyzwolicieli”. – Po wojnie weszli na Pragę w Warszawie i od razu wzięli się za akowców – mówi „Codziennej” autor „Bestii 2”. – I jeżeli dziś minister Kunert mówi, że pomnik „czterech śpiących” musi wrócić na Pragę, bo „oddaje ducha tamtych czasów”, to ja się z tym głęboko nie zgadzam, bo tego ducha oddają raczej praskie katownie NKWD – tłumaczy Tadeusz M. Płużański.

Tadeusz M. Płużański to historyk, pisarz, publicysta, szef działu opinie „Super Expressu”. Publikuje m.in. w „Gazecie Polskiej” i „Gazecie Polskiej Codziennie”. Jest synem Tadeusza Płużańskiego (1920–2002), filozofa, pedagoga, poety, więźnia obozu w Stutthofie (nr 10525), członka AK i WiN, współpracownika rtm. Witolda Pileckiego, skazanego na trzykrotną karę śmierci, którą zamieniono mu na dożywocie.

Cały artykuł ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie”

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

re kajetan 1410

Jest rzeczywiscie sporo bylych członków MO, ORMO, UB, SB, PZPR, PSL i wszelkiej maści donościeli - starszych już ludzi.

Bestiarium jest ogromne

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

właśnie, czytaj... nie kajetan ale kejetan. Napisałem, ponieważ wiele czytam i umiem słuchać. Pewno nie jestem takim patriotą jak Ty, bo jestem tylko normalnym, bezpartyjnym Polakiem i z automatu lubię wszystkich ludzi, rasy, i nie mam uprzedzeń do innych wyznań, co jest wadą w naszym społeczeństwie.

Nie chcę się rozpisywać, skąd, gdzie i od kogo słyszałem, ale w skrócie... jedno zdarzenie... na pogrzebie, rozmowa 4 starszych osób pamiętające te czasy, a rozmowę sami zainicjowali, ja tylko się przysłuchiwałem, bo wcześniej słyszałem podobne opowieści w rodzinie. Byłem w szoku.
Na koniec, nawet mordy na mordercach są mordami, a w Twoją autopsję nie wierzę,

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

re kejetan1410 (---.elomza.pl)

Do pierwszego akapitu. kej tam czy kejetan To pijarowska zagrywka w stylu zbluzgania oponeta.
Pan jest Normalny oponent nienormalny.

Delikatny rewanż

- dzisiaj normalnym człowiekiem jest Pan (i) Grodzka, Niesiołowski i córka Pani Holland a zona Sikorskiego jest największą patriotką-, bo ubiega się o polskie obywatelstwo, oraz kibice izraelscy kibicujący Pani Radwańskiej lubią z automatu wszystkich ludzi, rasy i nie maja uprzedzeń do innych wyznań.

Do drugiego akapitu

Ryba nasz "wyklęty" walczył na terenie powiatu łomżyńskiego a zwłaszcza
terenie gminy Piątnica i Wizna? A tam ludzie żyją długoooo????

Bo w jednej z wiosek spotkałeś Pan az cztery osoby mające ponad 90 lat
68 + 25 -20 lat, (bo tylko osoba dorosła mogła zanalizować otaczającą ja rzeczywistość)

Piekna bajka!!

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

re kej tam -zbierali

"wspomną, że na jego pomnik zbierają"

4 marca 2007 r. z inicjatywy białostockiego oddziału IPN odbyły się uroczystości przy Szkole Podstawowej w Jeziorku, gdzie odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą ppor. Stanisławowi Marchewce

================================


Ostatni żołnierz wyklęty na Białostocczyźnie zginął w 1957 r.

Historia - Rocznica

niedziela, 04 marca 2012 09:16

Dziś 55. rocznica śmierci Stanisława Marchewki ps.”Ryba”, żołnierza ZWZ-AK, ostatniego partyzanta Białostocczyzny.

Stanisław Marchewka urodził się 15 listopada 1908 r. w Jeziorku koło Łomży. Ukończył 3 klasy tamtejszej szkoły powszechnej.

W latach 1929-1931 odbył służbę wojskową w 18. pułku artylerii lekkiej w Ostrowi Mazowieckiej i tam ukończył szkołę podoficerską. Podczas kampanii wrześniowej wziął udział w walkach dowodząc plutonem artylerii w jednostce wchodzącej w skład Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Narew”. Dostał się do niewoli niemieckiej, z której zbiegł podczas transportu do obozu jenieckiego.

