środa, 03 września 2014 napisz DONOS@
140825101326.gif
Polityka

 Nowy temat  |  Spis tematów  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Zaloguj   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
Polski rząd sprzedał polskich rolników

z sieci salon24

Polski rząd sprzedał polskich rolników.Chce im zmniejszyć unijne dopłaty!

1. Polska nie zawetuje budżetu UE, nawet gdyby zmniejszone zostały dopłaty bezpośrednie dla rolników. - powiedziała minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

Przeczytałem to i poczułem w plecach zimny nóż....


2. Od ponad 4 lat w Parlamencie Europejskim lideruję walce o wyrównanie dopłat bezpośrednich dla polskich rolników., bo dostają obecnie niespełna 200 euro na hektar, podczas gdy średnia unijna wynosi 265 euro. Udało się przekonać Komisję Europejską i Europarlament, że obecna nierówność to niesprawiedliwa dyskryminacja. Jesteśmy na najlepszej drodze, żeby uzyskać w Parlamencie zwiększenie przysługującej Polsce kwoty dopłat o ponad miliard Euro, czyli o ponad cztery miliardy złotych, choć nie rezygnujemy z walki o jeszcze więcej, a konkretnie o dalsze sześć miliardów. Euro.


3. I w tym kluczowym momencie walki o miliardy dla Polski (bo rolnicy w Polsce te pieniądze wydadzą, nie na Karaibach), w chwili, gdy już jesteśmy w ogródku i prawie witamy się z gąską - minister Bieńkowska ogłasza urbi et orbi , że polski rząd nie tylko nie walczy o zwiększenie dopłat, ale jeszcze zaakceptuje ich zmniejszenie. Zamiast miliarda Euro więcej, będzie może z pięć miliardów mniej...


4. Czary goryczy dopełniła wiadomość z sobotniego "The Economist", gdzie napisali, że ekipa Tuska położyła na stole negocjacyjnym subsydia rolnicze, bo są mniej ważne niż fundusze strukturalne.

Jeden nóż w plecach tkwi, a drugi w kieszeni się otwiera...



5. Dziś na posiedzeniu posłów sprawozdawców do raportu o dopłatach wygłosiłem chyba ostatnia juz tyradę w sprawie bezprawnej dyskryminacji. Capulos Santos jeszcze raz zapewnił, ze Parlament zwiększy polska pule o dodatkowy miliard Euro (a dokładnie 1.015 mld), ale co z tego, skoro polski rząd już rolników sprzedał.

Ktoś powinien za to stanąć przed Trybunałem Stanu...



6. Jedyna nadzieja, że Niemcy i Francuzi nie pozwola dopłat tknąć, dzięki czemu polskiemu rządowi nie uda sie skrzywdzic polskich rolników aż tak bardzo, jakby chciał...



7. Właśnie czytam w GW wypowiedź Sawickiego, z której wynika, że PSL też sie zgadza, żeby dopłaty rolnicze ciąć.

Cholera jasna, a ja w obronie polskich rolników macham w Brukseli i macham tą szablą, aż ją w koncu rzucę, jak Zagłoba na przyjeciu u Radziwiłła i zawołam - zdrajcy, zdrajcy, po trzykroć zdrajcy!

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Polski rząd sprzedał polskich rolników

A co, zabrakło na gorzałę?

Takos

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Polski rząd sprzedał polskich rolników

Wreszcie skończą się idiotyczne zakupy leksusów i innego badziewia, a forsa będzie wykorzystywana z przeznaczeniem - dla ziemi, a nie dla chłopa. Stanieje żywność, ponieważ wieś opamięta się i zacznie rpodukować taniej - jeśli nie, zwiększy się import lepszej, bardziej ekologicznej żywności, łącznie z mlekiem; właśnie w branży mleczarskiej jest bezsensowne przeinwestowane, a nabiał i tak drożeje.
Cięcia dotkną przecież całą Unię. Nie może być tak, aby z walki z kryzysem wyłączyć wieś, bo niby dlaczego? Po prostu jej mieszkańcy ograniczą wydatki na wódę, ciągniki z klimatyzacją, drogie samochody.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Polski rząd sprzedał polskich rolników

zwiększy się import lepszej, bardziej ekologicznej żywności!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Hehehehehee

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Polski rząd sprzedał polskich rolników

Re jantar5555
1 Obniżka doplat to wzrost cen zywności
2 Doplaty w rzeczywistości służa nie rolnikom a konsumetom zywności
3 Doplaty stabilizują dochody producentów zywności
4. Tylko niewielko częśc wzrostu cen zywności przechwytują rolnicy około 60-80% posrednicy (hurtownie, markety, przemysł rolno-spozywczy

i np

W roku 2011 wzrosły dochody rolników z powodu wzrostu cen ale choć z powodu rosnących cen żywności wzrosły o 11 procent, to i tak są one niewielkie w porównaniu z krajami UE.
W Danii rolnicy zarabiają 10.krotnie więcej,
a w Niemczech 5. krotnie.

Średni dochód z polskiego gospodarstwa to 17 tys. zł rocznie na osobę.

W Polsce najbardziej wzrosły dochody gospodarstw ogrodniczych – do prawie 50 tys. zł na osobę pełnozatrudnioną.

Ubiegły rok był też udany dla producentów wieprzowiny i wołowiny. Nieźle mieli się też producenci drobiu, truskawek i mleka.

Rolnicy nadal jednak zarabiają mniej niż reszta Polaków. Ich średni dochód to 66 procent płacy netto w Polsce.

Gorzej maja się rolnicy w Bułgarii i Rumunii.

Dopłat bezpośrednie u nas to połowa dochodów rolników polskich.

W Europie zachodniej to 80 procent.

Wniosek bez dopłat w Polsce ceny wzrosna 0 50% - jeżeli to nie nastąpi -"narodzi" się nowy Lepper -blokady na drogach

O tym muszą wiedzieć tzw. mieszczuchy.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Polski rząd sprzedał polskich rolników

Krus: wieś płaci składki 345,- kwartalnie; osoba prowadząca kisk płaci miesięcznie 960,-zł na tzw. ZUS.
Wieś nie płaci podatków, podczas gdy każdy inny obywatel jest opodatkowany.
Wieśniacy dostają zwrot wtu za olej napędowy, a np. taksówkarze i inni zajmujący się transportem- nie.
Wieś wydaje ze swoich ogromnych przychodów najmniej pieniędzy na kulturę (kino, zakup książek, itp).

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Polski rząd sprzedał polskich rolników

To ceny żywca spadną, bo rolników ci u nas dostatek ...

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Polski rząd sprzedał polskich rolników

jantar - przestań pisać bzdury. rolnicy też płacą podatki np podatek rolny naliczany od ha przeliczeniowych.

"zacznie produkować taniej - jeśli nie, zwiększy się import lepszej, bardziej ekologicznej żywności" - hahahahahahahahahaha - niech to wystarczy za mój komentarz ekspercie od rolnictwa.

ARR ma jeszcze sporo wolnej ziemi. Jeśli tak bardzo bolą Cię oczy od tych milionów dopłat to zapraszam - wykaż się.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Polski rząd sprzedał polskich rolników

RE Jantar 5555

Na Początek Jest faktem ze kazdy warjat-mieszczuch uwaza wszystkich innych za nienormalnych!


PiS przyznał, że w korzystaniu z KRUS-u dochodzi do patologii i trzeba je wyeliminować, ale on nie zaakceptuje likwidacji, Czy należy zmienić ten system?
Polacy dopłacają do świadczeń osób ubezpieczonych w KRUS.
- Na tym właśnie polega solidaryzm społeczny: pomagamy tym, którym gorzej się wiedzie
- Likwidacja systemu specjalnego dla rolników skończy się biedą i głodem na wsi.

GW –lewacki organ, i koalicja PSL- PO i SLD wie o tym ze (z wyjątkiem paru oszołomów i RP)
Polecam dla oszołomów (ja jestem z miasta to widać i czuć) artykuł z GW –jest wiele innych opracowań , ale do oszołomstwa dociera tylko GW i TVN)

KRUS, czyli tania pomoc społeczna

Już samo słowo "KRUS" wywołuje emocje. Dlaczego instytucja nudna już w samej nazwie - Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego - adresowana do grupy społecznej, która też nudzi miejskie elity, budzi takie emocje? I co sprawia, że mimo od lat toczonych dyskusji o konieczności zmian do tej pory nic się nie dzieje? A politycy zachowują się jak dzieci przesuwające nosem śmierdzący plasterek kiełbasy na kanapce. Byle później, byle to następny ktoś zrobił.