Wrócił do domu i podjął działalność w podziemiu. W 1940 r. razem ze swoim sąsiadami z Jeziorka - rodziną Rydzewskich, rozpoczął organizowanie konspiracji na terenie gminy Drozdowo. Przyjął pseudonim "Ryba" i został mianowany dowódcą miejscowego plutonu. Był żołnierzem Obwodu ZWZ-AK Łomża, początkowo placówki nr 8 (Piątnica-Jeziorko), następnie od września 1943 r. - dowódcą plutonu terenowego w Jeziorku.

Latem 1944 r., w okresie poprzedzającym oraz podczas trwania akcji "Burza", był dowódcą plutonu w III/33 pp AK. W okresie tym dowodził akcjami, w trakcie których zdobywał zaopatrzenie dla oddziałów konspiracyjnych, likwidował patrole niemieckie, brał udział w walkach z wycofującymi się oddziałami Wehrmachtu.

Po rozbrojeniu oddziału przez jednostki Armii Czerwonej został skierowany wraz z innymi członkami podziemia do Ludowego Wojska Polskiego. Nie uznając władzy komunistów zdezerterował wiosną 1945 r. i włączył się w struktury Armii Krajowej Obywatelskiej (AKO) stworzonej w lutym 1945 r. rozkazem podpułkownika Władysława Liniarskiego "Mścisława", komendanta Białostockiego Okręgu AK.

Awansowany do stopnia podporucznika, pełnił odtąd funkcję przewodnika walki czynnej/samoobrony Rejonu, adiutanta przewodnika Rejonu mjr. Jana Tabortowskiego "Bruzdy" oraz dowódcy jego osobistej ochrony.

Od maja do lipca kierował 40-osobowym oddziałem partyzantów działającym na terenie gmin Drozdowo i Bożejewo. Brał udział w wielu akcjach skierowanych przeciwko przedstawicielom systemu komunistycznego, z których najgłośniejszą był udział w opanowaniu Grajewa w nocy z 8 na 9 maja 1945 r., gdzie dowodził atakiem na gmach PUBP.

Swą działalność kontynuował też w szeregach Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Za swą patriotyczną postawę był odznaczony Krzyżem Walecznych i Krzyżem Virtuti Militari V klasy.

W styczniu1946 r. opuścił szeregi konspiracji i osiedlił się w Łodzi, gdzie zajął się kupiectwem. Po ogłoszeniu amnestii ujawnił się w Łomży w kwietniu 1947 r. Przez następne lata starał się powrócić do normalnego życia.

Pod koniec 1952 r. został zmuszony do podjęcia współpracy z UB w celu odnalezienia swojego byłego dowódcy Jana Tabortowskiego. Odnalazł go ujawniając mu plany bezpieki i pozostał w jego oddziale w konspiracji. Grupa ta operowała na pograniczu powiatów łomżyńskiego i grajewskiego. Po śmierci Tabortowskiego w sierpniu 1954 r. „Ryba” przejął nad nią dowództwo.

4 marca 1957 r., zdradzony przez należącego do jego grupy Tadeusza Wysockiego, Stanisław Marchewka ps. „Ryba” został zabity przez funkcjonariuszy UB i KBW w schronie w Jeziorku. Pochowany został na cmentarzu parafialnym w Piątnicy k. Łomży.

4 marca 2007 r. z inicjatywy białostockiego oddziału IPN odbyły się uroczystości przy Szkole Podstawowej w Jeziorku, gdzie odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą ppor. Stanisławowi Marchewce.

W sierpniu 2009 r. został odznaczony pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

Dzień jego śmierci jest symboliczną datą końca partyzantki niepodległościowej na Białostocczyźnie

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

re kej tam pomyśl

Czterech staruszkow szkaluje czlowieka odznaczonego Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.
Kto to mogl być?

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Bestiarium jest ogromne”


Są wśród nas!!

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

abcde, we wszystkich wpisach widzisz spisek i zagrywki. Dla Ciebie osoby oprócz wyznawców jedynej prawdy, to komuniści, żydzi, rosjanie...

Co do Twoim zdaniem 90-cio latków, czy napisałem, że to było wczoraj? Czy określiłem swój wiek? Czy ów pogrzeb mógł być 20 lat temu?

Zapytam jeszcze, po co wklejasz? Myślisz, ze jestem/jesteśmy ułomni? że nie potrafimy odszukać takich informacji?
Czytałem o nim w kilku źródłach, jeśli chcesz podzielę się linkiem tylko w mailu,(nie musisz pisać, znam) ponieważ dla mnie to nie bohater, o którym należy pisać.

Ostatnia sprawa... szczerze powiem, ze Twoje wpisy, żeby wpisy ale to wklejanie powielanie, małpowanie... działają mi na nerwy. Ja do nikogo, ani niczego nie należę, piszę bo chcę. Ty i Twoje poglądy, jakie są, są Twoje i wara mi do nich, możesz należeć do partii i też mam to w nosie. Wnerwia mnie jedynie fakt, że tam pracujesz i za wypisywanie, ba- wklejanie kopiowanie i szerzenie jedynej prawdy bierzesz kasę. To jest przecież niegodne patrioty. Na forum występuje również dziwne zachowanie, czyli rozmowa z samym sobą pod kilkoma nickami.

Kilka razy jakiś nawiedzony (nick zachowam dla siebie) wciskał robaczki na forum. On/oni chce koniecznie zdobyć IP, tylko nie ma pojęcia, że działa to w obu kierunkach.
Dla chcących być anonimowym radzę, nie "odpowiadajcie na wiadomość", nie klikajcie bezpośrednio w wklejone linki. Administratorów proszę o częstsze wietrzenie, bo nawet teraz jakaś zaraza na stronie siedzi.



Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

re kej tam 1410
Nic z tego co usilyjesz mi przypisać nie jest prawdą

tj. widzenie spisków, braniem kasy za pisanie czy wklejanie, czy wystepowanie po kilkoma nickami, czy szukaniem ip.

(niezla teoria spiskowa i kto tu wietrzy spiski)

Co do "RYBY" kolejny wykręt -Pan pisał w czasie terazniejszym .
UB jak strzelalo do zolmierzy "wykletych" napewno nie traktowalo ich jako bohatarów , osadzalo ich podobnie jak Pan.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

re kej tam
Odznaczonnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski pokazaniem cennej postawy , wzorca do nasladowania i o takicch ludzich nalezy pisać, a Pan tak cenzor komunistycznych piszesz "dla mnie to nie bohater, o którym należy pisać."



Bestiarium jest ogromne”


Są wśród nas!!

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Ludzie wyklęci... było kilku wielkich, a ryba?
Mam nadzieję, że teraz napiszę ze zrozumieniem, Ryba, to postać, która wielu starszym ludziom kojarzy/ła się z szabrownictwem, a nawet morderstwami.

Powtórzę teraz, że morderstwo na mordercach (UB) jest także morderstwem.
O gnębieniu i szabrowaniu lokalnej społeczności... ten kto chce o takich wzmiankach przeczytać i obiektywnie spojrzeć na osobę ma również dostęp do informacji. Niestety, takie informacje nie docierają do osób, którym takowa postać pasuje do ideologii i udają, że ich nie widzą, jak chociażby informacji o członkostwie w PRON łomżyńskiego posła L. Kołakowskiego. O takich rzeczach posłuszni wyznawcy nie chcą słyszeć, wręcz nie wierzą, pytanie dlaczego?

Co do przypisywania, zakończmy ten temat, ponieważ nerwy mam mocne, ale mogą puścić i popiszę więcej, w tym rzeczy, których zgodnie z ustawą o danych osobowych nie mogę ujawniać. I proszę nie nazywać tego spiskiem bo zbrzydło mi to słowo na tym forum, natomiast swoje wpisy nazwać po imieniu, czyli wykonywaniem obowiązków służbowych,partyjnych, możliwe że określone w zakresie obowiązków powierzonego stanowiska pracy.
Mimo domysłów i wiedzy, nie interesuje mnie kto pod jakim nickiem "robi" za prawdziwego patriotę, mam to gdzieś. Odrzuca mnie jedynie populistyczna propaganda, prowadzona przez te osoby, traktujących czytelników (forumowiczów) jak debili.



Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

....Bezlitosny uśmiech ust tych które znał... Sojusznika! Który strzelał mu w tył głowy!
Dziesiątki lat męczona i nękana przez życie szła o przyszłość niespokojna
Kto głupi tak zaprzedał swą ojczyznę, kto skazał kraj na rządy komunizmu?
Tysiące dni lata niespłaconych ran, czerwone psy mordercy wielkich wspomnień,
Judaszy płacz, srebrniki za ojczyznę, fałszywe łzy za zbrodnie komunizmu!...

CZERWONE SKURWYSYNY<ZDRAJCY NASZEGO KRAJU _NIE SZKALUJCIE HONORU ŻOŁNIERZA POLSKIEGO-CHWAŁA ŻOŁNIERZOM WYKLĘTYM!!!



Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

re kej tam
I po raz kolejny chlapiesz błotem i zastraszasz- przypisujesz klamstwa i grozba- niczym dobrze wyszkolony Ubek.