Na początku ustalmy jedno - rozmowa o KRUS-ie jako o nienależnym, niesprawiedliwym przywileju to absurd. Wielkomiejski absurd. Nie da się jednak ukryć, że KRUS to problem. Budżetowy. No i polityczny. Ale przede wszystkim problem społeczny. Dlatego tak trudno się zabrać do jego rozwiązania.


Kiedy na wiosnę tego roku "Gazeta" opublikowała wywiad z prof. Józefiną Hrynkiewicz, która broniła KRUS-u, dosłownie rozpruł się worek z polemikami. Profesor powiedziała, że KRUS wcale nie obciąża tak bardzo budżetu, jak się powszechnie uważa. I że nie ma cywilizowanego kraju o znacznym obszarze rolnym, w którym nie byłoby osobnego dla rolników systemu emerytalno-rentowego. I że wszędzie tam do tego systemu się dopłaca z budżetu - i to niewiele mniej niż u nas. Przeciętnie bowiem w Unii do emerytur rolniczych budżet dopłaca od 65 do 76 proc., u nas 79 proc. W fakcie dopłacania do ubezpieczenia społecznego rolników nie ma więc ani strasznego, ani niesprawiedliwego. Nasz problem polega na tym, że bez sensu dopłacamy bogatym rolnikom i pozwalamy korzystać z KRUS-u osobom, które z rolnictwem niewiele mają wspólnego. Przez to nasze dopłaty z budżetu są nieco wyższe niż u europejskich sąsiadów.


Problem narastał latami, a dziś sprowadziliśmy dyskusję o KRUS-ie do dwóch biegunów - jedni dostają ataku furii, kiedy słyszą o jakichkolwiek zmianach, inni chcą zmian natychmiastowych i radykalnych, nie licząc się z realiami. W takiej atmosferze trudno zachować zdrowy rozsądek.

Problem budżetowy

Radykalno-liberalne grono uważa KRUS za instytucję archaiczną, która tylko szkodzi. Szkodzi budżetowi, który do utrzymania tej instytucji dokłada rocznie 15 mld zł. Zamiast więc podnosić VAT, lepiej zlikwidować KRUS. A rolników wrzucić do systemu zusowskiego. Koniec z uprzywilejowaniem i płaceniem śmiesznie niskich stawek niezależnych od osiąganych dochodów! Dlaczego skromna urzędniczka, nauczycielka czy szwaczka ma się składać na emeryturę wiejskiemu krezusowi. Wszystkie grupy społeczne powinny mieć ten sam system emerytalny!

Wiadomo, że dziura budżetowa jest ogromna, a rząd pilnie szuka sposobów, by ją choć trochę załatać. Pokusa sięgnięcia więc po te pieniądze jest olbrzymia. Rzeczywiście, gdyby rząd, Sejm, Senat i prezydent uznali, że zrywają wszelkie zawarte wcześniej umowy, a Trybunał Konstytucyjny uznał, że tak można, i od jutra przestano by wypłacać emerytury rolnikom, to można by zaoszczędzić sporą sumę. Ale nawet w takim przypadku nie byłoby to 15 mld zł, bo jednak rolnicy składki na swoje emerytury płacą. Nie pokrywają one wypłat (zresztą ZUS też nie pokrywają), ale są.

To oczywiście z punktu widzenia prawa polskiego i europejskiego wariant niemożliwy. Zamiast więc likwidować, można KRUS reformować. Są nawet ekonomiści i dziennikarze którzy już wyliczyli, że reforma KRUS-u dałaby budżetowi oszczędności rzędu 2-3 mld zł.

Nie wiadomo, na czym te wyliczenia są oparte, można je zaliczyć do prognoz kapeluszowych. Przypadkiem mogą być nawet prawdziwe. Tyle że nie uwzględniają tego, że każda sensowna reforma KRUS-u będzie oznaczała także przesunięcie sporej grupy mieszkańców wsi na zasiłki. A te, jak wiadomo, idą z budżetu. Jedną ręką więc coś do budżetu dosypiemy, a drugą wyjmiemy. Bilans może być zaskakujący.