Doskonale wiesz ze aby złapać "Rybę" Ubecy zastrzali ludność , aby go nie chroniła.
Była cala metodologia zastraszania; propaganda prasowa, rozsiewanie klamliwych informacji plotek, klamst , pacyfikacjie wiosek, az po podszywanie sie pod AK, WiN
i szabrownie i mordowanie
(Jak wiesz gdzie to robili to napisz - może masz źródla)

A co propagandowego hasła

"Powtórzę teraz, że morderstwo na mordercach (UB) jest także morderstwem."

To zgodnie jego logiką kazdy atak w latach 1939-1945 (SILY OKUPACYJNE, WOJSKO ADMISTACJA itp) na morderców jest morderstwem.
Cala walka z niemieckim okupantem jest wedlug Pana " morderstwo na mordercach jest także morderstwem"
Tak samo to dotyczy sowieckiego okupanta
" morderstwo na mordercach (UB) jest także morderstwem"

itd
Kazde polskie powstanie

To takie pokręcona myślenie ...

Bestiarium jest ogromne”
Są wśród nas!!

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

re key tam

Jeszcze raz . Metoda ubecka jest prosta.
1 Kłamstow o czlowieku, ludziach, - ochlapanie blotem.
2. Zastraszenie, goźba -utrwalenie aby nie odpadło - czyli akcja przybicia- lub jak kto woli "Pibij piatkę"

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954


Żołnierze Wyklęci !

bolesław - 01.03.2013 22:02



Przez lata historia milczała
O prawdę się dopominała
Za bandytów Was uważano
Rodziny latami prześladowano

Bito, katowano i wieszano
Wyroki śmierci wykonywano
Ten co katem i Judaszem był
W dobrobycie potem żył

Zwalczała czerwona zaraza
Na żywych pozostała skaza
Nigdy nie zginie po Was ślad
Choć tak chciał wróg - gad

Dziękujemy za walczącego ducha
Modlimy się za poległego druha
Za tych co wolności chcieli
Za tych co w walce zginęli

Przeszliście drogi, lasy, pola
Taka była Wyklętych dola
Maszerujecie w niebie jak cienie
Pozostało po Was wspomnienie

Pytam, dlaczego Was wyklęto?
Czerwoni myśleli, że to ich święto
Prawda z kłamstwem wygrała
Choć długo na to czekała

Nad mogiłami wznosi się mgła
Pamięć w naszych sercach trwa
W anonimowych grobach śpicie
Co o dzisiejszej Polsce myślicie?

Wasz Duch unosi się gdzieś daleko
A Orzeł Polski wzbija się wysoko
Wszystko co zniszczył wróg
Pomaga odbudować Bóg

DiDi

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Re key tam



O takich rzeczach utrwalacze wladzy ludowej lewicy wiedzą, a powinii znac to wszyscy Polacy

Kejtam więc z tym PRON nie mieszaj.!!


Zaraz po zakończeniu stanu wojennego, reaktywowanie organizacji, których działalność była w czasie stanu zawieszona, była obłożona nieformalnym wymogiem zgłoszenia akcesu do PRON, a przynajmniej znacznie tę reaktywację przyspieszała.

Olbrzymia większość członków PRON należała do tej organizacji nawet o tym nie wiedząc, gdyż były do niej przyjmowane nie tyle osoby fizyczne, co całe organizacje, zazwyczaj bez informowania o tym fakcie szeregowych członków tych organizacji. Wiele osób należało do PRON „wielokrotnie”, na skutek należenia do kilku organizacji-członków PRON,

na skutek czego PRON miała formalnie więcej członków niż wszystkich obywateli Polski.

Do PRON należały w zasadzie niemal wszystkie większe organizacje społeczne legalnie działające w latach 1983-1989, począwszy od wszystkich partii politycznych, przez związki zawodowe (OPZZ), organizacje młodzieżowe (m.in. ZHP i TPD), Zjednoczenie Patriotyczne Grunwald aż po organizacje sportowe i hobbystyczne.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Myślę, że nie ma sensu polemizować z prostych przyczyn, nie słuchasz innych.
Prawda jest tylko jedna i to Twoja. Porównujesz rzeczy, które na zdrowy rozum nie są porównywalne.

O ukrywającym się Rybie wiedziało dosłownie kilka osób z jego rodziny i otoczenia, nie cała wieś, a zastrzeżenia do osoby, to działalność partyzancka za okupacji. Zapewniam, że przez tamtejszą ludność owa grupa nie była nazywana partyzantami, tylko szabrownikami i często bandytami, bali się ich "odwiedzin" tak samo jak niemców. Szczegółowy opis przypadków, to nie rozmowa z Tobą, bo takich ludzi zaraz o coś posądzisz, zresztą jak każdego, który z Tobą niechcący popisał. Dla Ciebie, to Żyd, komunista ub-ek, nie mając pojęcia pełnego znaczenia tych słów.