Problem społeczny

Ci, którzy widzą w reformie KRUS-u sposób na łatanie dziury budżetowej, powinni poczytać sobie dane GUS-u.

Otóż według nich w 2003 r. poniżej minimum socjalnego żyło na wsi 71,1 proc. ludności (ogółem w kraju było to 59 proc.).

W latach 2006, 2007 i 2008 GUS oceniał warunki życia ludności w Polsce według unijnej metodyki EU-SILC. Okazało się, że w 2006 r. 36,3 proc. ludności wiejskiej przyznało się, że nie stać ich na jedzenie mięsa co drugi dzień, a w tym samym okresie przyznawało się do tego 25,8 proc. ludności miejskiej. Dwa lata później ten odsetek był już mniejszy i obejmował 27,4 proc. ludności wiejskiej i 19,9 proc. miejskiej. W 2008 r. przeciętny roczny dochód netto na osobę wraz ze świadczeniami społecznymi wynosił w rodzinach rolniczych wsi 7,5 tys. zł, a w rodzinach pracowniczych 12,5 tys. zł.

Jak piszą ekonomiści w raporcie "Polska wieś 2010", polska bieda powoli się zmniejsza, jednak nadal ma głównie wiejskie oblicze.

I - co ciekawe - geografia wiejskiej biedy pokrywa się z największą liczbą ubezpieczonych w KRUS-ie. Najbiedniejsze rejony - czyli Podkarpackie, Małopolskie, Kieleckie - to te, w których są najmniejsze gospodarstwa i jest najwięcej ubezpieczonych w KRUS-ie. To także rejony, gdzie wybory wygrywa Prawo i Sprawiedliwość. Na przeciwległym krańcu jest Zachodniopomorskie - gospodarstwa największe, najmniej ubezpieczonych w KRUS-ie i najmniejsze wśród mieszkańców wsi poparcie dla PiS-u. Przyłączenie Polski do Unii spowodowało poprawę sytuacji dochodowej rolników, choćby dzięki dopłatom. Ale dopłaty nie zmieniły geografii biedy. Średnio rolnicy z Zachodniopomorskiego dostają miesięcznie 1000 zł z samych dopłat, a w Małopolsce 140 zł.

Problem z wiejską biedą bierze się bowiem z rozdrobnienia polskiego rolnictwa. Mamy na wsi ok. 2,8 mln gospodarstw rolnych (więcej od nas ma w Unii tylko Rumunia), ale powyżej 20 ha mamy ich zaledwie 7 proc., a dochody równe średniej krajowej osiąga zaledwie 3 proc.

Obszar wiejskiej biedy w III RP wziął się m.in. stąd, że w okresie transformacji i gwałtownego wzrostu bezrobocia miasta wypluły nadwyżki bezrobotnych. A wieś ich przyjęła. To byli głównie dwuzawodowcy, czyli właściciele małych gospodarstw w okolicach miast, którzy w tych miastach dorabiali. Liberalizacja handlu z Unią wywołała masowy napływ towarów z zagranicy i bilans tego handlu żywnością aż do 2003 r. był dla nas niekorzystny.

Rolnicy trwali w rolnictwie, gdyż nie widzieli dla siebie innej perspektywy, a posiadanie ziemi stanowiło formę zabezpieczenia socjalnego, dawało dostęp do przyszłej emerytury i bezpłatnej opieki zdrowotnej.



Kazdy warjat-mieszczuch uwaza wszystkich innych za nienormalnych!

Odpowiedz na tę wiadomość
 Spis działów  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 


 Spis działów  |  Potrzebujesz logina? Zarejestruj się tutaj 
 Logowanie użytkownika
 Imię (nazwa) użytkownika:
 Hasło:
 Pamiętaj mnie:
   
 Nie pamiętasz hasła?
Podaj Twój e-mail albo nazwę użytkownika poniżej a nowe hasło zostanie wysłane na e-mail skojarzony z Twoim profilem.
140830091921.gif
140312022846.gif


Posty, których jedynym celem jest kopiowanie artykułów prasowych lub reklama - będą kasowane

Płatne linki

Ogłoszenia płatne


140804032743.gif
Formatowanie tekstu
Za treść wpisów odpowiedzialność ponoszą ich autorzy.
phorum.org
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0