Na tym zakończę bezsensowną polemikę i na koniec zdradzę, że nie mam i nie miałem w rodzinie ubeków ani partyjnych i oświadczam, że nie należałem do partii. Nie wspierałem Jaruzela, w pozornie chrześcijańskim ruchu jakim był PRON w przeciwieństwie do Twojego Pana. Może niczym Wallenrod, chciał partię komunistyczną od środka załatwić?. Moja rada- zacznij myśleć samodzielnie.

Dla mnie Matka Boska była żydówką (i w taką wierzę). Tobie trzeba tłumaczyć, że z Plemienia Israel pochodziła, (jakoś przełkniesz takie pochodzenie), a większość "prawdziwych chrześcijan i patriotów" jest zdania, że była Polką, Matką Boską Częstochowską.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

"Przed dwoma laty, na podstawie ustawy z 3 lutego 2011 roku, ustanowione zostało święto „Żołnierzy Wyklętych” to znaczy - żołnierzy polskich, którzy przez kilka powojennych lat, z bronią w ręku opierali się sowieckiej okupacji Polski. Dzień ten przypada 1 marca i od samego początku wzbudził ogromny sprzeciw ze strony sowieckich kolaborantów, którzy bądź to w Polskiej Partii Robotniczej, PZPR, bądź to w UB, Informacji Wojskowej, czy SB, tych polskich żołnierzy śledzili, denuncjowali, mordowali, więzili, maltretowali i prześladowali wtedy i później na wszelkie sposoby. Chwalebne przypominanie tamtych żołnierzy siłą rzeczy otacza atmosferą potępienia ich gnębicieli, toteż nic dziwnego, że to święto wzbudza w tych środowiskach szczególną irytację i zdenerwowanie.

Na fali tej irytacji „nieznani sprawcy” sprofanowali pomnik bohaterskiej sanitariuszki 5 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej Danuty Siedzikówny „Inki”, w ramach mordu sądowego straconej w 1946 roku w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej. Najciekawsze jest jednak to, że środowisko sowieckich kolaborantów, ubeckim obyczajem podzieliło się na dwie frakcje. Jedna próbuje zatrzeć pamięć o tych polskich patriotach, kolportując kłamstwa o rzekomej „wojnie domowej” w latach 1944 1950 - że to niby UB rycersko walczył z wrogami „władzy ludu pracującego miast i wsi” - podczas gdy tak naprawdę o żadnej „wojnie domowej” nie ma mowy, bo była to masakra polskich środowisk patriotycznych, sprowokowana i zorganizowana przez Sowietów i polskich renegatów - sowieckich kolaborantów.

Druga, bardziej podstępna, drapując się w kostium politycznych realistów i „narodowców”, usiłuje nie tylko tę zbrodniczą kolaborację z Sowietami usprawiedliwić, ale podnieść do rangi obywatelskiej cnoty. Oto na jednym z prawicowych portali internetowych ukazała się właśnie gadzinowa publikacja autora ukrywającego się pod pseudonimem „p.e. 1984”, przedstawiającego się również jako „administrator i współredaktor witryny „Polska Myśl Narodowa””, zatytułowana „Komu jest dziś potrzebna histeria wokół „wyklętych”” - w której ten przedstawiciel „myśli na(sm)rodowej” stawia pytanie, co trwale osiągnęli „żołnierze wyklęci”. Ano nic - poza torturami, śmiercią lub więzieniem, a potem - prześladowaniami, szykanami i marginalizacją.

Za to PPR-owcy, UB-owcy i ich konfidenci osiągnęli wszystko - również bezkarność ich zbrodni - bo trudno te anemiczne, wybiórcze próby wymierzania kar uznać za jakiś akt dziejowej sprawiedliwości. Znaczy - „nasze dieło prawoje - my pobiedili”. Świadomość safandulstwa narodu polskiego, które wyraża się m.in. w bezkarności zdrady, najwyraźniej musi przedstawicieli ubeckich dynastii rozzuchwalać, więc nie jest wykluczone, że jeśli rządowe projekty angażowania zagranicznych funkcjonariuszy do pacyfikacji na terenie Polski przybiorą postać ustawy, to kolejne pokolenie tych moskiewskich psiaków reaktywuje ORMO - żeby zwyciężyć jeszcze raz. Będzie to jeszcze jednym dowodem, że nie istnieje już jeden naród polski, bo obok niego rozwnuczyła się w Polsce łajdacka, rozbójnicza wspólnota, która tylko używa polskiego języka. Żeby bowiem mówić o jednym narodzie, musi być jakiś powszechnie akceptowany ideał. A takiego już nie ma - bo jakiż wspólny ideał może łączyć „żołnierzy wyklętych” i sowieckich kolaborantów?" SM


z Listu św. Pawła do Efezjan:
"Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła".


Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

B.Prus "Lalka"

"-Rozumie się.Zawsze słabi ponoszą koszta zatargów między silnymi.
-A sprawiedliwość?-zawołał Ignacy.
-Sprawiedliwym jest to,że silni mnożą się i rosną,a słabi giną.Inaczej świat stałby się domem inwalidów,co dopiero byłoby niesprawiedliwością."



Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Re kejetan1410
I ciągniesz świadomie czy nieświadomie trwasz pokrętnej ubeckiej logice

Piszesz Pan, że "..zastrzeżenia do osoby (Ryby), to działalność partyzancka za okupacji" chlapiesz błotem na żołnierzy podziemnego państwa polskiego „Zapewniam, że przez tamtejszą ludność owa grupa nie była nazywana partyzantami, tylko szabrownikami i często bandytami, bali się ich "odwiedzin" tak samo jak Niemców”.- Wniosek nie akceptowali niemieckich nazistów i AK, a z utęsknieniem czekali na sowiecką władze ludową a następnie na przedstawicieli najemników zorganizowanych w struktury UB, SB PZPR, MO

I dalej . Ochlapujesz błotem i insynuujesz.
„Dla Ciebie, to Żyd, komunista ub-ek, nie mając pojęcia pełnego znaczenia tych słów. „
„…w przeciwieństwie do Twojego Pana „
Itd.

A prawda o „żołnierzach wyklętych” jest prosta
Cytuje jeszcze raz.

„Nie byli aniołami. Byli różni. Nie nosili broni dla ozdoby. Czynili z niej użytek tak często, jak się dało. Nie zawsze, o czym trzeba pamiętać, szczęśliwie. Ale byli w matni. Obok zaczynało toczyć się zwykłe życie, a oni trwali w świecie, który pod naporem sowieckiej zarazy przestawał istnieć. Powstawało „nowe”, na które się nie godzili. Dlatego całym sercem, słusznie zresztą, nienawidzili UB, KBW i MO, będące siedliskiem najgorszych szumowin i mętów moralnych, które w normalnym państwie funkcjonowałby na jego marginesie lub w więzieniu”

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

http://niezalezna.pl/39032-wyborcza-atakuje-czcicieli-zolnierzy-wykletych-antydemokraci-i-bojowkarze

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Bestiarium jest ogromne”


Są wśród nas. W kolejce do lekarza, w tramwaju, często w bliższej lub dalszej rodzinie. Są wszędzie, tylko nie tam, gdzie ich miejsce: na sali sądowej i w więzieniu. Nieniepokojone, dożywają późnej starości, a często w blasku sławy pouczają nas o „trudnej historii” i relatywizują zbrodnie, które były ich udziałem. Bestie. Właśnie im poświęcona jest najnowsza książka Tadeusza M. Płużańskiego – pisze „Gazeta Polska Codziennie.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Nie narzucaj mi ubeckiego toku myślenia. Jak śmiesz stawiać wnioski, tym samym oczerniać ludzi, których nie znasz (piszę o ludziach, których podsumowałeś jednym zdaniem) ani o nich nie słyszałeś. Za kogo się uważasz?.
Wszystko przerabiasz na swoją modłę, jak wpis o PRON-ie. Wypisujesz piierdoły o należności bez wiedzy o tym czysto komunistycznym tworze wzajemnej adoracji. Kołakowski nie wiedział, że do pron należał? Nawet go vice przewodniczącym spędu komuchów zrobili, a podpis pod sprawozdaniem z imprezy podrobili?
Chrześcijanin komunista, dla was i takie rzeczy idzie wytłumaczyć.
Na koniec nie zaproponuję samodzielnego myslenia, a dobitnie... zacznij w ogóle używać tego balonika powyżej szyi.
Wybacz, że Ciebie uraziłem, ale opanowanie nerwów, nawet na chorobę zwaną głupotą mają jakiś umiar. Ciężko mi to zaakceptować, ale postaram się takie zachowanie zrozumieć.
Zobacz, że Ty tutaj kumpli nie masz, oprócz swoich pozostałych nicków i Pani Anielci. Nie uważasz z tego powodu, że troszkę nie tak się zachowujesz?
Nie odpowiadaj, na mój post, nie ma sensu, zajmij się wklejaniem.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Widzę, że nowe słowo z encyklopedii wykopałeś? Pobaw się nim jeszcze troszkę, może zrozumiesz znaczenie.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

re key tan

Klolejny chybiony strzał- jadem nienawiści.

"Wypisujesz piierdoły o należności bez wiedzy "

===========================
Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego (PRON) – organizacja polityczna (początkowo pod nazwą Obywatelskie Komitety Ocalenia Narodowego) utworzona w okresie stanu wojennego przez PZPR i podporządkowane jej stronnictwa polityczne oraz zależne od władz organizacje katolickie w celu propagandowego wykazania poparcia społeczeństwa dla polityki partii, a w szczególności wprowadzenia stanu wojennego.

PRON miał nawiązywać do tradycji działalności Frontu Jedności Narodu, jednoczącego „patriotycznie” nastawionych Polaków różnych orientacji politycznych i światopoglądowych (stąd istotny był udział organizacji katolickich).

Na czele PRON stał od listopada 1982 Jan Dobraczyński – ściśle współpracujący z PZPR działacz PAX o poglądach nacjonalistyczno-katolickich.

20 lipca 1982 PZPR, ZSL, SD oraz Pax, ChSS i PZKS podpisały deklarację w sprawie utworzenia PRON. 17 grudnia 1982 na pierwszym posiedzeniu Tymczasowej Rady Krajowej PRON, jej przewodniczącym został pisarz Jan Dobraczyński, który sprawował tę funkcję aż do jej rozwiązania. W skład „Komisji Inicjującej PRON” weszli oprócz Dobraczyńskiego: Marian Orzechowski, Janusz Reykowski, Andrzej Przypkowski, Edmund Męclewski, Jan Majewski, Andrzej Elbanowski, Józef Chlebowczyk, Władysław Ogrodziński, Walenty Milenuszkin, Wiesław Nowicki, Jerzy Stencel, Elżbieta Ciborowska, Jerzy Kejna, Piotr Perkowski, Józef Kiełb, Jerzy Ozdowski, Stanisław Rostworowski, Gizela Pawłowska, Zbigniew Gertych, Klemens Krzyżagórski, Anatola Klajna i Zbigniew Siatkowski.

Zapis o PRON trafił do Konstytucji PRL w lipcu 1983 r. Zastąpił w niej zapisy o Froncie Jedności Narodu (FJN). Zgodnie z tymi zapisami PRON decydował m.in. o listach wyborczych, w wyborach lokalnych (do Rad Narodowych) i do Sejmu. Praktycznie biorąc, bez uzyskania zgody PRON nie można było kandydować w wyborach.
-------------------------------------------
Olbrzymia większość członków PRON należała do tej organizacji nawet o tym nie wiedząc, gdyż były do niej przyjmowane nie tyle osoby fizyczne, co całe organizacje, zazwyczaj bez informowania o tym fakcie szeregowych członków tych organizacji. Wiele osób należało do PRON „wielokrotnie”, na skutek należenia do kilku organizacji-członków PRON, na skutek czego PRON miała formalnie więcej członków niż wszystkich obywateli Polski. Do PRON należały w zasadzie niemal wszystkie większe organizacje społeczne legalnie działające w latach 1983-1989, począwszy od wszystkich partii politycznych, przez związki zawodowe (OPZZ), organizacje młodzieżowe (m.in. ZHP i TPD), Zjednoczenie Patriotyczne Grunwald aż po organizacje sportowe i hobbystyczne. Zaraz po zakończeniu stanu wojennego, reaktywowanie organizacji, których działalność była w czasie stanu zawieszona, była obłożona nieformalnym wymogiem zgłoszenia akcesu do PRON, a przynajmniej znacznie tę reaktywację przyspieszała. Oprócz tego do PRON można było przystąpić osobiście, dotyczyło to jednak głównie osób prominentnych, posiadających „znane nazwiska”, którym składano bezpośrednio tego rodzaju propozycję, często sugerując, że odmowa może się wiązać z utrudnieniami w karierze.

W 1986 Rada Krajowa PRON powołała Ogólnopolski Komitet Grunwaldzki, którego celem było propagowanie tradycji oręża polskiego i krzewienie pamięci o bitwie pod Grunwaldem. Przewodniczącym Komitetu został członek Biura Politycznego KC PZPR, zastępca przewodniczącego Rady Państwa PRL Kazimierz Barcikowski.

PRON zakończył działalność 8 listopada 1989.

Ironiczne powiedzenia dotyczące PRON:
PRON-cię żywi, PRON-cię broni, PRONcie zawsze trzymaj w dłoni.
Zdziwiły się OKONie że PRONcie wyrosło WRONie.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Przeczytaj siebie i zastanów się, oczywiście jeśli zamysł dla Ciebie nie jest problemem. Zgadzam się z Tobą co do osób należących do PRON-u/ FJN i innych tworach. Ten zbiór "patriotów inaczej" miał na celu wspierać Jaruzelskiego w jego postępkach, głównym celem tych komuchowatych niby chrześcijan było udobruchanie społeczeństwa w postępkach jaruzelskiego, jego wojsk i partii po 81r
Zapewniam Ciebie, że Kołakowski świadomie należał i działał w strukturach tego komunistycznego g..a
Jadem jadem... jest jeszcze kilka innych określeń mojej złości na głupotę. Podpowiedzieć, czy do słownika zerkniesz?

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

re key tan
Oj pokretna logika
1 -bronisz najemników zorganizowanych w struktury UB, SB PZPR, MO czyli tych co zabili ostatniego partyzanta na Białostocczyźnie "Rybę"
2. potępiasz "udziałał w strukturach tego komunistycznego g..a"- PRON.

czyli wychodzi na to zwolenika twardego betonu np.
Zjednoczenie Patriotyczne Grunwald -kajetan 1410

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

To co napisze to nie docinka a troska o Ciebie. Bierz coś mocniejszego, może poprawi Tobie świadomość i pozwoli Tobie czytać nawet swoj tekst ze zrozumieniem.



Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

re kajtan 1410
TO czytajmy Pana tekst.
Jak zapewniasz Pan
"Zapewniam Ciebie, że Kołakowski świadomie należał i działał w strukturach tego komunistycznego g..a"
to zapewnie byłes w PRON widziałes ze tak było.

wnioski
Jedyna organizacja zbiezna z Pana poglądami to Zjednoczenie Patriotyczne „Grunwald” a skupiało w swoich szeregach najzagorzalszych przeciwników „Solidarności”. Tacy koncesjonowani przez PZPR nacjonaliści .

Było taktycznie przydatne dla ekipy gen. Wojciecha Jaruzelskiego, która w grze politycznej z opozycją instrumentalnie posługiwała się nacjonalizmem i antysemityzmem.

Tak jak ekipa Tuska posluguje sie dzisiaj Romanem Giertychem.

Jak jest inaczej to pozostaje tylko głupota - dokladnie:
-----------------------------------------
1 Głupota teoretyczna to przekonanie o posiadaniu wiedzy, której w rzeczywistości się nie posiada.
-----------------------------
2 Głupota praktyczna to nieumiejętność odpowiedniego postępowania i zachowania.
----------------------------------------------
3 Głupota społeczna to brak samodzielnego myślenia i działania grup społecznych mogąca być przyczyną powstawania fanatyzmu i łatwości ulegania manipulacji.
------------------------------------------------
4 Głupota kojarzona jest często z brakiem inteligencji kognitywnej.
--------------------------------------------
5 Głupota salonowa – termin zaproponowany przez Hochego wobec osób określanych debilami, którzy na tyle opanowali trudną terminologię, że niektórzy mogliby ich uważać za osoby inteligentne
---------------------------------------------------------------

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

Przepraszam ze wspominałem o większej dawce Odstaw wszystko bo ratunku nie ma.
Druga sprawa, skąd ten Grunwald u ciebie, to przepis na samogone a kejetan to taki starogermanski boruta Widzisz? Troszke wiedzy przy okazji tobie zostanie W ostatnim wpisie żeś sie gościu wypunktowal, wreszcie jakaś szczera samoocena. ZaPewniam ciebie ze z twoim mocodawca kolakiem w strukturach komunistyczno-pseudochrzescijanskich strukturach nie bylem

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Łączna liczba ofiar zbrodni komunistycznych - 50 tys zamordowanych 1944-1954

kajetan odpuść sobie dyskusję z tym wklejaczem, on najchętniej sam ze sobą koresponduję.

Odpowiedz na tę wiadomość
 Spis działów  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 


 Spis działów  |  Potrzebujesz logina? Zarejestruj się tutaj 
 Logowanie użytkownika
 Imię (nazwa) użytkownika:
 Hasło:
 Pamiętaj mnie:
   
 Nie pamiętasz hasła?
Podaj Twój e-mail albo nazwę użytkownika poniżej a nowe hasło zostanie wysłane na e-mail skojarzony z Twoim profilem.
140819103803.gif
140312022846.gif


Posty, których jedynym celem jest kopiowanie artykułów prasowych lub reklama - będą kasowane

Płatne linki

Ogłoszenia płatne


Formatowanie tekstu
Za treść wpisów odpowiedzialność ponoszą ich autorzy.
phorum.org
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0